Pamiętam, że zajadała się nią moja mama. Była obok wedlowskiego ptasiego mleczka i delicji jedną z trzech naszych ulubionych rodzinnych słodkości, dla których, w czasach słusznie minionych, oddalibyśmy wszystko.
Chałwa, bo to właśnie o niej mowa, przez lata była jednym z najbardziej rozpoznawalnych słodyczy w Polsce. Kojarzona z czasami PRL-u, kiedy dostęp do słodkości był ograniczony, uchodziła za produkt wyjątkowy i wręcz luksusowy. Dziś, choć traktowana jest raczej jako niszowy produkt, to coraz częściej sięgamy po nią jako po naturalną, wartościową przekąskę.
Co kryje w sobie chałwa?
Podstawą chałwy są nasiona sezamu – i to właśnie one odpowiadają za jej wartości odżywcze. Ten niepozorny składnik dostarcza organizmowi szeregu minerałów, które wspierają codzienne funkcjonowanie.
Najważniejsze właściwości sezamu:
- wysoka zawartość wapnia, magnezu i fosforu,
- obecność witaminy E wspierającej kondycję skóry,
- nienasycone kwasy tłuszczowe korzystne dla serca.
Dzięki temu chałwa nie jest jedynie słodyczą, ale również produktem o potencjalnym działaniu prozdrowotnym – o ile, co warto podkreślić, jest spożywana z umiarem.
„Odmładzający” przysmak z PRL-u
To nie wszystkie właściwości chałwy. Może ona wspierać organizm w walce ze stresem oksydacyjnym. Zawarte w niej antyoksydanty, w tym sezamina i sezamolina, mają wpływ na spowalnianie procesów starzenia.
Jak wskazują analizy dietetyczne, jej skład może wspierać regenerację organizmu i poprawiać kondycję skóry. Jednocześnie trzeba pamiętać, że to produkt wysokokaloryczny, bogaty w cukry i tłuszcze, dlatego najlepiej traktować go jako dodatek, a nie podstawę diety.
Czytaj też:
Ten owoc nie tylko obłędnie smakuje. Dla serca jest jak balsam
Słodycz, która ma szansę na powrót
Czy ma szansę zostać drugą „czekoladą dubajską”? Raczej nie, ale coraz częściej mówi się o powrocie do tradycyjnych produktów. Prosty skład chałwy i jej naturalne pochodzenie sprawiają, że wpisuje się w trend „clean label”.
Moim zdaniem czas chałwy właśnie nadchodzi. W dzisiejszym świecie przetworzonej żywności takie produkty mogą ponownie zyskać popularność. Szczególnie wśród osób, które szukają alternatywy dla „chemicznych” słodyczy i chcą sięgać po bardziej naturalne rozwiązania.
Czytaj też:
Karnawałowe szaleństwa PRL-u. Na stołach mocne trunki i zimne nóżki
