Zmiany demograficzne w Polsce coraz wyraźniej widać w sposobie, w jaki mieszkamy. Według analizy portalu RynekPierwotny.pl systematycznie rośnie liczba jednoosobowych gospodarstw domowych.
– Od końca lat 80. XX w. przybyło w Polsce ponad pół miliona jednoosobowych gospodarstw domowych. To jednak wcale nie koniec istotnych zmian – informują eksperci portalu RynekPierwotny.pl.
Podkreślają, że nie chodzi już wyłącznie o młodych singli. Coraz częściej samotnie mieszkają także osoby starsze, co wpływa na strukturę popytu na rynku mieszkaniowym.
Jak liczymy gospodarstwa domowe?
Na przestrzeni lat zmieniało się to, jak statystyka opisuje gospodarstwo domowe. To ważne, bo utrudnia bezpośrednie porównania między kolejnymi spisami.
Jeszcze w poprzednich badaniach brano pod uwagę wspólne utrzymanie, natomiast dziś kluczowe jest wspólne zamieszkiwanie.
– W 2021 roku miała miejsce zmiana, gdyż przyjęto tzw. koncepcję mieszkaniową gospodarstwa domowego. Zgodnie z nią, osoby mieszkające w jednym domu/lokalu (spokrewnione lub niespokrewnione) są automatycznie uważane za członków tego samego gospodarstwa domowego. Nie można wykluczać, że pozostawienie starszej definicji, która uwzględniała też kryterium wspólnego utrzymania, skutkowałoby jeszcze większym wzrostem spisowej liczby gospodarstw jednoosobowych – tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.
Dane pokazują jednocześnie, że średnia liczba osób w gospodarstwie domowym stopniowo maleje – z ponad 3 osób w latach 80. do ok. 2,75 osoby w 2021 roku.
Warszawa i Łódź niezmiennie na szczycie rankingu
Największe polskie miasta od lat pozostają liderami, jeśli chodzi o odsetek osób mieszkających samotnie. Dotyczy to przede wszystkim Warszawy i Łodzi, gdzie udział jednoosobowych gospodarstw domowych jest najwyższy.
– Zarówno w 1988 roku, jak i 2021 roku dwa miasta (Warszawa oraz Łódź) przodowały pod względem wysokiego udziału jednoosobowych gospodarstw domowych. Wynosił on 26 proc. ogólnej liczby gospodarstw (1988 r.) oraz 35 proc. (2021 r.) – wskazują eksperci RynekPierwotny.pl.
Jak zauważają analitycy, jeszcze w końcówce PRL samotne gospodarstwa były zjawiskiem raczej niszowym. Dziś w dużych miastach stają się normą, co zmienia nie tylko strukturę społeczną, ale też rynek mieszkań.
Czytaj też:
Wielu mieszkańców bloków robi to codziennie. Wysokość mandatu może uderzyć po kieszeni
Migracje, starzenie i nowe modele życia
Za rosnącą liczbą jednoosobowych gospodarstw stoją różne procesy – od zmian społecznych po historyczne migracje ze wsi do miast. Część osób, które w latach 60.–80. przeniosły się do miast, dziś żyje samotnie jako seniorzy.
Eksperci zwracają też uwagę na odpływ młodych rodzin do stref podmiejskich, co dodatkowo zwiększa udział samotnych mieszkańców w dużych aglomeracjach. W efekcie rośnie zapotrzebowanie na mniejsze mieszkania i inne modele zabudowy.
W strukturze jednoosobowych gospodarstw znajdują się zarówno młodzi single, jak i seniorzy, którzy często zostają sami w większych lokalach po wyprowadzce dzieci.
Czytaj też:
Ruszyły kontrole piwnic. Wielu Polaków może słono zapłacić
