ZUS w Toruniu odmówił przyznania rekompensaty do emerytury za pracę w szczególnie szkodliwych warunkach dawnej pracownicy Toruńskiej Przędzalni Czesankowej „Merinotex”.
Przekonana o słuszności sprawy kobieta poszła do sądu. Po latach procesu Sąd Okręgowy w Toruniu przyznał jej rację. Jak po latach udowodniła szkodliwe warunki pracy?
Praca na Wydziale Przędzalni to praca w szkodliwych warunkach
„Czesanka” czyli „Merinotex” to część historii Torunia – wyjaśnia historię zakładu portal „Nowości Dziennik Toruński”. Zakład powstał w latach 60. ubiegłego stulecia. W najlepszych czasach fabryka w ciągu roku produkowała materiał, z którego można było uszyć sześć milionów sztuk ubrań. Zatrudniała głównie kobiety.
Wydział Przędzalni składał się z dużej hali, w której pracowało równocześnie około 50 maszyn. Hala była podzielona na odcinki po kilka maszyn. Zakład pracował na trzy zmiany. Na hali panował duży hałas, a silniki maszyn ustawionych blisko siebie generowały wysoką temperaturę.
„Ubezpieczona nosiła szpule i odkładała gotowe produkty do pojemników. Przędza byłą ciężka, szpule ważyły 1 kg lub 3 kg. Na maszynie znajdowało się tyle szpul, ile było wrzecion, czyli powyżej 100 po jednej stronie. Szpula miała odpowiednią wielkość i po obłożeniu maszyn szpule były równe. Maszyna była cały czas w ruchu, nie była wyłączana. Należało pracować w tempie wymuszonym przez pracę maszyny. Osoba zatrudniona na stanowisku przędzarza obsługiwała dwie maszyny” - ustalił Sąd Okręgowy w Toruniu.
Akta pracownicze dowodem w sprawie
– Dowodem w sprawie potwierdzającym zatrudnienie w Merinoteksie były akta pracownicze ściągnięte przez Sąd Okręgowy w Toruniu z archiwum w Milanówku – tłumaczyła na łamach „Nowości Dziennik Toruński” adwokat Aleksandra Chołub.
Sąd ustalił, że obróbka wełny powodowała duże zapylenie a na hali nie było klimatyzacji. Znajdowały się tam wiatraki i wywiewy zamontowane w suficie. Pracodawca zafundował kobietom ochronniki słuchu i odzież ochronną, a także wypłacał dodatek do pensji za pracę w szkodliwych warunkach.
Przędzarka wykazała nie tylko szkodliwe warunki pracy, ale i minimum 15 lat pracy w takich okolicznościach, i to z wyłączeniem urlopu wychowawczego.
Czytaj też:
Dino szuka pracowników w całej Polsce. 2,9 tysięcy wolnych wakatów