Do niedawna wydawało się, że najlepszym pomysłem na handel i przyciągnięcie klientów jest wybór – wiele różnych marek i niezliczona ilość produktów z kilku branż w jednym miejscu, czyli hipermarket. Okazuje się jednak, że nie.
Polacy nadal chodzą do sklepów osiedlowych, do dyskontów i sklepów typu convenience (małych, pokroju Żabki, ODiDo, Lewiatana czy ABC), a do hipermarketów zaglądają coraz rzadziej. Zmiana nawyków nie jest przypadkowa, tylko jest częścią widocznego trendu.
Bliskość domu i dodatkowe usługu kuszą Polaków na zakupach
Z danych UCE Research i Proxi.cloud wynika, że liczba wizyt w sklepach convenience zwiększyła się o 13,1 proc., w dyskontach typu Biedronka, Lidl, Netto, czy Dino o 6,4 proc., a w supermarketach o 4,5 proc. Hipermarkety jako jedyne zanotowały spadek, i to o 3,3 proc.
Według Mateusza Nowaka z Proxi.cloud, większe zainteresowanie małymi sklepami to efekt szerszej zmiany nawyków Polaków. Klienci częściej stawiają na szybkie zakupy bliżej domu lub pracy. Znaczenie ma też szerszy asortyment i dodatkowe usługi dostępne w części takich sieci.
– Z hipermarketów korzysta obecnie bardziej lojalna, ale liczebnie mniejsza grupa konsumentów, robiąca zakupy w sposób bardziej zaplanowany – uważa Mateusz Nowak.
Zakupu na zapas wyszły z mody. Liczy się wygoda rozumiana inaczej
Wygodzie i oszczędności czasu, oraz zmianom demograficznym w Polsce towarzyszy również chęć unikania marnowania żywności. Mniejsze sklepy wymuszają robienie bardziej przemyślanych, mniejszych zakupów, co pomaga lepiej kontrolować domowy budżet i ograniczać marnowanie jedzenia.
Dlatego Polacy wolą robić zakupy częściej, wybierając sklepy położone blisko domu lub miejsca pracy.
Okazuje się, że atut w postaci ogromnej powierzchni hipermarketów i darmowy parking już atutem dla Polaków nie jest. Duże sklepy wymuszają długie spacery między alejkami i stanie w długich kolejkach do kas, co koliduje z dynamicznym stylem życia i brakiem cierpliwości. Poza tym duże zakupy na zapas nie są domeną młodszego pokolenia, które nie pamięta stanu wojennego, ani sytuacji gospodarczej w PRL i po prostu nie widzi sensu w robieniu zapasów.
Czytaj też:
W lipcu lepiej wypełnić wniosek i dostać 300 zł. Inaczej przepadnieCzytaj też:
Tego już nie kupisz. Za kilka dni zniknie ze sklepowych półek
