Według zapowiedzi minister ds. polityki senioralnej Marzany Okły-Drewnowicz z 2025 roku, bon senioralny nie miał być wypłacany w gotówce, lecz służyć do organizacji wsparcia dla emerytów i seniorów, których rodzina nie może się nimi zająć. Jego celem było umożliwienie seniorom życia we własnym domu oraz odciążenie rodzin z obowiązków opiekuńczych.
Program miał być realizowany w ramach Krajowego Planu Odbudowy i objąć m.in. pomoc w codziennych czynnościach, wsparcie medyczne, transport, załatwianie spraw urzędowych czy działania przeciwko izolacji społecznej. Teraz rząd proponuje w zamian program obejmujący węższą grupę odbiorców.
Asystencja osobista ma zastąpić bon senioralny
Kiedy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. Koszt wdrożenia bonu senioralnego okazał się znacznie wyższy niż pomysłodawcy pierwotnie zakładali. W efekcie jego przygotowanie zostało wstrzymane.
W zamian rząd zaproponował rozwijanie programu asystencji osobistej. Usługa asystencji osobistej polega na indywidualnym wsparciu w wykonywaniu codziennych czynności. Jej celem jest aktywne włączenie i pełny udział osób z niepełnosprawnościami w życiu społecznym oraz zawodowym.
Jak informuje Infor.pl, zakres przyznawanych użytkownikowi godzin usług asystenckich ma się wahać od 30 do 240 godzin miesięcznie. W najniższym wymiarze usługa będzie świadczona tylko przez kilka godzin w tygodniu, co jest wsparciem głównie dla opiekunów osób niepełnosprawnych lub starszych.
Od kiedy asystencja dla seniorów?
Program asystencji ma wejść w życie w 2027 roku objąć nawet 100 tys. osób z niepełnosprawnościami. Ta zmiana oznacza, że wielu seniorów, którzy zmagają się z codzienną niesamodzielnością, ale nie mają formalnych orzeczeń, pozostanie poza nowym systemem wsparcia.
Projekt ustawy o asystencji osobistej został przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i przyjęty przez rząd w październiku 2025 roku. Na jego realizację rząd ma zamiar przeznaczyć do 2035 roku ponad 47 mld zł.
Czytaj też:
Nowe zasady przyjęć do szpitala. Niektórzy zostaną tylko na 12 godzinCzytaj też:
Pieniądze za niezdolność do pracy z ZUS. Częściej dostają je mężczyźni
