Wiele polskich szpitali ledwo wiąże koniec z końcem. Sytuacja jest na tyle fatalna, że wielu lekarzy nie otrzymuje na czas swoich wynagrodzeń. Dodatkowym gwoździem do trumny dla takich placówek może być ogłoszenie przez rząd corocznej ustawowej podwyżki dla pracowników służby zdrowia, co będzie oznaczało jeszcze większe zobowiązania. O sprawie szpitali pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.
Szpitale nie mają pieniędzy na wypłaty
Według „Dziennika Gazety Prawnej” Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) otrzymuje coraz więcej zgłoszeń o opóźnieniach w wypłatach dla lekarzy kontraktowych. Przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL, Sebastian Goncerz, podkreśla, że problem dotyczy także lekarzy stażystów zatrudnionych na umowach o pracę, co budzi rosnące niezadowolenie w środowisku medycznym.
Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca OZZL, zaznacza, że w wielu szpitalach opóźnienia trwające dwa–trzy miesiące stają się normą. Szpitale nie mogą zalegać z wynagrodzeniami dla etatowych lekarzy, ponieważ grożą im kary Państwowej Inspekcji Pracy. Kontraktowcy nie mają jednak takiej ochrony, co sprawia, że w wielu placówkach to właśnie oni najdłużej czekają na swoje wynagrodzenia, zwłaszcza za dyżury.
Coraz większe zadłużenie szpitali
Według „Dziennika Gazety Prawnej” zadłużenie szpitali po trzech kwartałach 2024 r. wzrosło do 21,7 mld zł, czyli o 1 mld zł więcej niż rok wcześniej. Eksperci ostrzegają, że sytuacja może się pogorszyć w drugiej połowie roku, gdy wzrosną wynagrodzenia pracowników medycznych na etatach zgodnie z tzw. ustawą podwyżkową. Federacja Przedsiębiorców Polskich szacuje, że koszt tych zmian wyniesie 17,1 mld zł.
Początkowo istniała szansa na zamrożenie ustawy, jednak – jak ustalił „DGP” – zostanie ona wdrożona w pełnym zakresie, obejmując także pracowników na umowach cywilnoprawnych. Może to jeszcze bardziej wydłużyć opóźnienia w wypłatach dla lekarzy kontraktowych i zagrozić płynności finansowej zarówno szpitali, jak i personelu medycznego.