Pokoleniem Z nazwano osoby urodzone po 1995 roku, które na rynek pracy weszły w czasie pandemii. To pierwsze całkowicie cyfrowe pokolenie dorastające w świecie nowoczesnych technik. Są uznawani za grupę spędzającą mało czasu w „realnym” świecie. Pokolenie Z dorastało w czasie znaczących zmian (m. in. rozwój internetu, dołączenie Polski do Unii Europejskiej, kryzys gospodarczy). Niepewność jest więc ich jedyną pewnością. Jak sobie radzą w pracy?
Trzy czwarte firm jest niezadowolonych z części bądź wszystkich zatrudnionych przez siebie w tym roku świeżo upieczonych absolwentów uczelni, a 6 na 10 przedsiębiorstw przyznaje się do zwolnienia takich pracowników niedługo po zatrudnieniu – wskazują wyniki ankiety przeprowadzonej w tym roku przez Intelligent, międzynarodową platformę specjalizującą się w doradztwie edukacyjno-zawodowym.
Co w pracy poszło nie tak?
Tym, czego w ocenie ankietowanych najczęściej brakowało pracownikom z pokolenia Z i dopiero rozpoczynającym kariery, był:
- brak motywacji i inicjatywy (50 proc. wskazań),
- brak profesjonalizmu (46 proc.)
- słabe umiejętności organizacyjne (42 proc.).
Do tego dochodzą trudności w komunikacji, problemy z przyjmowaniem informacji zwrotnych na temat swojej pracy, mała zdolność do rozwiązywania problemów i brak odpowiedniego doświadczenia zawodowego rozumianego jako potencjał do wykonywania określonych obowiązków. Jedna trzecia wskazań to niedopasowanie kulturowe i trudności z pracą zespołową.
Jak przekonać do siebie pracodawców?
W tym samym badaniu pracodawcy określili co pracownicy z pokolenia Z mogą zrobić, żeby poprawić swoją sytuację. Ponad połowa wskazań pracodawców to zmiana nastawienia na pozytywne, silna etyka pracy i przejawianie większej inicjatywy.
W dalszej kolejności pracodawcy stawiają na punktualność, niezawodność, zdolność adaptacji do zmian, wcześniejsze staże, doświadczenie zawodowe, unikanie polityki i co najciekawsze: posiadanie stosownych mediów społecznościowych.