Polacy już leczą zęby taniej za granicą. Ten kraj przoduje

Polacy już leczą zęby taniej za granicą. Ten kraj przoduje

Dodano: 
Wizyta u dentysty
Wizyta u dentysty Źródło: Unsplash / Caroline LM
Ceny zabiegów stomatologicznych w prywatnych gabinetach coraz bardziej są oderwane od finansowych możliwości Polaków. Ratunkiem jest turystyka stomatologiczna do sąsiedniego kraju.

Kogo stać na to, żeby za przegląd zapłacić 300 zł? Niewielu. Ceny usług stomatologicznych w 2026 roku w Polsce nadal rosną, a wzrosty cen w tej branży przekraczają 9 proc. Przykładowo, wypełnienie ubytku kosztuje 200–500 zł, skaling 200–300 zł, a leczenie kanałowe zęba 1-kanałowego to koszt 800–1100 zł. Ale kiedy ząb boli, coś zrobić trzeba.

Jak to zwykle bywa, kiedy jest popyt, to jest i podaż. Usługi dentystów za granicą zyskują na popularności, o czym świadczą ceny w wielu gabinetach opublikowane już także w języku polskim. Dokąd już jeżdżą Polacy? Kierunek jest zaskakujący.

Ile za plombę, a ile za implanty zębów?

Jedna z ukraińskich influenserek wybrała się z wizytą do ojczyzny. Przy okazji pobytu w Winnicy zauważyła, że dla Polaków ceny zabiegów stomatologicznych na Ukrainie są atrakcyjne: plomby mogą kosztować jedynie 50-70 zł, a tymczasowe wypełnienia to wydatek rzędu 10-20 zł, podczas gdy w Polsce zaczynają się od 150 do 300 zł.

Za usunięcie zęba przez dentystę na Ukrainie płaci się około 100 zł, a ekstrakcja ósemek to koszt pomiędzy 240 a 520 zł. Leczenie kanałowe na Ukrainie to koszt, który zaczyna się od 17 zł za kanał, chociaż mogą być doliczane dodatkowe koszty za znieczulenie i lepsze materiały. W Polsce za tę usługę płaci się od 200 zł, a w Czechach od 300 zł.

Aparat ortodontyczny wykonany z metalu to około 1000 zł, a z ceramiki 1400 zł. Jak informuje Interia.pl, największe oszczędności dotyczą bardziej zaawansowanych zabiegów, takich jak implanty, które na Ukrainie kosztują w okolicach 1000 zł. W Polsce natomiast ceny zaczynają się od 2500 zł.

Dlaczego stomatologię w Polsce sprywatyzowano?

Nie ma się co czarować – stomatologia w Polsce została w przeważającej mierze sprywatyzowana. Z pobieżnych szacunków wynika, że prywatny sektor to już ponad 90 proc. rynku. Publiczna służba zdrowia nie była w stanie pokryć rosnących kosztów nowoczesnego leczenia stomatologicznego. Stawki oferowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia za świadczenia stomatologiczne od lat są uważane za nieadekwatne do realiów rynkowych, kosztów materiałów i pracy lekarza.

Profesjonalne wyposażenie gabinetu, certyfikowane materiały (plomby, implanty) oraz środki do znieczulenia są kosztowne, co wymuszało na lekarzach szukanie wyższych zarobków poza systemem publicznym. Po 1989 roku stomatolodzy chętnie przechodzili na własną działalność gospodarczą, co dawało większą swobodę, lepsze zarobki oraz możliwość inwestowania w nowoczesny sprzęt, na który nie stać było publicznych przychodni. Pacjentom z bolącymi zębami wyboru nie zostawiono.

Czytaj też:
Leczenie zębów 2026. Cenniki z gabinetów dentystycznych
Czytaj też:
Zębów „na NFZ” dobrze już nie wyczyścisz. Rząd ograniczył finansowanie