Letnie burze potrafią być wyjątkowo gwałtowne, a tegoroczny czerwiec jest wyjątkowo deszczowy. Wystarczy kilka minut intensywnych wyładowań atmosferycznych, by doszło do awarii sprzętu elektronicznego wartego nawet kilka tysięcy złotych. Co istotne, piorun nie musi uderzyć bezpośrednio w budynek. Jak przypomina Tauron, zagrożenie stanowią przede wszystkim przepięcia, które mogą rozprzestrzeniać się przez sieć energetyczną i uszkadzać urządzenia znajdujące się w domach.
Według danych Straży Pożarnej każdego roku w Polsce dochodzi do ponad 400 pożarów budynków związanych z wyładowaniami atmosferycznymi. Znacznie częściej występują jednak szkody dotyczące sprzętu RTV, AGD i elektroniki użytkowej.
Dlaczego burza jest groźna dla elektroniki?
Wielu właścicieli domów zakłada, że wystarczy wyłączyć komputer lub telewizor przyciskiem. Tymczasem specjaliści podkreślają, że takie działanie nie daje pełnej ochrony.
– Jeśli piorun uderzy w linię zasilającą lub budynek, fala energetyczna może sprawić, że przez domową instalację przepłynie setki razy więcej energii niż zazwyczaj. Taki nagły wzrost napięcia bywa niezwykle groźny dla urządzeń elektronicznych: komputera, telewizora, routera, lodówki czy pralki. Skutkiem są uszkodzone podzespoły, a czasem nawet pożar – przestrzega Tauron.
Eksperci zwracają uwagę, że przepięcie może dostać się do urządzenia nie tylko przez instalację elektryczną. Zagrożenie stanowią również przewody internetowe oraz antenowe. Z tego powodu uszkodzeniu mogą ulec nawet sprzęty, które w momencie burzy nie są aktywnie używane.
Sama listwa nie zawsze wystarczy
Najskuteczniejszą metodą ochrony pozostaje fizyczne odłączenie urządzeń od sieci. Oznacza to wyjęcie wtyczki z gniazdka oraz odłączenie przewodów internetowych i antenowych.
Na czas burzy warto odłączyć przede wszystkim:
- komputer i laptop podłączony do ładowania,
- telewizor,
- router i modem,
- dekoder telewizyjny,
- sprzęt AGD o dużej wartości.
Listwy przeciwprzepięciowe mogą ograniczyć ryzyko uszkodzeń, jednak nie zapewniają stuprocentowej ochrony podczas bardzo silnych wyładowań atmosferycznych.
Podobnie jest z domowymi ogranicznikami przepięć – zwiększają bezpieczeństwo, ale nie eliminują zagrożenia całkowicie.
Zasada 30/30 może uratować sprzęt
Tauron przypomina również o prostej zasadzie, która pomaga ocenić poziom zagrożenia. Chodzi o tzw. regułę 30/30.
Jeżeli od momentu błysku do usłyszenia grzmotu mija mniej niż 30 sekund, oznacza to, że burza znajduje się bardzo blisko. W takiej sytuacji należy jak najszybciej zabezpieczyć elektronikę i unikać korzystania z urządzeń podłączonych do sieci.
Powrót do normalnego użytkowania sprzętu powinien nastąpić dopiero po upływie 30 minut od ostatniego grzmotu. Pozwala to ograniczyć ryzyko uszkodzeń spowodowanych kolejnymi wyładowaniami.
Czego nie robić podczas burzy?
Choć wiele osób obawia się pozostawienia zapalonego światła, specjaliści uspokajają, że samo oświetlenie nie zwiększa ryzyka uderzenia pioruna. Znacznie ważniejsze jest unikanie kontaktu z elementami, które mogą przewodzić energię elektryczną.
Podczas burzy nie należy:
- korzystać z urządzeń podłączonych do zasilania,
- używać telefonu stacjonarnego podłączonego przewodem,
- dotykać metalowych rur, kaloryferów i innych elementów instalacji,
- brać prysznica ani kąpieli.
Najprostszą metodą ochrony pozostaje śledzenie prognoz pogody i reagowanie na ostrzeżenia meteorologiczne z odpowiednim wyprzedzeniem. W przypadku elektroniki kilka minut przezorności może uchronić przed kosztowną naprawą lub koniecznością wymiany sprzętu.
Czytaj też:
Te drzewa „wabią” pioruny. Lepiej nie sadź ich blisko domuCzytaj też:
Pożar fotowoltaiki. Co zrobić a czego nie kiedy instalacja stanie w ogniu?
