Po japońsku „kaze-no denwa” to niepodłączona budka telefoniczna, która pozwala osobom w żałobie na symboliczne pożegnanie się ze zmarłymi, poprzez rozmowę z wiatrem, który w ten sposób zaniesie słowa do ukochanych osób.
Na pomysł wykorzystania „telefonu na wietrze” do rozmów ze zmarłym kuzynem wpadł jeden z mieszkańców miasta Otsuchi w północnej Japonii – Itaru Sasaki, po tsunami i trzęsieniu ziemi w 2011 roku, w którym zginęło 18 tys. osób. Do budki może wejść każdy. Ta, którą stworzył Sasaki stanęła w jego prywatnym ogrodzie, ale udostępnił telefon wszystkim chętnym. Z oferty skorzystało już ponad 30 tysięcy osób.
Gruba księga ulgi i tęsknoty
Wietrzny telefon w Warszawie jest ogólnodostępny. Biała budka stoi wśród drewnianych domków w centrum miasta – na Jazdowie, tuz obok Parku Ujazdowskiego. Na pomysł jej postawienia wpadła pisarka Katarzyna Boni. Obok telefonu leży gruba księga, do której można się wpisać. I jest długopis.
„Żyjemy w czasach, gdzie samotność staje się epidemią. Pamiętajmy o tych, którzy potrzebują czyjejś uwagi. Rozmowa to klucz do wszystkiego” – głosi jeden z wpisów.
Budka i prowadząca do niej drewniana ścieżka powstała w Stolarni Warszawskiej, w której na co dzień budowane są m.in. dekoracje dla stołecznych teatrów Guliwer i Baj. – To nie było łatwe zadanie, bo budka jest zrobiona z dużej ilości elementów, które musiały być precyzyjnie spasowane ze sobą – wspominał Adam Lamirowski, właściciel stolarni na łamach strony odeszli.pl.
Tęsknota za bliskimi jest uniwersalna
„Kochany Tato, kochani Dziadkowie, mam nadzieję, że jesteście razem w niebie i spoglądacie na nas z czułością. Staramy się tak żyć, byście byli z nas dumni” – takie proste słowa z serca przynoszą ulgę piszącemu i czytającym. Kiedy księga się zapełnia jest wymieniana na nową, więc miejsca w niej nie zabraknie. Wpisy są nie tylko w języku polskim.
Podobne budki telefoniczne stanęły w wielu różnych miejscach na świecie. – Idea rozmowy z osobami, których nie ma obok nas, z którymi nie mamy jak porozmawiać, jest zrozumiała na całym świecie. Idea podniesienia słuchawki, prostego gestu, który wykonujemy codziennie do naszych bliskich, jest absolutnie uniwersalna – podkreślała w mediach Katarzyna Boni.
Czytaj też:
Cyfrowa higiena – łatwiej powiedzieć niż wdrożyć, ale trzebaCzytaj też:
Bałagan w sądach. Rozwiedli się, a jednak się nie rozwiedli?
