Dlaczego upał szkodzi fotowoltaice? Ponieważ panele słoneczne zbudowane są z krzemu, którego właściwości fizyczne zmieniają się pod wpływem wysokiej temperatury na niekorzyść.
Krzem lubi światło słoneczne, ale z każdym stopniem Celsjusza powyżej 25 stopni, moc modułu spada o około 0,3 proc. do 0,5 proc. Mogą pojawić się także mikropęknięcia.
Na co zachoruje fotowoltaika? Weryfikacja jakości montażu
W upalny i słoneczny dzień o temperaturze 35 stopni w cieniu, temperatura ogniwa może wynosić od 60 stopni Celsjusza do nawet 70 stopni, co oznacza spadek wydajności instalacji rzędu 10-20 proc. To oznacza, że panel o mocy 400 W może pracować z mocą około 320 W.
Jeden upalny dzień nie oznacza od razu awarii modułów, bo są one projektowane do pracy w wysokich temperaturach. Upał oznacza przede wszystkim chwilowy spadek mocy.
Za to długotrwałe działanie ekstremalnych temperatur uwidoczni mikropęknięcia oraz stworzy tzw. hot spoty, czyli miejsca o lokalnie wyższej temperaturze, które mogą prowadzić do uszkodzenia paneli. Upalne lato szybko zweryfikuje również umiejętności instalatorów oraz jakość montażu paneli. Sygnałem będą uszkodzone diody bypass albo błędy, które pogorszą odprowadzanie ciepła.
Na upały reaguje także falownik (inwerter). Zbyt wysoka temperatura otoczenia może wymusić przejście urządzenia w tryb awaryjny i chwilowe wyłączenie produkcji prądu.
Jak się uchronić przed pożarem fotowoltaiki? To zadanie dla fachowców
W skrajnych przypadkach upał doprowadzi do pożaru instalacji. Powodem najczęściej są źle dobrane przewody, złej jakości wtyczki, które mogą ulec zapaleniu, lub brak bezpieczników i wyłączników. Ważne, by każdy panel produkował tyle samo prądu – wtedy wiadomo, że instalacja jest sprawna.
Instalacje fotowoltaiczne montowane w domach, powinny być też odpowiednio zabezpieczone przed burzami i piorunami. Najczęstszym rozwiązaniem w tym wypadku jest zamontowanie odpowiednio dopasowanego ogranicznika przepięć.
Kiedy już dojdzie do pożaru, to nawet jeśli ogień wydaje się niewielki, nie wolno próbować go gasić samodzielnie. Instalacja fotowoltaiczna może nadal przewodzić prąd, nawet jeśli została odłączona od sieci. Gaszenie ognia trzeba zostawić profesjonalistom, czyli strazakom, uprzedzajac ich, że na dachu znajduje się fotowoltaika.
Czytaj też:
W Polsce wciąż rządzi fotowoltaika. Niemcy wolą inne rozwiązanie Czytaj też:
Wakacyjny niezbędnik. Uniezależnia od gniazdka z prądem
