Koniec 14. emerytury? Były minister mówi wprost

Koniec 14. emerytury? Były minister mówi wprost

Dodano: 
Pieniądze
Pieniądze Źródło: Pexels / Emilia Siedlaczek
Seniorzy otrzymują tegoroczną 14. emeryturę, jednak pojawił się postulat jej likwidacji. Były minister finansów wskazuje na trudną sytuację budżetu.

Wrzesień przynosi seniorom kolejne dodatkowe świadczenie. Tegoroczna 14. emerytura jest wypłacana razem z emeryturą lub rentą za wrzesień. Jak przekazuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), pierwsze przelewy i przekazy trafiły do uprawnionych 1 września. W tym terminie dodatkowe pieniądze otrzymało około 616 tys. emerytów i rencistów.

Kolejne terminy wypłat przypadają na 6, 10, 15, 20 i 25 września. Osoby pobierające świadczenia przedemerytalne będą musiały poczekać nieco dłużej – w ich przypadku wypłata 14. emerytury nastąpi do 1 października. Tegoroczne świadczenie jest więc już w trakcie przekazywania, jednak w przestrzeni publicznej pojawiają się pytania o jego przyszłość.

Ile wynosi 14. emerytura?

Pełna kwota dodatkowego świadczenia wynosi w tym roku 1978,49 zł brutto. Jest to wartość odpowiadająca wysokości minimalnej emerytury. Nie oznacza to jednak, że każdy emeryt otrzyma pełną kwotę. Wysokość wypłaty zależy od podstawowego świadczenia pobieranego przez seniora.

Pełna 14. emerytura przysługuje osobom, których emerytura lub renta nie przekracza 2900 zł brutto. W przypadku wyższych świadczeń stosowana jest zasada „złotówka za złotówkę”. Oznacza to, że dodatkowe świadczenie jest odpowiednio pomniejszane wraz ze wzrostem podstawowej emerytury.

– Np. do osoby z emeryturą w wysokości 3000 zł trafi czternastka pomniejszona o 100 zł, czyli 1878,49 zł brutto – wyjaśnia ZUS.

W efekcie 14. emerytura nie trafi do osób, których podstawowe świadczenie przekracza 4828,49 zł brutto. Dodatkowe pieniądze nie przysługują również osobom, które w dniu poprzedzającym miesiąc wypłaty mają zawieszone prawo do emerytury lub renty.

Były minister finansów chce zakończenia wypłat

Choć dodatkowe świadczenie jest wypłacane już po raz kolejny, pojawiają się głosy za jego całkowitym wycofaniem. 14. emerytura funkcjonuje od pięciu lat, a pierwsze wypłaty zostały zrealizowane pod koniec 2021 roku. Podobne dyskusje dotyczą również 13. emerytury, która jest wypłacana od 2019 roku.

Jednym z polityków i ekonomistów opowiadających się za zmianą tego systemu jest prof. Grzegorz Kołodko, były wicepremier i minister finansów. W komentarzu dla Money.pl zwrócił uwagę na sytuację finansów publicznych i rosnące koszty obsługi długu.

Kołodko ocenił, że deficyt budżetowy „szybko zmierza do katastrofalnego poziomu 7 proc. PKB". Jego zdaniem "państwo może nie być w stanie finansować go w sensowny sposób, pogrążając się w niebezpiecznie narastającym długu publicznym, którego obsługa coraz więcej kosztuje". Były szef resortu finansów wskazuje, że koszt ten sięga około 100 mld zł rocznie.

Jest propozycja zmian w świadczeniach

Zdaniem Kołodki obecna sytuacja wymaga ograniczenia deficytu i zmian w polityce dotyczącej świadczeń społecznych. Ekonomista postuluje, aby w ramach konsolidacji finansów publicznych ograniczyć waloryzację części świadczeń, pozostawiając ochronę emerytur i rent.

– Konsolidując finanse publiczne, trzeba zaprzestać waloryzowania świadczeń społecznych. Wyjątkiem powinny być jedynie renty i emerytury. Należy zaniechać wypłacania 13. i 14. emerytur, a w zasiłkach rodzinnych 800+ stosować kryterium dochodowe – zaproponował były szef resortu finansów.

Na razie tegoroczna 14. emerytura jest jednak wypłacana zgodnie z obowiązującymi zasadami. Postulat jej likwidacji pozostaje propozycją dotyczącą przyszłego kształtu polityki społecznej i finansów publicznych.

Czytaj też:
„Czternastka” nie dla wszystkich emerytów. ZUS wskazuje powód
Czytaj też:
Emerytura wyższa nawet o 80 proc.? Jest na to sposób

Źródło: Infotuba.pl/ Money.pl