Dla niektórych to jest duży stres, dla innych – sport. W bazie Krajowego Rejestru Długów figuruje już 260,2 tys. Polaków, którzy otrzymali karę za przejazd miejskim autobusem lub tramwajem bez ważnego biletu. W rejestrze BIG InfoMonitor z tego samego powodu widnieje 132 tys. osób.
Niezapłacone kary idą w miliony. W KRD długi gapowiczą wynoszą już 366,2 mln zł. W BIG InfoMonitor – 206,7 mln zł. Średni dług gapowicza w 2026 roku to 1567 zł – tyle do ma zapłacenia statystyczny Polak podróżujący bez biletu. Ale niektórzy kary sprytnie unikają.
Prawo jest jasne. Praktyka prawna pokazuje zupełnie inny obraz sprawiedliwości
To trzeba wiedzieć – brak opłaty mandatu za przejazd bez biletu skutkuje wpisem do rejestru dłużników, co znacząco utrudnia m.in. wzięcie pożyczki, zakup telefonu na abonament czy zakupy na raty, ale w miastach takich jak Kraków czy Warszawa dłużnicy mają na swoim koncie po kilkadziesiąt, a nawet ponad 100 wezwań do zapłaty kary za brak biletu.
Pojedyncze osoby zalegają lokalnym zarządom transportu na kwoty rzędu od 69 tys. zł do ponad 133 tys. zł!
Zgodnie z przepisami Prawa przewozowego, mandat za jazdę na gapę przedawnia się po 12 miesiącach, ale każda próba dochodzenia roszczeń przed sądem przez przewoźnika skutecznie przerywa ten bieg. Jeśli w sądzie zapadnie prawomocny wyrok, sytuacja dłużnika zmienia się diametralnie – termin przedawnienia wydłuża się wtedy do 6 lat.
Tyle teoria. Praktyka pokazuje, że sprawy w sądzie często mogą przybrać zupełnie nieoczekiwany obrot.
Sąd Najwyższy odwołał wcześniejsze wyroki. Sprawy w sądach trwają w Polsce za długo
26 października 2022 roku gapowicz z Warszawy przy kontroli odmówił pokazania biletu oraz dowodu osobistego. kontrolerzy zawołali policjantów, a ci ustalili personalia gapowicza. Sprawa trafiła do sądu.
Choć sądy dwóch instancji uznały go za winnego i wymierzyły mu 300 zł grzywny, los kary ostatecznie zakończył się zupełnie inaczej. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który uchylił oba wcześniejsze orzeczenia, ponieważ już w chwili rozpoznawania apelacji wykroczenie było przedawnione.
Między datą zdarzenia a wydaniem wyroku przez sąd odwoławczy minęło więcej czasu, niż pozwalały na to przepisy o karalności wykroczeń. Zgodnie z Kodeksem wykroczeń (Art. 45 paragraf 1), karalność wykroczenia kończy się po upływie roku od jego popełnienia, a jeżeli w tym czasie wszczęto postępowanie, termin wydłuża się o kolejne dwa lata, liczone od zakończenia pierwszego rocznego okresu.
W praktyce oznacza to, że przy wszczęciu postępowania w odpowiednim czasie możliwość ukarania za wykroczenie co do zasady wygasa po trzech latach od jego popełnienia. Sprawy w polskich sądach trwają zwykle o wiele dłużej.
Czytaj też:
Tego długu jest się trudno pozbyć. Skarbówka daje czas do 25. dnia miesiąca Czytaj też:
Długi wiszą nad Polakami. Chodzi już o dziesiątki tysięcy złotych
