Jaja skażone salmonellą mogły trafić do Polski? Setki osób zachorowały

Jaja skażone salmonellą mogły trafić do Polski? Setki osób zachorowały

Dodano: 
Jaja – zdjęcie ilustracyjne
Jaja – zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / Nick Fewings
Już ponad 300 osób zachorowało po zjedzeniu jaj skażonych salmonellą. Polska pojawiła się w systemie alarmowym. Służby sprawdzają, czy jaja trafiły nad Wisłę.

W Belgii wybuchło duże ognisko salmonelli związane ze skażonymi jajami. Zachorowało już co najmniej 306 osób. W sprawie pojawia się także Polska, choć na razie nie ma dowodów, że niebezpieczne jaja trafiły do naszego kraju. Belgijskie służby próbują ustalić, dlaczego polski adres znalazł się w dokumentacji dotyczącej skażonej partii.

Wszystko zaczęło się od jednej fermy

Problem wykryto na fermie Laerco w belgijskim Geel. Salmonellę stwierdzono tam już w maju. Początkowo sytuacja wyglądała na ograniczoną do jednego z czterech kurników, dlatego pozostała część gospodarstwa mogła nadal działać.

Później bakterie znaleziono również w drugim kurniku. To zmieniło sytuację. W tym miesiącu zdecydowano o zamknięciu całej fermy i wycofaniu kolejnych partii jaj.

Skala problemu jest duża. Według belgijskich służb potwierdzono już 306 zachorowań. Niewykluczone, że rzeczywista liczba osób, które miały objawy, jest jeszcze wyższa, ponieważ łagodniejsze przypadki nie zawsze są zgłaszane.

Dlaczego w tej sprawie pojawiła się Polska?

Informacja o skażonych jajach została przekazana za pośrednictwem systemu RASFF, czyli europejskiego mechanizmu wymiany informacji o zagrożeniach związanych z żywnością. W zgłoszeniu znalazła się również Polska.

I właśnie ten element wywołał pytania o możliwość sprowadzenia jaj nad Wisłę. Z ustaleń belgijskiej Federalnej Agencji ds. Bezpieczeństwa Łańcucha Żywnościowego (FASFC) wynika jednak, że polski ślad może mieć zupełnie inne źródło.

W dokumentach dotyczących zakupu pojawił się bowiem polski adres. Belgijskie służby podejrzewają, że ktoś przebywający w Belgii kupił tam jaja, ale podał dane polskiej firmy.

– Najprawdopodobniej – jesteśmy tego prawie pewni – chodziło o osobę, która kupiła jaja w belgijskiej firmie, ale zarejestrowała zakup na polską firmę, podając polski adres – wyjaśniła Hélène Bonte, rzeczniczki agencji FASFC.

Belgowie nie dają jednak stuprocentowej pewności

To właśnie tutaj sprawa robi się mniej jednoznaczna. Sam fakt pojawienia się Polski w RASFF nie oznacza, że skażone jaja znalazły się w polskiej sprzedaży. Belgijska agencja wskazuje nawet, że wycofania jaj dotyczą obecnie Belgii i Luksemburga, natomiast w innych krajach prowadzone są dodatkowe ustalenia.

Jednocześnie belgijskie służby nie są gotowe powiedzieć, że polski rynek na pewno nie miał kontaktu ze skażonymi produktami.

– Nie jestem tego pewna. To jest najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie, jeśli spojrzymy na nasz rejestr – powiedziała Hélène Bonte.

Odpowiedź na pytanie, czy jaja rzeczywiście trafiły do Polski, ma więc przynieść dopiero dalsze sprawdzenie dokumentów i drogi dystrybucji. We wtorek po południu RMF FM zwróciło się w tej sprawie do Głównego Inspektoratu Weterynarii. Na razie nie ma odpowiedzi.

Salmonella! Jak dochodzi do zakażenia?

Salmonella najczęściej powoduje zakażenie układu pokarmowego po zjedzeniu skażonej żywności. Ryzyko wiąże się m.in. z surowymi lub niedogotowanymi jajami, mięsem oraz potrawami przygotowanymi z takich produktów.

Typowe objawy to:

  • biegunka,
  • bóle brzucha,
  • nudności,
  • wymioty,
  • gorączka.
Zwykle choroba ustępuje samoistnie, jednak u dzieci, seniorów i osób z osłabioną odpornością może prowadzić do odwodnienia i poważniejszych powikłań.

Czytaj też:
Rekordowe ceny jajek. Co jest tego przyczyną i co będzie dalej?
Czytaj też:
Oświadczenie o kurach mocno namiesza. Kto będzie musiał je podpisać?

Źródło: Infotuba.pl / RMF FM