Ceny prądu mogą znowu zostać zamrożone, jeżeli tylko pojawi się taka potrzeba, powiedziała minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Pomysł, aby zamrozić ceny energii, niekoniecznie musi jednak być dobry dla gospodarki i konsumentów, uważa ekspert z think tanku Instrat Michał Hetmański. O planach mrożenia pisze bankier.pl.
Rząd rozważa zamrożenie cen prądu
Rząd analizuje obecne taryfy i podejmie decyzję dotyczącą przyszłych działań związanych z cenami energii. Jak podkreśliła minister, istnieje silna wola polityczna, aby ceny dla gospodarstw domowych pozostały poniżej ustawowego limitu. Jeśli okaże się to konieczne, rząd nie wyklucza zamrożenia cen energii, aby ograniczyć skutki podwyżek dla obywateli.
Obecne regulacje przewidują maksymalną cenę energii elektrycznej dla gospodarstw domowych na poziomie 500 zł/MWh, obowiązującą do końca września 2025 r. Dodatkowo do czerwca bieżącego roku utrzymana zostanie zerowa stawka tzw. opłaty mocowej, co ma na celu częściowe złagodzenie kosztów ponoszonych przez odbiorców indywidualnych. Rząd zapowiada dalsze monitorowanie sytuacji na rynku energetycznym i ewentualne kolejne interwencje.
Ekspert: mrożenie cen może doprowadzić do odwrotnych skutków
„Jestem przeciwnikiem mrożenia cen energii, ponieważ one z kwartału na kwartał w sposób naturalny spadają i będą spadać, bo do użytku wchodzi więcej odnawialnych źródeł energii i energetyki gazowej. To ma duży wpływ na obniżkę cen, które dziś odnoszą się do wysokich kosztów wydobycia węgla” – mówił w wywiadzie dla PAP przeprowadzonym w listopadzie 2024 r. ekspert z zakresu polityki energetyczno-klimatycznej, szef think tanku Insrat Michał Hetmański.
Zamrożenie cen energii może więc doprowadzić do tego, że zablokujemy rynkowi możliwość obniżenia cen za energię.