Polska znajduje się w centrum wschodniej flanki NATO. Graniczy z Ukrainą, Białorusią i obwodem królewieckim, dlatego zabiega o obecność stałych baz wojsk USA, zgodnie z taktyką skutecznego odstraszania potencjalnej agresji ze strony Rosji. Gotowe zaplecze pozwala na szybszą reakcję w przypadku kryzysu.
Rząd przyjął uchwałę upoważniającą wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza do rozpoczęcia działań zmierzających do utworzenia na terytorium Polski stałej bazy Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Szef MON przekazał sekretarzowi obrony USA nową propozycję – w grze są dwa polskie miasta.
Nieprzypadkowa nazwa amerykańskiej jednostki. Dwa miasta brane pod uwagę
Jak nieoficjalnie ustalił portal WP, pod uwagę są brane dwie lokalizacje: Poznań i Wrocław. Obie lokalizacje są atrakcyjne ze względu na porty lotnicze, które mają znaczenie przy przerzucie wojsk, jak również pod kątem podróży rodzin żołnierzy.
W Poznaniu od 2020 roku działa wysunięte dowództwo V Korpusu armii amerykańskiej w Camp Kościuszko oraz Garnizon Armii Stanów Zjednoczonych. Nazwę „Camp Kościuszko”, a właściwie „The Tadeusz Kosciuszko Polish Army Training Camp”, nosił obóz szkoleniowy dla ponad 22 tysięcy polskich ochotników powstającej we Francji Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera. Funkcjonował w latach 1917-1919 na pograniczu amerykańsko-kanadyjskim w miasteczku Niagara-on-the-Lake.
Garnizon Armii Stanów Zjednoczonych liczy 13 wojskowych i 140 pracowników. Jest to ósmy stały garnizon sił zbrojnych USA w Europie, po Niemczech, Belgii i Włoszech. Dodatkowo w Powidzu pod Poznaniem znajduje się magazyn amerykańskiego sprzętu wojskowego.
Amerykańskie siły stacjonują również w Redzikowie, oraz na Dolnym Śląsku, gdzie regularnie ćwiczą jednostki pancerne w ramach operacji Atlantic Resolve.
Obecnie na terytorium Polski stacjonuje około 6 tys. amerykańskich żołnierzy realizujących zadania o charakterze stałym. Dodatkowo kilka tysięcy wojskowych przebywa w kraju rotacyjnie.
Infrastruktura nie tylko dla żołnierzy. Polska chce pokryć gigantyczne wydatki
Amerykańska baza wojskowa, o którą mocno zabiega kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, ma docelowo liczyć 5 tys. żołnierzy, co wraz z rodzinami daje około 25 tys. osób. Chodzi nie tylko o koszary i zaplecze wojskowe, ale także mieszkania, szkoły, obiekty usługowe oraz infrastrukturę komunikacyjną. Wiekszość wydatków miałaby pokryć Polska. Koszt budowy takiej bazy jst zacowany na około 10-12 mld zł.
- Departament Wojny USA jest otwarty na polską propozycję stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce – relacjonował Władysław Kosiniak-Kamysz po rozmowach z amerykańskim sekretarzem obrony Pete'em Hegsethem.
Czytaj też:
Polski talerz zdrowszy niż amerykański? Nie są takie same
