Tysiące Polaków omija NFZ i leczy się za granicą. Jak to załatwić?

Tysiące Polaków omija NFZ i leczy się za granicą. Jak to załatwić?

Dodano: 
Lekarka ze stetoskopem
Lekarka ze stetoskopem Źródło: Unsplash / Alexandr Podvalny
Turystyka zdrowotna to nic zdrożnego. Przeciwnie – Polacy mają do wyboru dwie legalne ścieżki, które pozwalają skorzystać z leczenia poza granicami Polski.

Zgodnie z prawem Polacy mają prawo do leczenia w innym kraju członkowskim Unii Europejskiej (26 krajów nie licząc Polski), lub w krajach należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, czyli wszystkie 27 krajów członkowskich Unii Europejskiej oraz Islandia, Liechtenstein i Norwegia.

Korzystając z leczenia w UE Polakom przysługuje zwrot kosztów za świadczenie gwarantowane w rodzimym systemie. Kiedy w grę wchodzi Islandia, Liechtenstein lub Norwegia potrzebna jest decyzja prezesa NFZ, który może skierować pacjentów z Polski na leczenie planowane lub badania diagnostyczne za granicą.

Czesi zarabiają na Polakach. Polacy nie czekają w kolejkach na zabieg w Polsce

Z danych przytoczonych przez dziennik „Rzeczpospolita” wynika, że wśród świadczeń wykonywanych przez Polaków w innych krajach UE dominują zabiegi usuwania zaćmy i świadczenia tej procedurze towarzyszące oraz opieka stomatologiczna.

W 2025 roku zaćmę leczyło za granicą 11,3 tysiące osób (w 2024 roku było to około 11 tys.). Z tego powodu NFZ zwrócił chorym łącznie 32,4 mln zł. Procedura nie jest skomplikowana: zagraniczna placówka medyczna wystawia fakturę za zabieg, pacjent płaci z własnej kieszeni, a następnie NFZ oddaje mu pieniądze.

NFZ płaci za zabieg zrealizowany w innym kraju według polskich stawek, czyli zgodnie z wyceną świadczeń opieki zdrowotnej stosowaną podczas rozliczania z polskimi placówkami, a zwrócona kwota nie może przekroczyć kosztów leczenia faktycznie poniesionych przez pacjenta. W Czechach, gdzie Polacy najczęściej jeżdżą ratować oczy przed zaćmą, zabieg jest tańszy, co oznacza, że czeskie placówki zarabiają lecząc Polaków.

Dlaczego Polacy wyjeżdżają do Czech? Z trzech powodów: krótszy czas oczekiwania na zabieg, wygodna logistyka, czyli transport pod dom i z powrotem oraz możliwość dopłaty do lepszej soczewki. Co ważne, w Czechach pacjent może dopłacić do soczewki ponadstandardowej wieloogniskowej, a w polskim systemie opieki zdrowotnej takiej możliwości nie ma.

Opieka stomatologiczna za granicą tylko dla niektórych pacjentów. Znowu Czechy

W 2025 roku NFZ zwrócił pacjentom 7 mln zł za 21,4 tys. świadczeń dotyczących zabiegów stomatologicznych za granicą. Chodzi przede wszystkim o leczenie stomatologiczne osób z niepełnosprawnościami przeprowadzane w narkozie.

Inaczej niż w Czechach, w Polsce nie ma wielu placówek medycznych, które chciały się zajmować tego typu zabiegami. Do wyspecjalizowanej w stomatologii osób niepełnosprawnych kliniki w Ostrawie jeżdżą polscy pacjenci m.in. z DPS-ów i domów samopomocy.

Z leczenia za granicą na podstawie decyzji prezesa NFZ skorzystało zaledwie 49 pacjentów w 2025 roku. NFZ zapłacił za to 6,8 mln zł. To wyjątkowe przypadki, w których pacjent musi uzasadnić, że w Polsce brakuje konkretnego leczenia lub czas oczekiwania na nie jest zbyt długi z perspektywy jego potrzeb zdrowotnych.

Czytaj też:
Leczenie zębów 2026. Cenniki z gabinetów dentystycznych
Czytaj też:
Polacy już leczą zęby taniej za granicą. Ten kraj przoduje