Każdy ma prawo do tego odszkodowania. Dane medyczne według prezesa UODO

Każdy ma prawo do tego odszkodowania. Dane medyczne według prezesa UODO

Dodano: 
Atak hakerski
Atak hakerski Źródło: Unsplash / Markus Spiske
Wyciek danych medycznych 19 milionów Polaków to sytuacja bez precedensu. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wyjaśnił do czego faktycznie mamy prawo.

– Mamy do czynienia z bezpośrednią działalnością przestępczą. Dotyczy ona milionów osób i, co kluczowe, obejmuje dane szczególnych kategorii, czyli informacje o stanie zdrowia – powiedział Mirosław Wróblewski, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) w wywiadzie dla Interii.

Prezes UODO stoi na stanowisku, że każdy z nas ma prawo zachować informacje o swoim zdrowiu dla siebie, co jest również chronione tajemnicą lekarską.

Cyberatak na dane w MyDr. Czy każdy dostanie informację?

12 sierpnia 2026 roku Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło informację o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane 19 mln Polaków, m.in. o lekach i receptach. Firma jest dostawcą systemu do prowadzenia m.in. elektronicznej dokumentacji medycznej. Dane, które wyciekły, dotyczą 12 tys. podmiotów medycznych korzystających z platformy MyDr.

„Jesteśmy obecnie na końcowym etapie ustalania zakresu incydentu, w tym tego, które dane oraz którzy klienci i pacjenci mogli zostać nim dotknięci” – tak brzmi fragment oświadczenia firmy MyDr. kiedy ustalenia się zakończą? Nie wiadomo.

MyDr zapewnia, że poszkodowanym klientom zostanie udzielone „praktyczne wsparcie”. Chodzi o dostarczenie dokumentacji, która pomoże złożyć zgłoszenie do Urzędu Ochrony Danych Osobowych lub do innych właściwych organów.

Polacy pójdą do sądu. „To indywidualna decyzja” uważa prezes UODO

To nie jest sytuacja jak każda inna. Przeciwnie – sprawa jest bardzo poważna. Dane medyczne mają ogromną wartość ekonomiczną dla firm ubezpieczeniowych i marketingowych, które marzą, żeby je wykorzystać do oferowania określonych produktów na podstawie stanu zdrowia indywidulanej osoby.

Politycy i osoby publiczne mogą paść ofiarą szantażu ze strony hakerów, ponieważ niektóre schorzenia są w Polsce wciąż stygmatyzowane społecznie.

Według obowiązujących przepisów MyDr ma obowiązek poinformować administratorów (przychodnie i szpitale), których pacjentów i jakich kategorii danych dotyczy wyciek. Od momentu uzyskania takiej wiedzy administrator ma 72 godziny na zgłoszenie naruszenia ochrony danych osobowych do UODO. RODO nie przewiduje przy tym mechanizmu zgłoszenia zbiorowego.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej już uznał, że sama obawa przed wykorzystaniem danych może stanowić szkodę niemajątkową, dlatego na podstawie art. 82 RODO każda osoba, której dane naruszono, ma prawo dochodzić odszkodowania za straty materialne i niematerialne. - Są to indywidualne decyzje pokrzywdzonych i postępowania toczone przed sądami cywilnymi – wyjaśnił Mirosław Wróblewski, prezes UODO.

To co każdy z nas może zrobić, to zastrzec numer PESEL, być czujnym i czekać na dalsze informacje.

Czytaj też:
Po wycieku danych warto skorzystać. Alerty BIK za darmo
Czytaj też:
Zastrzeż PESEL! 19 mln Polaków może mieć nieliche problemy