Seniorka oszukała oszusta. Uratowała aż 240 tysięcy złotych

Seniorka oszukała oszusta. Uratowała aż 240 tysięcy złotych

Dodano: 
Uśmiechnięta emerytka
Uśmiechnięta emerytka Źródło: Pixabay / silviarita
Nie wszyscy seniorzy działają impulsywnie, pod wpływem emocji i bez zastanowienia - są wzorem do naśladowania. Mieszkanka powiatu brzeskiego szybko przejrzała zamiary oszusta.

Kobieta odebrała telefon od mężczyzny, który utrzymywał, że jest członkiem jej rodziny. Rozmówca przekonywał, że córka seniorki spowodowała tragiczny wypadek drogowy, a jedynym sposobem uniknięcia aresztu jest natychmiastowe przekazanie 240 tys. zł.

Zamiast przygotowywać gotówkę, seniorka zwróciła się o pomoc do sąsiada, który natychmiast powiadomił policję.

Metoda „na wypadek” działa na emocje. Nie można tracić zimnej krwi i rozsądku

Oszust poinformował kobietę, że po pieniądze wkrótce zgłosi się do niej rzekomy znajomy rodziny. Przed spotkaniem na posesję kobiety policja wysłała funkcjonariuszy wydziału kryminalnego oraz wydziału do walki z przestępczością gospodarczą. W pobliżu zauważyli podejrzanego mężczyznę. Na widok policjantów 40-latek próbował uciekać, jednak po krótkim pościgu został zatrzymany.

Okazało się, że mieszkaniec województwa śląskiego ma bogatą przeszłość kryminalną i jest poszukiwany listem gończym. Następnego dnia usłyszał zarzut usiłowania oszustwa. Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Brzesku sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy.

Za nakłanianie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.

Oszuści mamią senikoró na wiele sposóbów. Nie wolno dać się nabrać

Policjanci często przypominają, że policja ani prokuratura nigdy nie żądają od obywateli przekazywania pieniędzy, kosztowności czy kodów BLIK. Oszuści działający metodą „na wypadek” lub „na wnuczka” celowo wywołują u swoich ofiar silne emocje i presję czasu, żeby wytrącić ofiarę z równowagi. Ale to nie jedyny sposób.

Czasami oszust wmawia seniorowi, że jego pieniądze w banku są zagrożone, lub że bierze udział w „tajnej akcji” mającej na celu schwytanie przestępców. Każe wypłacić gotówkę i przekazać ją rzekomemu kurierowi lub zostawić we wskazanym miejscu.

Czasami przestępcy pukają do drzwi lub dzwonią, oferując np. wyrównanie emerytury, zwrot podatku lub kontrole instalacji. Podają się za pracowników ZUS, KRUS, lub urzędników lub inkasentów. Podsuwają do podpisu niekorzystne umowy lub odwracają uwagę, by ukraść gotówkę z mieszkania.

Policjanci radzą, żeby w przypadku podejrzanego telefonu natychmiast zakończyć rozmowę przerywając połączenie. Kolejnym krokiem powinien być kontakt się z bliską osobą, jeżeli sprawa rzekomo jej dotyczy, a w razie wątpliwości – telefon na policję.

Czytaj też:
Tych inwestycji nie ma! mBank tłumaczy mechanizm oszustwa
Czytaj też:
Uwaga seniorzy! ZUS nie wysyła SMS-ów z prośbą o wpłatę pieniędzy!

Opracowała:
Źródło: Onet.pl