Kuracjusze dostaną po kieszeni. NFZ zapowiedział konsekwencje

Kuracjusze dostaną po kieszeni. NFZ zapowiedział konsekwencje

Dodano: 
Park zdrojowy w Polanicy Zdrój
Park zdrojowy w Polanicy Zdrój Źródło: Wikimedia Commons / Jacek Halicki / Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 pl
Rok, albo i 18 miesięcy czekania na następny wyjazd lub opłata za puste miejsce – tak NFZ wkrótce zareaguje na odwołanie wyjazdu do sanatorium w ostatniej chwili.

W 2025 roku 134 tysięcy osób odwołało pobyt w sanatorium w ostatniej chwili – o około 7 tysięcy więcej niż w 2024 roku (127 tys.). To już po prostu plaga, zwłaszcza, że na taki wyjazd czeka się zazwyczaj w Polsce 8 – 9 miesięcy.

Kuracjusze podają kilka najczęściej powtarzających się powodów takiej decyzji: osobiste, finansowe, zdrowotne, logistyczne oraz związane z pogodą. NFZ zamierza ukrócić te praktyki w konkretny sposób – w zależności od zachowania i powodu ukarze kuracjuszy wielomiesięcznym szlabanem na leczenie w uzdrowisku lub opłatą.

Dlaczego Polacy odwołują wyjazd do sanatorium w ostatniej chwili?

Powodów reyzgnacji jest sporo. Pacjenci rezygnują, gdy nie odpowiada im przydzielone miejsce lub termin turnusu w sanatorium. Często wolą leczenie w miesiącach letnich lub w konkretnym regionie (np. nad morzem).

W okresie jesienno-zimowym seniorzy obawiają się śliskich nawierzchni, upadków i kontuzji na oblodzonych chodnikach. Szybko zapadający zmrok oraz chłód również wpływają na decyzję o pozostaniu w domu. Niektórzy obawiają się pozostawienia domu bez ogrzewania w sezonie zimowym lub kosztów jego utrzymania podczas nieobecności.

Czasami powodem odwołania wyjazdu okazuje się konieczność sprawowania opieki nad chorym członkiem rodziny lub zwierzętami domowymi. A czasami jest to niespodziewane pogorszenie stanu zdrowia, pobyt w szpitalu lub śmierć bliskiej osoby. Zdarzają się też prozaiczne sytuacje, takie jak konieczność nagłego leczenia stomatologicznego. Wszystkie one blokują dostęp do leczenia osobom czekającym w długich kolejkach.

Koniec wydziwiania. Potwierdzenie pobytu w sanatorium zobowiązuje

Jednym z kluczowych rozwiązań rozważanych przez ekspertów jest wymóg obligatoryjnego potwierdzania swojej obecności na turnusie jeszcze przed jego faktycznym startem - na przykład na dwa tygodnie przed planowanym rozpoczęciem pobytu, lub tydzień przed. Wprowadzenie takiej procedury umożliwiłoby błyskawiczne przekazywanie nieobsadzonych terminów pacjentom z list rezerwowych.

Jeśli osoba zadeklaruje przyjazd, ale ostatecznie nie zgłosi się do sanatorium, może stracić możliwość ponownego wyjazdu na leczenie przez rok. Jeszcze surowsze zasady przewidziano dla osób, które nie potwierdzą pobytu i jednocześnie nie przyjadą – w takim przypadku przerwa w dostępie do leczenia uzdrowiskowego mogłaby wynieść nawet 18 miesięcy. W grę wchodzi także opłata za puste miejsce w sanatorium.

Jeżeli Ministerstwo Zdrowia uzna te pomysły za dobre, dodatkowo na skierowaniach znajdzie się obowiązkowo numer telefonu pacjenta, co ułatwi kontakt i potwierdzanie rezerwacji.

Czytaj też:
Do sanatorium na ZUS jest taniej. Czym się różni od wyjazdu na NFZ?
Czytaj też:
Co zjesz w sanatorium na NFZ? Polacy kręcą nosami na menu