Długi weekend to tradycyjnie wzmożony ruch na drogach, a wraz z nim rośnie również ryzyko kolizji. Jak się okazuje, po stłuczce znaczenie mają nie tylko zdjęcia, dokumenty i oświadczenia, ale także słowa wypowiedziane w pierwszych minutach po zdarzeniu.
Zdaniem prawniczki jedno nieprzemyślane zdanie może później znacząco utrudnić dochodzenie odszkodowania.
Największy błąd? Przyznanie się do winy
Według ekspertki kierowcy bardzo często reagują emocjonalnie. W stresie przepraszają, tłumaczą się lub próbują wyjaśnić sytuację jeszcze przed ustaleniem okoliczności zdarzenia.
– Nigdy, przenigdy nie należy mówić: „Przepraszam, to moja wina”, „Jechałam za szybko”, „Oślepiło mnie słońce”, „Nie zauważyłam twojego auta” lub podobnych rzeczy, które od razu robią z nas winnych – ostrzega w rozmowie z „Infotubą” Legalna Reporterka, czyli Magdalena Bukowska, prawniczka i podcasterka.
Problem polega na tym, że druga strona może nagrywać rozmowę, a materiał z wideorejestratora lub telefonu może później zostać przekazany ubezpieczycielowi.
– Taki nagrany materiał, gdy zostanie przesłany do ubezpieczyciela, może nas pozbawić bardzo dużych pieniędzy – mówi prawniczka.
Co mówić po kolizji?
Prawniczka radzi, by zachować spokój i nie przesądzać o swojej odpowiedzialności. Zamiast tego warto używać neutralnych sformułowań.
– „Nie wiem, co się stało”, „Jechałam bezpiecznie” albo „Jestem teraz w stresie, ale ustalimy, kto zawinił” – to przykłady zdań, które nie pogarszają sytuacji kierowcy – wskazuje Magdalena Bukowska.
Ekspertka podkreśla również, że pierwsze minuty po zdarzeniu powinny być poświęcone przede wszystkim zabezpieczeniu miejsca kolizji, sprawdzeniu, czy nikt nie potrzebuje pomocy, oraz dokumentowaniu szkód za pomocą zdjęć lub nagrań.
Policja nie zawsze jest konieczna
Wbrew powszechnej opinii funkcjonariuszy nie trzeba wzywać do każdej stłuczki. Jeśli nikt nie został ranny, a strony zgadzają się co do przebiegu zdarzenia, wystarczy poprawnie sporządzone oświadczenie sprawcy.
W dokumencie powinny znaleźć się m.in.:
- dane kierowców,
- numery rejestracyjne pojazdów,
- dane polis OC,
- opis zdarzenia,
- szkic sytuacyjny,
- podpisy obu stron.
Bukowska zwraca uwagę, że kierowca odpowiedzialny za zdarzenie powinien wyraźnie potwierdzić, że ponosi pełną odpowiedzialność za kolizję. Warto również sprawdzić ważność polisy OC jeszcze na miejscu zdarzenia.
Czytaj też:
Koniec jazdy bez kasku. Nowe przepisy obejmą tysiące dzieci
Możesz walczyć o więcej
Po zakończeniu formalności poszkodowany powinien jak najszybciej zgłosić szkodę do ubezpieczyciela sprawcy. Zdaniem ekspertki najlepiej zrobić to w ciągu 24 godzin od zdarzenia.
Warto dokumentować nie tylko uszkodzenia samochodu, ale również innych przedmiotów, które ucierpiały podczas kolizji. Jeśli ubezpieczyciel zaniży odszkodowanie, kierowca ma prawo złożyć reklamację, przedstawić dodatkowe dowody lub skorzystać z pomocy prawnika.
– Zachowajcie spokój. Nigdy nie używajcie słów, które mogą zostać odebrane jako przyznanie się do winy. Dokładnie dokumentujcie zdarzenie i nie podpisujcie dokumentów, których treści nie rozumiecie – przestrzega Legalna Reporterka.
Czytaj też:
Kurs reedukacyjny już nie pomoże. Nie będzie redukcji punktów
