Zawartość wody w organizmie jest najwyższa u noworodków i zmniejsza się wraz z wiekiem. Organizm noworodków i niemowląt składa się na ogół w 75 – 80 proc. z wody. Osoby starsze mają jej tylko 45 – 50 proc.
Przez lata uznawano, że wypijanie ośmiu szklanek wody dziennie, czyli około dwóch litrów, to uniwersalna zasada zdrowego stylu życia. Jak sprawdzili naukowcy – to tylko duże uproszczenie.
Z jednej strony śmierć, z drugiej zatrucie wodne
Faktem jest, że woda jest człowiekowi niezbędna – bierze udział w niemal wszystkich procesach życiowych. Jest głównym składnikiem krwi i płynów ustrojowych, transportując tlen, składniki odżywcze oraz inne substancje do komórek. Umożliwia też termoregulację, m.in. poprzez wydzielanie potu, co chroni organizm przed przegrzaniem. Jest niezbędna w procesie trawienia oraz do prawidłowej pracy nerek, które filtrują krew i usuwają produkty przemiany materii z organizmu.
Woda pomaga utrzymać odpowiedni poziom elektrolitów (sód, potas, chlor), co jest kluczowe dla pracy komórek i pełni funkcję ochronną dla mózgu, gałki ocznej, płodu, rdzenia kręgowego.
Odwodnienie organizmu może prowadzić do bólów głowy i problemów z koncentracją. A mówiąc brutalnie i wprost – utrata powyżej 15 proc. wody w organizmie jest okolicznością śmiertelną. Jednak wypita zbyt duża ilość wody również może zaburzyć równowagę elektrolitową organizmu, a w najgorszym przypadku doprowadzić nawet do zatrucia wodnego i śmierci. Gdzie w takim razie są zdrowe granice?
Obserwacja organizmu to najlepszy wskaźnik
Zapotrzebowanie na wodę zależy od wielu czynników – wieku i płci, masy ciała, poziomu aktywności fizycznej czy klimatu, w którym żyjemy. Średnie dzienne spożycie wody w trakcie badań wahało się od około 1 litra do 6 litrów, a w skrajnych przypadkach mogło sięgać nawet 10 litrów dziennie.
– Nauka nigdy nie wspierała zasady ośmiu szklanek jako odpowiedniej wytycznej, choćby dlatego, że myliła ona całkowity obrót wody w organizmie z wodą pochodzącą z samych napojów, podczas gdy duża część płynów pochodzi z jedzenia – wyjaśnia prof. Dale Schoeller, współautor badania z Uniwersytetu Wisconsin-Madison, cytowana przez WP.pl
Część dziennego zapotrzebowania na wodę pokrywamy, jedząc owoce, warzywa czy inne produkty bogate w wodę. Naukowcy zalecają więc odejście od sztywnego liczenia szklanek na rzecz obserwowania własnego organizmu – identyfikowania uczucia pragnienia, obserwowania poziomu energii czy koloru moczu, które są bardziej wiarygodnymi wskaźnikami nawodnienia.
Wyniki badań opublikowane na łamach czasopisma „Science” oparto na analizie ponad 5,6 tys. osób z 26 krajów, w wieku od kilku dni do 96 lat.
Czytaj też:
Problemy ze wzrokiem można opanować. Pomagają dwa owoceCzytaj też:
Do sanatorium na ZUS jest taniej. Czym się różni od wyjazdu na NFZ?
