Od kwietnia część osób przechodzących na emeryturę może otrzymać nieco niższe świadczenia niż jeszcze miesiąc wcześniej. Zmiana nie wynika jednak z decyzji o cięciu wypłat, lecz z corocznej aktualizacji danych demograficznych, które bierze pod uwagę ZUS.
Chodzi o tablice średniego dalszego trwania życia publikowane przez GUS. To właśnie one są jednym z kluczowych elementów przy ustalaniu, jak wysokie będą nowe emerytury.
W praktyce oznacza to, że jeśli statystycznie Polacy żyją dłużej, zgromadzony kapitał emerytalny musi zostać rozłożony na większą liczbę miesięcy. Efekt jest prosty: miesięczna wypłata dla nowych emerytów może być nieco niższa.
ZUS dzieli kapitał przez większą liczbę miesięcy
Mechanizm wyliczania świadczenia opiera się na podziale środków zgromadzonych na koncie i subkoncie przez przewidywaną liczbę miesięcy pobierania emerytury. ZUS nie ocenia indywidualnie, jak długo dana osoba będzie żyła, lecz korzysta z uśrednionych danych dla całej populacji.
Tegoroczne tablice pokazują, że dalsza długość życia ponownie wzrosła. Dla 60-latków wynosi teraz 268,9 miesiąca, czyli o 2,5 miesiąca więcej niż rok wcześniej. W przypadku 65-latków to 222,7 miesiąca, co oznacza wzrost o 1,9 miesiąca.
Z punktu widzenia systemu to dobra wiadomość demograficzna, ale dla osób właśnie składających wniosek o emeryturę oznacza mniej korzystny przelicznik. Im większa liczba miesięcy przyjmowana do wyliczeń, tym niższa kwota przypadająca na jeden miesięczny przelew.
Różnice mogą być odczuwalne
Eksperci zwracają uwagę, że tegoroczna korekta nie oznacza gwałtownego spadku świadczeń. Szacunkowo nowe emerytury mogą być niższe o około 0,9 proc. w porównaniu z wyliczeniami opartymi na ubiegłorocznych tablicach. W skali procentowej nie wygląda to groźnie, ale przy konkretnych kwotach różnica staje się zauważalna.
Dobrym przykładem jest osoba, która zgromadziła w ZUS 800 tys. zł i kończy aktywność zawodową w wieku 60 lat. Według wcześniejszych danych mogłaby liczyć na 3003 zł miesięcznie, natomiast po zastosowaniu nowych tablic wychodzi już 2975,1 zł. Podobnie wygląda sytuacja 65-latka z takim samym kapitałem: wcześniej świadczenie wynosiło 3623,2 zł, a obecnie 3592,3 zł. To pokazuje, że nawet niewielka zmiana wskaźników przekłada się na realne pieniądze.
Czytaj też:
13. emerytura nie dla wszystkich. Tym seniorom ZUS nic nie wypłaci
Na wysokość emerytury wpływa nie tylko moment przejścia
Choć nowe tablice mogą obniżyć świeżo wyliczane emerytury, nie oznacza to, że późniejsze przejście na świadczenie zawsze będzie nieopłacalne. Wysokość emerytury zależy także od tego, ile składek trafi jeszcze do ZUS w kolejnych miesiącach pracy oraz jaką wartość zyskają dzięki waloryzacji.
Osoba, która pozostanie aktywna zawodowo dłużej, zwykle powiększa swój kapitał emerytalny, a to może zrekompensować mniej korzystny przelicznik wynikający z wydłużenia średniego dalszego trwania życia.
Dodatkowo zarówno środki zapisane na koncie w ZUS, jak i już przyznane świadczenia podlegają waloryzacji, co ma chronić ich wartość przed skutkami inflacji. W praktyce system pozostaje więc złożony, ale zasada jest czytelna: im dłużej statystycznie żyjemy, tym ostrożniej ZUS rozkłada zgromadzone środki, a to może oznaczać niższe nowe emerytury od kwietnia.
Czytaj też:
Nie wszyscy dostaną 13. emeryturę. Kluczowa kontrola ZUS już 31 marca
