Seniorka uciekła z Ciechocinka po tygodniu. Tego się nie spodziewała

Seniorka uciekła z Ciechocinka po tygodniu. Tego się nie spodziewała

Dodano: 
Park w Ciechocinku
Park w Ciechocinku Źródło: Wikimedia Commons / Avi1111 / Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0
Z pewnością nie takich wrażeń z pobytu w sanatorium oczekują seniorzy, którzy czekają w wielomiesięcznych kolejkach na możliwość podratowania zdrowia.

Skierowanie do Ciechocinka z Narodowego Funduszu Zdrowia miało zapewnić jej relaks i regenerację. To bardzo znana wśród kuracjuszy miejscowość uzdrowiskowa. Głowną atrakcją są najwieksze w Polsce tężnie solankowe, dywany kwiatowe w parku zdrojowym (Partery Zygmunta Hellwiga), pijalnia wody mineralnej, letnie koncerty, podświetlana fontanna, teatr a nawet prezydencki dworek.

Do znanego uzdrowiska z pewnością nie pasują jednak pluskwy w sanatoryjnym materacu.

Lekarz zlekceważył sprawę. Seniorka szybko wróciła do domu

Sprawę opisał portal aleksandrowkujawski.naszemiasto.pl, do którego zgłosiła się rozczarowana kuracjuszka. 70-latka dopłaciła do pokoju jednoosobowegow sanatorium „Chemik”, ale już po pierwszej nocy zauważyła na ciele bolesne ugryzienia, o czym natychmiast poinformowała obsługę sanatorium.

Lekarz dyżurny początkowo bagatelizował sprawę, wykluczając ugryzienia po insektach. Kiedy następnego dnia pojawiły się nowe zaczerwienienia, kuracjuszkę przeniesiono do innego pokoju na czas dezynfekcji. Jak się okazało, działania te nie przyniosły skutku.

– Wróciłam tam po trzech dniach i zauważyłam, że ręcznik oraz pościel były te same. Do dziś nie wiem, czy dezynfekcja rzeczywiście została przeprowadzona - mówiła seniorka w rozmowie z lokalnym serwisem.

Gdzie wysyłać skargi na insekty? Pokój był już sprzedany

Seniorka ma żal do sanatoium. - Skorzystałam z pobytu tylko przez siedem dni, ale nie ma mowy o zwrocie pieniędzy. Czuję się oszukana. To jednak nie jest najważniejsze. Nikt nie udzielił mi pomocy, chciano wypisać jedynie receptę. We wszystkich aptekach w Ciechocinku stwierdzono, że to ugryzienia po pluskwach i konieczne jest leczenie - tłumaczyła.

Dyrekcja sanatorium w Ciechocinku odpiera zarzuty 70-latki. Twierdzą, że są w posiadaniu dokumentacji świadczącej o przeprowadzeniu dezynfekcji. - Firma wykonująca usługę nie stwierdziła obecności pluskiew ani innych insektów w pokoju. Kuracjuszka musiała wrócić do poprzedniego pokoju ze względu na to, że był już sprzedany, ale oba pokoje miały ten sam standard. Kuracjusze mieli otwarte okna, a sanatorium znajduje się w parku, wśród drzew i zieleni. Nie można wykluczyć, że do pokoju dostały się meszki, komary lub inne owady - wyjaśniało w mediach kierownictwo sanatorium „Chemik”.

Jednak okazuje się, że do podobnych incydentów z udziałem insektów doszło w Ciechocinku także wcześniej – jesienią 2024 roku, w szpitalu uzdrowiskowym „Dom Zdrojowy”. Kuracjuszki również zgłaszały pogryzienia i brak adekwatnej reakcji personelu, kierując skargi do sanepidu i NFZ.

Czytaj też:
Kuracjusze dostaną po kieszeni. NFZ zapowiedział konsekwencje
Czytaj też:
Letnie zniżki dla seniorów. Różne dokumenty – inne przywileje