Zmieniające się potrzeby gospodarki sprawiają, że niektóre zawody, zwłaszcza rzemieślnicze, musiały odejść w niepamięć. Chociaż podejmowane są próby zachowania ich dziedzictwa oraz wiedzy i technologii, które powstały wraz z ich często co najmniej kilkusetletnim rozwojem, to dzisiaj wykonywane są już jedynie w ramach wyjątków np. w skansenach. Niektóre zawody zaczęły przeżywać jednak renesans z powodu coraz większej orientacji klientów na wyroby rękodzielnicze, co jednak wiąże się z ich wyższymi cenami.
Zawody, które nie wytrzymały próby czasu
W przeszłości istniały zawody, które dziś niemal całkowicie zniknęły z codziennego życia. Wiele z nich wymienia Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. Jednym z nich był konwisarz, rzemieślnik specjalizujący się w wyrobie i obróbce przedmiotów z cyny oraz spiżu. Sztuka konwisarstwa sięga wczesnego średniowiecza, kiedy to metodą odlewania lub kucia tworzono naczynia, świeczniki i inne przedmioty codziennego użytku.
Kolejną zapomnianą profesją był folusznik, zajmujący się przygotowywaniem tkanin, zwłaszcza sukna. Jego głównym zadaniem było folowanie, czyli proces zagęszczania tkaniny oraz oczyszczania jej z tłuszczów i klejów. Dzięki jego pracy tkaniny stawały się bardziej wytrzymałe i nadawały się do dalszej obróbki.
Nieco mniej znanym rzemieślnikiem był karpiniarz, który trudnił się wykopywaniem i przygotowywaniem do obróbki karp, czyli pni i korzeni drzew pozostałych po ich ścięciu. Było to zajęcie wymagające siły i doświadczenia, a drewno z karp często wykorzystywano do dalszej produkcji mebli czy narzędzi.
W dawnych miastach można było również spotkać klikona, nazywanego inaczej krzykaczem miejskim. Jego zadaniem było ogłaszanie ważnych nowin, rozporządzeń władcy i wydarzeń na ulicach miasta. Choć w większości miejsc ta profesja zanikła, w niektórych europejskich miastach nadal można spotkać klikonów pełniących funkcję atrakcji turystycznej.
Obok klikona, który stanowi jeszcze czasem miejską atrakcję turystyczną, można również wymienić funkcję latarnika miejskiego, który stracił rację bytu w momencie, gdy miasta zrezygnowały z oświetlenia gazowego i przeszły na elektryczne, włączane i wyłączane zdalnie. Latarnik zapalał każdą latarnię gazową osobno za pomocą długiej zapalniczki. W niektórych miastach, które zachowały w turystycznych miejscach oświetlenie gazowe, nadal można spotkać latarników. Jest tak choćby we Wrocławiu, gdzie w stroju z epoki zapala on latarnie gazowe na Ostrowie Tumskim, ku wielkiej uciesze turystów.
Jednym z najbardziej wszechstronnych dawnych zawodów był cyrulik, zwany także balwierzem. Od średniowiecza pełnił funkcję prymitywnego lekarza, wykonując proste zabiegi medyczne, upuszczając krew, wyrywając zęby, a nawet goląc brody. Jego wiedza opierała się głównie na doświadczeniu i medycynie ludowej. Podobne zadania wykonywał łaziebnik, który pracował w łaźniach publicznych, gdzie przygotowywał kąpiele, stawiał bańki i dbał o higienę mieszkańców.
Kolejny zawód medyczny, o którym warto wspomnieć jest Felczer. Tytuł można było zdobyć po ukończeniu liceum felczerskiego. Osoby te wykonywały podstawowe zabiegi, pobierały krew, wykonywały szczepienia i wydawały orzeczenia o stanie zdrowia. W 2020 r. zawód ten został oficjalnie wygaszony, a nowym osobom nie przyznaje się już prawa do jego wykonywania.
Zawody, które w najbliższym czasie może czekać wymarcie
Rozwój produkcji maszynowej obniżył ceny wielu produktów, sprawiając, że naprawa stała się nieopłacalna – zamiast cerować skarpety czy reperować zegarki, po prostu kupujemy nowe. W efekcie rzemieślnicy tracą klientów, zamykają warsztaty i przekwalifikowują się. Spadek zainteresowania tymi zawodami prowadzi do likwidacji klas profilowych w szkołach, co przyspiesza zanik tradycyjnych rzemiosł w Polsce i innych krajach europejskich. Listę zawodów, które zanikają przygotował OLX.
Snycerz to rzemieślnik zajmujący się artystycznym rzeźbieniem w drewnie, a niekiedy także w kamieniu. Jego dzieła zdobiły meble, drzwi, listwy, balustrady oraz belki sufitowe. Choć snycerstwo wciąż funkcjonuje w pracowniach artystycznych i warsztatach renowacyjnych, rewolucja przemysłowa oraz nowoczesne technologie znacząco ograniczyły zapotrzebowanie na tego typu rękodzieło.
Kowal od wieków zajmował się obróbką metalu, wykuwaniem narzędzi, podków, a także mieczy i kos. Obecnie kowalstwo zyskało drugie życie dzięki modzie na ozdobne bramy, balustrady i ogrodzenia. Współcześni kowale to nie tylko rzemieślnicy, ale również artyści, tworzący unikalne metalowe elementy dekoracyjne.
Bednarz trudnił się produkcją drewnianych beczek, kadzi, wiader, maselnic i innych naczyń. Choć jego profesja niemal całkowicie zanikła, wciąż istnieje zapotrzebowanie na beczki wykorzystywane do kiszenia kapusty i ogórków oraz do leżakowania win i alkoholi.
Czapnik to rzemieślnik specjalizujący się w wytwarzaniu męskich czapek. W średniowieczu szył nakrycia głowy z wełny i bawełny, później zajmował się również kapeluszami i cylindrami. Damskimi nakryciami głowy zajmowały się natomiast modystki.
Zegarmistrz to zawód wymagający niezwykłej precyzji. Naprawiał skomplikowane mechanizmy zegarków, co wymagało wiedzy z zakresu metalurgii, ślusarstwa i elektroniki. Współcześnie, przez masową produkcję tanich zegarków elektronicznych, zawód ten stopniowo zanika. Coraz częściej zegarki zastępują smartfony, które pełnią również funkcję budzika i stopera. Wciąż jednak w polskich miastach możemy spotkać zakłady zegarmistrzowskie, szczególnie w historycznych dzielnicach.
Introligator zajmował się ręcznym oprawianiem i zdobieniem książek. Współcześnie większość tej pracy wykonują maszyny, a tradycyjne introligatorstwo ogranicza się do renowacji cennych egzemplarzy w muzeach i prywatnych kolekcjach.
Rusznikarz specjalizował się w wyrobie, naprawie i konserwacji ręcznej broni palnej. Kandydat na rusznikarza musiał przejść wieloletnie praktyki czeladnicze, by uzyskać stosowne uprawnienia. Dziś jego zawód ogranicza się głównie do prac konserwatorskich i renowacji zabytkowej broni.
Garncarz był jednym z najstarszych rzemieślników, zajmujących się wytwarzaniem naczyń ceramicznych. Produkty garncarskie zostały wyparte przez tańsze wyroby plastikowe i metalowe, jednak wciąż organizowane są warsztaty lepienia w glinie, a ręcznie robiona ceramika cieszy się zainteresowaniem.
Pucybut, czyli czyściciel butów, wykonywał swoją pracę na ulicach, oferując czyszczenie i polerowanie obuwia przechodniom. W Polsce zawód ten całkowicie zanikł (niedawno na warszawskiej Starówce można było jeszcze spotkać pucybuta, jednak zawód wykonywany był w jedynie w ramach turystycznej atrakcji), wciąż można jednak spotkać pucybutów w Ameryce Południowej i Afryce.
Zecer był pracownikiem drukarni, który ręcznie składał czcionki i przygotowywał materiały do druku. Rozwój technologii komputerowej sprawił, że profesja ta całkowicie zniknęła z rynku pracy. Wiele polskich gazet i czasopism, które wychodzą do dzisiaj, kiedyś korzystały z usług zecerów.
Ludwisarz zajmował się odlewaniem dzwonów, posągów, świeczników i luf do dział. Rzemiosło to rozwijało się od XIII w., lecz jego znaczenie zmalało wraz z industrializacją. Obecnie nieliczni rzemieślnicy zajmują się odlewaniem dzwonów na zamówienie kościołów i wspólnot religijnych.
Rusznikarz to rzemieślnik specjalizujący się w wytwarzaniu, naprawie, renowacji oraz konserwacji broni palnej i amunicji, zapewniając ich niezawodne i bezpieczne działanie. Obecnie produkcja broni odbywa się w wielkich fabrykach, a rusznikarze którzy pozostali na rynku pracy w większości zajmują się renowacją starej broni kolekcjonerskiej lub też wytwarzają zgodnie z duchem epoki na różnego rodzaje historyczne spotkania tematyczne.
Zdun był odpowiedzialny za budowę i naprawę pieców kaflowych oraz chlebowych. Współcześnie jego praca skupia się na konserwacji i budowie kominków oraz pieców centralnego ogrzewania w domach.
Kaletnik to rzemieślnik zajmujący się wyrobem skórzanych akcesoriów, takich jak torby, paski i portfele. Choć tania masowa produkcja ograniczyła zapotrzebowanie na kaletników, najlepsi z nich wciąż mają klientów, gdyż ręcznie wykonane wyroby cechuje wyjątkowa jakość.
Tkacz wytwarzał tkaniny, z których powstawały ubrania, chodniki i gobeliny. W epoce neolitu była to jedna z najważniejszych profesji, jednak dziś tkaczy zastąpiły maszyny. Ręcznie tkane dywany, np. marokańskie, są wciąż dostępne, choć ich ceny są bardzo wysokie.
Eksperci z Warszawskiego Instytutu Studiów Ekonomicznych wskazują również, że robotnicy z branży przetwórstwa spożywczego i pokrewnych sektorów są najbardziej narażeni na zastąpienie przez technologię. Ekonomiści szacują, że prawdopodobieństwo automatyzacji ich pracy sięga aż 99 proc.
Zmiany w gospodarce i coraz fakt, że coraz większa liczba klientów zwraca uwagę na jakość produktów oraz miejsce ich pochodzenia i sposób wyrobienia, może jednak ocalić wiele z wymienionych zawodów. Czasem historia (w tym również gospodarcza) potrafi zatoczyć koło. Niewykluczone więc, że niedługo będziemy świadkami powrotu do niemal wymarłych zawodów rzemieślniczych, a „pomóc” mogą w tym coraz częściej przeprowadzane zwolnienia grupowe w fabrykach oraz większy udział sztucznej inteligencji w pracy biurowej. Wiele osób może więc zacząć upatrywać swojej kariery zawodowej w zawodach jak najdalszych od działania maszyn i cyfrowej technologii.
Czytaj też:
Najlepiej płatne zawody w Polsce. W nich zarobisz krocie