Czy sąsiad wynajmuje mieszkanie bez płacenia podatku? Czy konkurencyjna firma ukrywa część dochodów? A może ktoś prowadzi działalność, choć oficjalnie nie wykazuje takich przychodów? Takie podejrzenia coraz częściej trafiają do skarbówki. Tylko w pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku Krajowa Administracja Skarbowa otrzymała 45,5 tys. tzw. informacji sygnalnych.
To określenie urzędnicy stosują wobec zgłoszeń przekazywanych przez obywateli. Potocznie wiele osób nazwie je po prostu donosami. Tegoroczna liczba jest wyraźnie wyższa niż w poprzednich latach. W pierwszej połowie 2025 roku KAS otrzymała około 38 tys. takich informacji, a w analogicznym okresie 2024 roku było ich 35,5 tys. Oznacza to wzrost odpowiednio o 20,2 proc. i 28,1 proc.
Sama liczba zgłoszeń nie jest jednak dowodem na to, że Polacy zaczęli masowo oszukiwać fiskusa. Powodów wzrostu może być więcej.
Dlaczego donosów jest coraz więcej?
Eksperci zwracają uwagę, że zmienia się nie tylko skala, ale również sposób, w jaki obywatele reagują na podejrzane sytuacje. Łatwiejszy dostęp do kanałów zgłaszania nieprawidłowości sprawia, że część osób chętniej informuje urzędy o tym, co uważa za łamanie prawa. Znaczenie może mieć także rosnąca świadomość dotycząca ochrony sygnalistów.
– Wzrost liczby zgłoszeń nie musi oznaczać, że proporcjonalnie wzrosła skala naruszeń prawa. Może świadczyć o większej świadomości obywateli, łatwiejszym dostępie do kanałów zgłaszania oraz gotowości do informowania administracji o podejrzeniach nieprawidłowości. Znaczenie mogły mieć również takie czynniki, jak upowszechnienie pojęcia sygnalisty i dyskusja związana z ochroną takich osób – komentuje Marek Zieliński, ekspert BCC i były dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej we Wrocławiu.
Jest też druga strona medalu. Donos może być efektem zwykłego konfliktu, sąsiedzkiej niechęci albo sporu między pracownikiem i pracodawcą. Czasem podstawą zgłoszenia są jedynie plotki, domysły albo przekonanie, że ktoś „na pewno” nie rozlicza się z fiskusem.
Skarbówka nie wysyła kontroli po każdym zgłoszeniu
Samo zgłoszenie nie oznacza automatycznie wizyty urzędników. Najpierw informacja zostaje zarejestrowana i poddana ocenie. Dopiero później KAS decyduje, czy są podstawy do podjęcia dalszych czynności. W zależności od sytuacji może to być m.in.: dokładniejsza analiza informacji, czynności sprawdzające, kontrola podatkowa, kontrola celno-skarbowa czy nabycie sprawdzające.
Jeżeli sprawa nie dotyczy podatków ani kwestii celnych, zgłoszenie może zostać przekazane innej instytucji, np. ZUS, Państwowej Inspekcji Pracy czy policji.
– Każde zgłoszenie jest rejestrowane w odpowiednim systemie i podlega dalszemu procedowaniu i ocenie. Informacje, które nie dotyczą kwestii podatkowych ani celnych, przekazywane są do właściwych instytucji, tj. Państwowej Inspekcji Pracy, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych czy policji. Na poziomie jednostek organizacyjnych KAS informacja sygnalna może zostać przekazana do pogłębionej analizy, czynności sprawdzających, kontroli lub nabycia sprawdzającego. Są to działania długotrwałe i często wymagają udziału podatnika – wyjaśnia Renata Kostowska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie.
Większość donosów nie znajduje potwierdzenia
Dane z poszczególnych regionów pokazują, że skarbówka ma sporo pracy z weryfikowaniem informacji od obywateli. W wielu przypadkach podejrzenia zawarte w donosie nie znajdują jednak potwierdzenia.
W Rzeszowie dotyczy to około 70 proc. zgłoszeń. W Białymstoku odsetek szacowany jest na 75–85 proc., natomiast w Lublinie w pierwszej połowie 2026 roku przekroczył 77 proc. W Krakowie 56 proc. informacji z pierwszych sześciu miesięcy nie znalazło potwierdzenia.
Nie oznacza to jednak, że donos zawsze jest bezwartościowy. W danych z Bydgoszczy wynika, że w poprzednich latach około 20–25 proc. informacji sygnalnych uznawano za wiarygodne i podejmowano na ich podstawie dalsze działania.
Problemem pozostają natomiast zgłoszenia składane z powodów osobistych. Mogą dotyczyć np. sąsiadów, byłych małżonków, pracodawców, pracowników czy konkurentów biznesowych. W takich przypadkach zarzut o niepłacenie podatków może być elementem większego konfliktu, a nie efektem rzeczywistego naruszenia przepisów. Dla skarbówki każda taka informacja oznacza jednak konieczność jej sprawdzenia.
