Wielka płyta skrywa kosztowne niespodzianki. Remonty w blokach mogą wzrosnąć o 20 proc.

Dodano:
Blok mieszkalny – zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels / Luis Quintero
Remont mieszkania z czasów PRL może mocno obciążyć portfel. Ukryte usterki sprawiają, że warto przygotować dodatkowe 20 proc.

Mieszkania w blokach z wielkiej płyty często wymagają gruntownego remontu. Problem w tym, że prawdziwy zakres prac wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy ekipa zaczyna skuwać ściany i zrywać podłogi.

Wiem, o czym piszę. Remont mojego mieszkania w bloku z lat 70. XX wieku ostatecznie pochłonął kwotę równą wycenie tej nieruchomości sprzed rozpoczęcia prac. Instalacje nie były wymieniane od ponad pół wieku, podłogi położono na spoiwie zawierającym substancje rakotwórcze, a krzywizna ścian dochodziła nawet do 7 cm. Do tego dodajmy kompletnie niefunkcjonalny układ pomieszczeń. A to był dopiero początek długiej listy niespodzianek.

Niestety, w lokalach z czasów PRL za ścianami i pod starymi podłogami mogą kryć się usterki, które mocno podnoszą rachunek.

– Remonty w blokach z wielkiej płyty to konieczność. Ukryte niespodzianki mogą jednak wywindować koszty o 20 proc. – podaje „Portal Samorządowy”.

Remont mieszkania z PRL trzeba dobrze zaplanować

Zanim ekipa remontowa wejdzie do mieszkania, warto dokładnie rozpisać zakres prac i ustalić ich kolejność. W wielu lokalach konieczna jest wymiana podłóg, płytek i mebli. Czasami potrzebne są również zmiany w układzie ścianek działowych, aby lepiej wykorzystać dostępną przestrzeń.

Dobry plan pozwala uporządkować wydatki i ocenić, czy założony budżet jest realny. Najrozsądniej podzielić remont na kilka etapów:

  • wymianę i modernizację instalacji,
  • przygotowanie ścian oraz sufitów,
  • remont podłóg i łazienki,
  • montaż zabudowy, mebli i oświetlenia.
Kolejność ma znaczenie. Najpierw należy zająć się pracami instalacyjnymi i technicznymi, a dopiero później wykończeniem wnętrza. Dzięki temu łatwiej uniknąć niszczenia świeżo położonych płytek czy odnowionych ścian.

Instalacje w blokach z wielkiej płyty mogą podnieść rachunek

Jednym z największych problemów mieszkań z czasów PRL są stare przewody elektryczne oraz instalacje wodno-kanalizacyjne. W wielu lokalach mają już kilkadziesiąt lat, a ich stan nie zawsze można ocenić bez ingerencji w ściany i podłogi. Awaria po zakończeniu remontu oznaczałaby dodatkowe koszty i konieczność ponownego przeprowadzenia części prac.

Generalny remont to dobry moment, by wymienić przewody, rury, gniazdka oraz podejścia pod urządzenia. Można przy okazji zaplanować nowe rozmieszczenie oświetlenia, zlewu czy sprzętów sanitarnych. Takie rozwiązania poprawiają funkcjonalność mieszkania i pozwalają uniknąć prowizorycznych przeróbek w przyszłości.

Jakie materiały wybrać, żeby nie przepłacić?

Nie tylko stan techniczny lokalu decyduje o końcowej kwocie. Duże znaczenie ma również wybór materiałów wykończeniowych. Płytki, armatura, meble kuchenne czy oświetlenie powinny być dopasowane nie tylko do gustu i wyglądu wnętrza, ale też do intensywności użytkowania.

Z mojego doświadczenia wynika, że najlepszym rozwiązaniem często okazują się produkty ze średniej półki cenowej. Pozwalają zachować rozsądny kompromis między jakością, trwałością i estetyką, bez niepotrzebnego windowania kosztów. Oszczędzanie na najważniejszych elementach może się bowiem zemścić, jeśli szybko będą wymagały naprawy lub wymiany.

Rezerwa na poziomie około 20 proc. nie jest więc przesadną ostrożnością, lecz zabezpieczeniem przed wydatkami, które mogą pojawić się już w trakcie prac. W mieszkaniach z wielkiej płyty stare instalacje, krzywe ściany i ukryte usterki potrafią skutecznie zmienić początkowy kosztorys. Lepiej uwzględnić to wcześniej, niż w połowie remontu szukać pieniędzy na kolejne niespodzianki.

Źródło: Infotuba.pl / Portal Samorządowy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...