Bocian czy Skłodowska – Curie? Po co komu polski banknot euro?

Dodano:
Banknoty euro Źródło: Unsplash / Ibrahim Boran
W ciągu najbliższych 10 lat wejście Polski do strefy euro jest nierealne – ponad 60 proc. pytanych tego nie chce. Ale chcemy mieć polski symbol na nowych banknotach euro. Dlaczego?

Najbiedniejszy kraj Unii Europejskiej (UE) pod względem PKB, czyli Bułgaria, przyjął euro 1 stycznia 2026 roku. Polska, której Produkt Krajowy Brutto niedawno wyprzedził Japonię, i która określana jest mianem europejskiego tygrysa gospodarczego, z wejściem do strefy euro zupełnie się nie spieszy.

Europejski Bank Centralny rozpoczął konsultacje społeczne dotyczące wyglądu nowej serii banknotów euro – chce odejście od motywu uniwersalnych mostów. W jednej z propozycji na banknocie 20 euro miałaby się pojawić Maria Skłodowska – Curie. Albo wizerunek bociana białego.

Euro nie budzi entuzjazmu w Polsce. Polacy wolą dyskusję o wyglądzie banknotów

Zaprezentowane przez Bank Centralny wizualizacje to prace zakwalifikowane do finału europejskiego konkursu na wygląd nowych banknotów. Projekty oparte są na dwóch motywach: „Kultura europejska” oraz „Rzeki i ptaki”. Do 21 września 2026 roku można wziąć udział w internetowej ankiecie i ocenić zaprezentowane propozycje.

W 2025 roku zaproponowany przez EBC zapis nazwiska polskiej noblistki – zredukowany do członu „Curie” – był przedmiotem interwencji ministra nauki i szkolnictwa wyższego, Marcina Kulaska.

Były premier i były prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka w wywiadzie dla PAP zwrócił uwagę, że debata na temat euro koncentruje się w Polsce na wyglądzie banknotów, a nie na perspektywie przyjęcia wspólnej waluty przez Polskę.

– Dlaczego na banknocie 20 euro miałaby widnieć podobizna Marii Skłodowskiej-Curie, skoro Polski nie ma w strefie euro, ba szefowie wszystkich znaczących partii są temu przeciwni? Dlaczego mielibyśmy być w ten sposób wyróżnieni? – zastanawia się były prezes NBP.

Powody obaw Polaków przed euro. Podwyżki cen i utrata niezależności

Z badań Eurobarometru w 2025 roku wynika, że 29 proc. Polaków deklaruje, że nigdy nie chciałoby, aby euro stało się ich walutą, 21 proc. chciałoby wprowadzenia waluty tak szybko, jak to jest możliwe. Także 21 proc. twierdzi, że zaakceptowałoby euro po pewnym czasie, a kolejne 21 proc. – możliwie jak najpóźniej.

Wśród powodów niechęci do euro jest obawa przed wzrostem cen, które wzrosły i w Słowenii, i w Chorwacji. Rosną też w Bułgarii. Polacy nie chcą też utraty własnej tożsamości oraz kontroli Polski nad własną polityką gospodarczą. Niektórzy eksperci twierdzą, że członkostwo w strefie euro było jednym z powodów, dla których kryzys w Grecji okazał się dla tego kraju tak poważny. Jedną z opcji reakcji na kryzys mogło być dodrukowanie pieniędzy, jednak Grecja w strefie euro nie miała już do tego prawa.

Osobnym problemem jest fakt, że Polacy nie chcą też ponosić kosztów ewentualnych kryzysów zadłużeniowych w innych unijnych krajach.

Politycy nie chcą się narażać. Sprawa przyjęcia euro to tabu

W grudniu 2025 r. minister finansów Andrzej Domański powiedział, że polski rząd nie pracuje ani nie planuje wprowadzenia euro, mówiąc, że za pozostawieniem złotówki przemawiają "mocniejsze argumenty" niż za przyjęciem euro.

W Polsce nie ma też woli politycznej do wprowadzenia euro. Temat jest unikany przez partie z obawy przed spadkiem poparcia społecznego i traktowany jako temat tabu. Według Marka Belki sceptyczne nastawienie polskiego społeczeństwa sprawia, że nawet przeprowadzenie referendum w sprawie wspólnej waluty byłoby obecnie ryzykowne.

– Przez te 20 lat prawicowa propaganda tak bardzo obrzydziła euro, że 60-70 procent Polaków sprzeciwia się rezygnacji ze złotego – twierdzi były premier.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...