Przeszukania w siedzibach banków. Liczenie zdolności kredytowej pod lupą

Dodano:
Neon z napisem „bank” Źródło: Unsplash / POURIA ?
UOKiK intensywnie szuka odpowiedzi na pytanie, czy Polacy nie są zniechęcani do szukania najlepszej oferty kredytowej. Pod lupę trafił mechanizm oceny wiarygodności kredytowej.

Żaden bank nie przyznaje kredytów na piękne oczy. Zanim zapadnie decyzja o udzieleniu kredytu, banki przeszukują bazy danych Biura Informacji Kredytowej (BIK).

BIK to jedyna instytucja w Polsce, która gromadzi, przetwarza i udostępnia dane o historii kredytowej klientów z całego rynku kredytowego w Polsce. I jest to instytucja prywatna będąca własnością dziewięciu banków komercyjnych oraz Związku Banków Polskich. Problem w tym, jakie informacje o Polakach udostępnia.

Kryteria oceny zdolności kredytowej. Strata na intensywnych poszukiwaniach

Ponad rok temu Urząd ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wszczął postępowanie wyjaśniające. Chce znaleźć odpowiedź na pytanie, czy modele stosowane przez Biuro Informacji Kredytowej oraz banki mogą być sprzeczne z zasadami konkurencji.

Zdaniem UOKiK, powinny jednocześnie przetwarzać i udostępniać wyłącznie te dane, które są istotne i mają rzeczywisty wpływ na ocenę zdolności do spłaty kredytów. Tymczasem ocena wiarygodności kredytowej uwzględnia nie tylko historię spłat poprzednich zobowiązań, poziom aktualnego zadłużenia oraz liczbę i rodzaj zobowiązań, ale również liczbę składanych zapytań kredytowych.

Innymi słowy – im bardziej uparcie Polacy szukają najlepszej dla siebie oferty kredytowej, tym gorzej odbija się to na ich ocenie zdolności kredytowej.

Ciekawość to pierwszy stopień do gorszego kredytu. UOKiK sprawdza dokumenty

Innymi słowy - racjonalny człowiek, który w swoim najlepszym interesie porównuje oferty kilku banków, otrzymuje niższą ocenę punktową niż ten, który skorzysta z oferty kredytowej wyłącznie w banku, w którym ma konto.

– Świadomy konsument nie może być w żaden sposób karany obniżeniem zdolności kredytowej za swoją aktywność w uzyskaniu najlepszej oferty i warunków kredytowych. Musimy zapewnić, aby wymiana informacji w sektorze bankowym służyła rynkowi i konsumentom, nie ograniczając konkurencji pomiędzy bankami – tłumaczy Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Sektor bankowy trzyma się takiego rozwiązania od lat. UOKiK przeszukał banki i BIK, bo chce ustalić, czy taka praktyka nie zniechęca Polaków do poszukiwania i wyboru najkorzystniejszej oferty kredytowej. Przy okazji ustali także, czy BIK nie ma dominujacej pozycji na rynku, co byłoby sprzeczne z polskim prawem.

Jeśli podejrzenia Urzedu się potwierdzą, prezes UOKiK może wszcząć postępowanie antymonopolowe, które może zakończyć się karą do 10 proc. obrotu w przypadku stwierdzenia praktyk ograniczających konkurencję.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...