Rekordowy wzrost tego podatku. Kto nie musi go płacić?
W 2026 roku wzrosła maksymalna stawka, jaką gminy mogą pobierać w ramach opłaty od posiadania czworonoga. Choć potocznie mówi się o niej „podatek od psa”, nie obowiązuje ona w całej Polsce i nie każdy właściciel psa musi ją opłacać. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że tzw. podatek od psa funkcjonuje w Polsce od ponad trzech dekad.
To jedna z opłat lokalnych, przewidziana w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych z 12 stycznia 1991 roku. Co ważne, nie jest to danina obowiązkowa na terenie całego kraju.
O tym, czy mieszkańcy zapłacą za swoje psy, decyduje rada gminy albo miasta. Samorząd nie tylko wprowadza taką opłatę, ale również ustala jej wysokość i termin zapłaty. W praktyce oznacza to, że w jednej miejscowości właściciel czworonoga zapłaci, a w sąsiedniej już niekoniecznie. To właśnie dlatego wiele osób dopiero po przeprowadzce dowiaduje się, że ich gmina pobiera podatek od psa.
W 2026 roku limit wzrósł
Od początku 2026 roku maksymalna stawka, jaką samorząd może nałożyć za jednego czworonoga, wynosi 186,29 zł rocznie.
To więcej niż rok wcześniej, gdy limit wynosił 178,26 zł, i znacznie więcej niż jeszcze kilka lat temu. Trzeba jednak podkreślić, że to jedynie górna granica — gminy nie muszą stosować najwyższej możliwej stawki.
W praktyce opłaty bywają dużo niższe. Przykładem jest Kraków, gdzie podatek od psa wynosi 36 zł rocznie. Samorządy same ustalają też zasady płatności. W części gmin trzeba zapłacić jednorazowo, w innych obowiązuje konkretny termin uchwalony lokalnie. Bywa też tak, że jeśli pies trafi do domu dopiero w drugiej połowie roku, opłata jest naliczana tylko w połowie rocznej stawki.
Coraz mniej gmin pobiera opłatę za psy
Choć przepisy nadal pozwalają pobierać tę opłatę, w praktyce korzysta z niej coraz mniej samorządów. Z danych przekazanych przez Ministerstwo Finansów wynika, że w 2024 roku wpływy z tego tytułu wykazało 397 jednostek samorządu terytorialnego — w tym 379 gmin i 18 miast na prawach powiatu. Rok później było ich już mniej, bo 377. Spadek dotyczył wyłącznie gmin: wpływy wykazało 359 gmin i nadal 18 miast na prawach powiatu. Widać to również w łącznych dochodach.
W 2024 roku samorządy zebrały z opłaty od posiadania psów niemal 4 mln zł, z czego około 3,1 mln zł przypadło gminom, a blisko 900 tys. zł miastom na prawach powiatu. W 2025 roku było to już prawie 3,4 mln zł, czyli o ponad 600 tys. zł mniej. To pokazuje, że choć podatek od psa nadal istnieje, jego znaczenie dla lokalnych budżetów stopniowo maleje.
Kto nie zapłaci podatku od psa?
Nie wszyscy właściciele czworonogów muszą sięgać do portfela. Poza mieszkańcami gmin, które w ogóle nie wprowadziły tej opłaty, ustawodawca przewidział też kilka grup zwolnionych z należności. Z opłaty nie muszą korzystać m.in.:
- osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności – w przypadku jednego psa,
- osoby z niepełnosprawnością posiadające psa asystującego,
- osoby powyżej 65. roku życia, które prowadzą samodzielnie gospodarstwo domowe – za jednego psa,
- podatnicy podatku rolnego od gospodarstw rolnych – jeśli mają nie więcej niż dwa psy,
- członkowie personelu przedstawicielstw dyplomatycznych i konsularnych oraz osoby zrównane z nimi, pod warunkiem spełnienia ustawowych zasad wzajemności.
W praktyce oznacza to, że nie każdy właściciel zwierzaka automatycznie zapłaci podatek od psa. Dlatego zanim urząd upomni się o należność, warto sprawdzić uchwałę swojej gminy i upewnić się, czy opłata w ogóle obowiązuje oraz czy nie przysługuje nam zwolnienie.