Dzięki dopłacie do wymiany kopciuchów z programu „Czyste Powietrze”, oraz przez złe doświadczenia z pompami ciepła, liderem ekologicznych paliw został w Polsce pellet. Okazuje się jednak, że nie starcza go dla wszystkich chętnych, dlatego ceny nie spadają, tylko idą w górę.
W trosce o portflele Polaków Rzecznik Praw Obywatelskich zapytał resort klimatu czy rząd rozważa jakąś formę pomocy dla gospodarstw domowych, dla których pellet jest głównym źródłem ogrzewania.
Domy konkurują o pellet z miejskimi ciepłowniami. Ostra zima pogorszy sprawę
Przedstawiciele branży OZE na spotkaniu z urzędnikami Ministerstwa Energii ostrzegali, że w przypadku mroźnej zimy cena pelletu może przebić w Polsce nawet poziom nawet 4 tys. zł za tonę. W październiku za tonę tego rodzaju biomasy (certyfikowany pellet klasy A1) trzeba zapłacić przeciętnie od 2100 do 2400 zł, choć są miejsca, gdzie cena pelletu wynosi 3000 zł i takie, gdzie tona kosztuje 2051 zł. Średnio to wzrost o ponad 30 proc.
W zależności od zimy, przeciętne gospodarstwo domowe potrzebuje od 3 do 5 ton pelletu na cały sezon grzewczy. Z pierwszych prognoz wynika, że w sezzonie 2026/2027 można się spodziewać zimy cieplejszej i bardziej deszczowej niż śnieżnej, ale prognozy długoterminowe są zawodne.
Na wszelki wypadek Polacy szukają tańszych zamienników.
RPO zadaje pytania o pomoc. Resort klimatu wprowadza agropellet
Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do Ministerstwa Klimatu i Ochronony Środowiska, że wysokie ceny pelletu były odczuwalne już wiosną i latem. To istotne, ponieważ wcześniejszy zakup opału pozwala gospodarstwom domowym rozłożyć wydatki w czasie i przygotować się na zimę. Jeżeli jednak ceny pozostają wysokie także poza szczytem sezonu grzewczego, zgromadzenie zapasów staje się trudniejsze. Co więcej, rosnące ceny pelletu mogą oznaczać nie tylko wyższe rachunki za ogrzewanie, ale także większe ryzyko problemów z pokryciem podstawowych kosztów utrzymania.
Polska Rada Pelletu przed wakacjami apelowała do rządu o wprowadzenie ulgi podatkowej dla nabywców pelletu do ogrzewania oraz umożliwienie korzystania z opału pochodzenia rolniczego. Nic z tego – Ministerstwo Klimatu i Środowiska postawiło na inne rozwiązanie: ograniczenie popytu na pellet w branży ciepłowniczej. Bo na pellet przerzuciły się także miejskie ciepłownie – elektrownia Enea Połaniec zużywa miliony ton pelletu rocznie.
Ministra Paulina Hennig-Kloska zapowiedziała w połowie września, że w Funduszu Wsparcia Transformacji Ciepłownictwa nie będzie już dotacji do kotłów na pellet drzewny. W pozostałych programach, które są obecnie realizowane, piece na pellet będą gorzej punktowane.
W ciepłownictwie i energetyce zawodowej alternatywą dla pelletu drzewnego ma zostać agropellet, czyli słoma, siano, pozostałości kukurydzy i rzepaku, trawa, łuski słonecznika, co powinno zmniejszyć zapotrzebowanie na pellet drzewny, którego najbardziej potrzebują gospodarstwa domowe.
Czytaj też:
Koniec z „kopciuchami”. Terminy wymiany pieców zależą od regionu i klasy kotła Czytaj też:
Główne ogrzewanie domu podłogówką. Czy to się opłaca w 2026 roku?
