Będzie strajk w całej Polsce. Związkowcy z Dino podali konkretną datę

Będzie strajk w całej Polsce. Związkowcy z Dino podali konkretną datę

Dodano: 
Moryń – sklep Dino
Moryń – sklep Dino Źródło: Wikimedia Commons / Panoramio upload bot / Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0
Nie ma porozumienia – będzie strajk. Pracownicy sieci sklepów Dino wybrali nieprzypadkową datę. Klienci w całej Polsce będą musieli zmienić plany.

W sieci sklepów Dino od wielu miesięcy trwa konflikt pomiędzy zarządem formy a częścią pracowników reprezentowanych przez związki zawodowe. Kolejne rozmowy nie doprowadziły dotąd do zakończenia sporów.

Na 13 października 2026 roku zaplanowano kolejne rozmowy z zarządem Dino i manifestację przed centralą spółki w Krotoszynie. Zdesperowani pracownicy podali też datę strajku generalnego.

Dino otwiera się w małych miejscowościach. Ma ważną przewagę konkurencyjną

Pomysł na biznes nie był rewolucyjny: Dino konsekwnetnie otwiera kilkaset nowych placówek rocznie zagospodarowując białe plamy na handlowej mapie Polski. W ostatnich dwóch latach sieć otwierała około 240-280 sklepów rocznie. W pierwszym kwartale 2026 roku dyskont otworzył 62 nowe placówki. Łącznie w całym kraju Dino miało na koniec marca 2026 roku 3283 sklepy.

Sklepy Dino powstają głównie w małych i średnich miejscowościach (od 2 tys. do 30 tys. mieszkańców) oraz na obrzeżach większych miast, gdzie konkurencja ze strony dyskontów takich jak Biedronka czy Lidl jest mniejsza.

Przewagą konkurencyjną tej sieci sklepów jest własny zakład mięsny (Agro-Rydzyna) oraz tradycyjna lada mięsna w każdym sklepie. Taki ruch zapewnia firmie lepsze marże oraz świeży towar trudny do podrobienia przez standardowe dyskonty.

Założycielem i pomysłodawcą sieci jest Tomasz Biernacki – przedsiębiorca pochodzący z Czeluścina, który do dziś pozostaje głównym udziałowcem spółki. W 2017 roku spółka zadebiutowała na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.


We wrześniu spółka poinformowała, że zatrudnia około 60 tys. osób, a w ciągu pięciu lat powstało blisko 31 tys. nowych miejsc pracy. Dino jest dziś trzecim największym pracodawcą w Polsce.

Jednym z pierwszych punktów zapalnych były doniesienia o drastycznym obniżaniu rachunków za ogrzewanie. W niektórych placówkach zimą pracownicy musieli pracować w temperaturach rzędu 7–8 stopni. Wywołało to lawinę kontroli Państwowej Inspekcji PiP (przeprowadzono ich kilkaset) i interwencję Ministerstwa Pracy.

Narastające niezadowolenie załogi nasiliło się, gdy wyszło na jaw, że w Dino nie funkcjonuje obowiązkowy przy tej skali działalności Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych (ZFŚS). Pracownicy zrzeszeni w OPZZ Konfederacja Pracy zażądali 900 zł podwyżki brutto, przestrzegania prawa i poprawy warunków pracy.

Przedstawiciele pracowników podkreślają, że dialog z zarządem jest ograniczony, a w mediacjach uczestniczą głównie prawnicy, a nie osoby decyzyjne. Od 2020 roku Dino funkcjonuje bez prezesa zarządu – po rezygnacji Szymona Piducha przyjęto system kolegialny, w którym decyzje podejmowane są zespołowo przez wąskie grono menedżerów. W 2026 roku z zarządu odeszło dwóch doświadczonych menadżerów.

OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu poinformowała, że strajk generalny w Dino zaplanowano na 20-23 grudnia 2026 roku. Akcja ma się rozpocząć w ostatnią niedzielę handlową przed Bożym Narodzeniem i zakończyć dzień przed Wigilią.

Z Dino Polska odchodzi rocznie około 11–12 tysięcy pracowników, co oznacza, że firma szuka pracowników. Takie statystyki są pokłosiem polityki firmy, która po 3 miesiącach sama ocenia, czy pracownik sprawdza się na wybranym stanowisku i czy przedłuży z nim umowę. Na umowie próbnej na stanowisku kasjera-sprzedawcy kandydaci mogli liczyć na zarobki 4740 zł brutto, czyli okoł0o 3500 zł netto plus premie.

Czytaj też:
Dino rekrutuje – ile daje zarobić? Więcej niż pensja minimalna
Czytaj też:
Kontrole PIP w Dino. Pracownicy marzną, bo w sklepach jest +6 C

Opracowała:
Źródło: Dino, portalspozywczy.pl