Od 22 czerwca 2026 r. w Polsce zaczęły obowiązywać nowe regulacje dotyczące jakości wody przeznaczonej do spożycia. Zmiany wynikają z nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i wdrożenia unijnych standardów. Jak podkreślono w uzasadnieniu do nowelizacji, celem jest zwiększenie bezpieczeństwa wody trafiającej do gospodarstw domowych.
Nowe zasady obejmują zarówno wodociągi publiczne, jak i instalacje wewnętrzne w budynkach. Oznacza to, że kontrola jakości nie kończy się już na stacji uzdatniania, ale sięga znacznie dalej — aż do punktu poboru wody w mieszkaniu.
Monitoring „od ujęcia do kranu”
Jedną z najważniejszych zmian jest rozszerzenie obowiązku kontroli na wewnętrzne systemy wodociągowe. W praktyce oznacza to monitoring jakości wody aż do kurka w domu. Zmienia się również podejście do częstotliwości badań i sposobu ich wykonywania.
Nowy system obejmuje m.in.:
- podział parametrów na grupy A i B,
- możliwość dostosowania częstotliwości badań do lokalnego ryzyka,
- obowiązkowe raportowanie wyników przez dostawców wody.
Wprowadzone rozwiązania mają pozwolić na szybsze reagowanie w sytuacjach, gdy jakość wody pogarsza się w konkretnych lokalizacjach.
Nowe substancje pod kontrolą
Znacząco rozszerzono listę parametrów chemicznych i biologicznych. Wśród nich znalazły się m.in. PFAS, czyli tzw. „wieczne chemikalia”, a także bisfenol A, który może wpływać na gospodarkę hormonalną człowieka.
Zaostrzono również normy dotyczące produktów ubocznych dezynfekcji, takich jak chlorany i chloryny. Wprowadzono także bardziej restrykcyjne podejście do ołowiu oraz rozszerzono kontrolę pestycydów o ich metabolity.
W przepisach doprecyzowano też zasady badań w kierunku bakterii z rodzaju Legionella w ciepłej wodzie użytkowej.
Większa kontrola i odpowiedzialność zarządców
Nowy system monitoringu wody kładzie większy nacisk na odpowiedzialność zarządców budynków i operatorów sieci wewnętrznych. Mają oni obowiązek nie tylko badać wodę, ale również uwzględniać ryzyko związane z materiałami instalacyjnymi.
W praktyce oznacza to konieczność analizowania stanu technicznego instalacji, w tym potencjalnej obecności ołowiu czy warunków sprzyjających rozwojowi bakterii. W systemach o stabilnej jakości wody częstotliwość badań może zostać ograniczona, ale w przypadku wykrycia zagrożeń — monitoring będzie natychmiast intensyfikowany.
Nowe przepisy mają więc działać bardziej elastycznie, ale jednocześnie znacznie bardziej rygorystycznie niż dotychczasowy system kontroli jakości wody w Polsce.
Czytaj też:
Woda gazowana pomaga schudnąć? Zaskakujące wyniki badań Czytaj też:
Koniec zasady 8 szklanek. Naukowcy zmieniają podejście do picia wody
