310 godzin harówki na plantacji w Niemczech. Polka pokazała, ile zarobiła

Dodano:
Farma truskawek Źródło: Pixabay / FonthipWard
Polka wyjechała do Niemiec zbierać truskawki. Po powrocie dokładnie rozliczyła zarobki i wszystkie koszty związane z wyjazdem. Czy się opłacało?

Kiedyś na „saksy” do Niemiec jechało się z walizką pełną kanapek, słownikiem niemieckiego i nadzieją, że po kilku tygodniach portfel wyraźnie przytyje. Dziś walizka może być lżejsza, za to oczekiwania wobec zarobków znacznie większe. Jedno się jednak nie zmieniło — za zachodnią granicą wciąż można się nieźle napracować. Pytanie, czy warto?

Polka na plantacji truskawek w Niemczech

Historia Agaty Witoń, którą opisuje portal „SuperBiz”, pokazuje jednak, że przy ocenie takiego wyjazdu sama końcowa kwota wynagrodzenia niekoniecznie oddaje realny zarobek. Polka przez ponad miesiąc pracowała przy zbiorze truskawek, a po powrocie dokładnie rozliczyła swoje zarobki i koszty.

Efekt finansowy wyjazdu wzbudził sporo emocji wśród internautów, ale jeszcze większe zainteresowanie wywołała liczba przepracowanych godzin.

33 dni pracy i ani jednego weekendu

Agata Witoń spędziła na niemieckiej plantacji 33 dni. W tym czasie przepracowała łącznie 310 godzin. Jej standardowa dniówka trwała około 9–10 godzin, choć zdarzył się także dzień z 11-godzinną pracą.

To oznacza, że wyjazd nie był typowym sezonowym dorabianiem po kilka godzin dziennie. Praca odbywała się przez ponad miesiąc bez weekendowej przerwy.

Za każdą godzinę Polka otrzymywała 13,90 euro. Przy 310 godzinach dało to łącznie 4309 euro. Po przeliczeniu na złotówki jest to ponad 18 tys. zł, ale była to dopiero kwota przed uwzględnieniem wydatków związanych z wyjazdem.

Z pensji trzeba było jeszcze odjąć koszty

Zarobione pieniądze nie były więc kwotą, którą można było po prostu przeliczyć na złotówki i uznać za końcowy wynik. Część wynagrodzenia pochłonęły koszty związane z pobytem oraz powrotem do Polski.

Z 4309 euro z wyliczenia trzeba było odjąć m.in.:

  • 330 euro za zakwaterowanie — stawka wynosiła 10 euro za każdy z 33 dni,
  • 200 euro zaliczki pobranej wcześniej na bieżące wydatki,
  • 96 euro za paliwo podczas powrotu do Polski,
  • 58 zł za przejazd autostradą.
Ostatecznie, według przedstawionego przez Agatę Witoń rozliczenia, z całego wyjazdu zostało jej około 3633 euro, czyli około 15 336 zł.

Ta różnica dobrze pokazuje, dlaczego przy pracy sezonowej nie warto patrzeć wyłącznie na stawkę czy kwotę wynagrodzenia. Koszt noclegu, dojazdu i inne wydatki mogą wyraźnie zmienić końcowy bilans.

15 tys. zł brzmi dobrze. Jest jednak druga strona

Właśnie końcowa kwota stała się punktem wyjścia do dyskusji w internecie. Dla części osób ponad 15 tys. zł przywiezione po 33 dniach wygląda jak bardzo dobry wynik. Zwłaszcza jeśli ktoś chce przez krótki czas intensywnie pracować i odłożyć konkretną sumę.

Inaczej patrzyli na to ci, którzy zwracali uwagę na warunki, w jakich pieniądze zostały zarobione. 310 godzin w ciągu 33 dni oznacza bowiem bardzo dużą liczbę godzin przepracowanych w krótkim czasie. Do tego dochodzi fizyczny charakter zajęcia, które wymaga pracy na plantacji.

Przy ocenie takiego wyjazdu warto więc brać pod uwagę nie tylko kwotę końcową, ale również:

  • liczbę godzin pracy,
  • liczbę dni bez wolnego,
  • koszt zakwaterowania,
  • wydatki związane z podróżą,
  • charakter wykonywanej pracy.

Dopiero takie zestawienie pozwala realnie ocenić, czy konkretna oferta jest atrakcyjna.

Ile naprawdę kosztował ten wyjazd?

Historia Polki pokazuje, dlaczego przy pracy sezonowej sama kwota wypłaty może być myląca. 4309 euro przed potrąceniami wygląda zupełnie inaczej niż około 3633 euro, które ostatecznie zostały po rozliczeniu pobytu i podróży.

Jeszcze inaczej sytuacja wygląda, gdy zestawimy końcową kwotę z czasem pracy. Około 3633 euro przy 310 godzinach oznacza średnio około 11,7 euro na godzinę, jeśli liczyć pieniądze pozostałe po wskazanych kosztach.

I właśnie ten aspekt podzielił internautów. Jedni uznali, że ponad 15 tys. zł za niewiele ponad miesiąc to atrakcyjny sposób na szybkie podreperowanie budżetu. Inni zwracali uwagę, że taki wynik został osiągnięty kosztem ponad 300 godzin pracy, 33 dni na plantacji i ciężkiego wysiłku fizycznego.

Praca w Niemczech może więc przynieść dobre pieniądze, ale o opłacalności wyjazdu nie decyduje wyłącznie kwota widoczna na końcowym rozliczeniu. Warto sprawdzić cały rachunek — od stawki, przez liczbę godzin, aż po koszty pobytu i podróży. I wtedy okazuje się, że „saksy” za Odrą już nie są tak kuszące.

Źródło: Infotuba.pl / SuperBiz
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...