Manipulacja społeczna na Polakach. Uderzenie w seniorów
Wśród oskarżonych znaleźli się m.in. Yauheni B. i Andrij M., którym zarzucono zorganizowanie oraz kierowanie grupą przestępczą. Sąd wymierzył im po 4 lata bezwzględnego więzienia, grzywnę oraz zobowiązał ich do naprawienia szkody wyrządzonej pokrzywdzonym. Pozostali członkowie grupy otrzymali niższe wyroki, część w zawieszeniu.
W stworzonych na potrzeby oszustwa reklamach internetowych pojawiały się wizerunki znanych osób, w tym byłego prezydenta Andrzeja Dudy oraz byłego premiera Mateusza Morawieckiego, co miało zwiększyć wiarygodność fałszywych ofert inwestycyjnych – ich głosy i wizerunki były nie do odróżnienia od prawdziwych.
AI bardzo dobrze służy przestępcom do oszustw
Długo nie trzeba było czekać na taki rozwój wypadków. Rozwój sztucznej inteligencji (AI) doprowadził do momentu, w którym generowane głosy i wizerunki (tzw. deepfakes) są dla przeciętnego odbiorcy nie do odróżnienia od prawdziwych. Zaawansowane algorytmy potrafią w ciągu kilku sekund analizy próbki głosu stworzyć cyfrową kopię, która idealnie naśladuje intonację, tempo i barwę głosu.
Niestety stworzenie przekonującego materiału video i audio nie wymaga już od nikogo zaawansowanej wiedzy – wystarczy opis tekstowy (tzw. prompt) lub krótka próbka dźwięku. Głosowy klon człowieka można stworzyć już na podstawie zaledwie 10 sekund mowy! Technologia ta jest masowo wykorzystywana do wyłudzeń pieniędzy, a straty z tego tytułu liczone są już w setkach milionów dolarów.
Seniorzy chcą szybko pomnażać oszczędności
Jeden z oszukanych emerytów na łamach „Faktu” dokładnie opisał mechanizm oszustwa. W Internecie natknął się na filmiki reklamowe. Wypełnił formularz kontaktowy, po czym niemal natychmiast odezwał się do niego rzekomy makler. — Proponował zainwestowanie tylko 250 euro. Nie zniechęcił mnie nawet wyraźny wschodni akcent rozmówcy — przyznał - Dałem się nabrać na reklamę. Skoro prezydent i premier zachęcają do zainwestowania tysiąca złotych, to uwierzyłem.
Po pierwszej wpłacie oszuści przekonywali go do kolejnych inwestycji, m.in. w gaz i złoto. — Wziąłem kredyt na 45 tys. zł i zainwestowałem. Po pewnym czasie zadzwonił telefon z informacją, że muszę wpłacić 20 tys. zł na ubezpieczenie, bo inaczej stracę swoje pieniądze. Wtedy już wiedziałem, że zostałem wykiwany, okradli mnie w ciągu miesiąca — szczerze opowiadał mężczyzna, który połowę emerytury przeznacza na spłatę kredytu. - Podejrzewam, że pieniędzy już nie odzyskam — uważa.
W ten sposób oszukano 54 osoby.