Ten piękny owad uznano za wymarły. Teraz znów pojawia się w polskich ogrodach
Jeszcze niedawno uznawana była za gatunek niemal niewystępujący w Polsce, dziś coraz częściej pojawia się w różnych regionach kraju. W zeszłym roku miałam okazję zobaczyć ją na własne oczy. Przedstawicielka niemal wymarłego gatunku „odwiedziła” ogród mojego brata, położony blisko lasu, na obrzeżach wielkopolskiej Wrześni. I to właśnie tam pojawiła się czarna pszczoła – bo to właśnie o niej będzie mowa.
Przyrodnicy już od kilku lat sygnalizują jej wielki powrót do Polski, a kolejne obserwacje są opisywane zarówno w portalach naukowych, jak i na grupach pasjonatów przyrody w mediach społecznościowych. Owad wraca stopniowo, co – zdaniem ekspertów – może świadczyć o poprawie warunków środowiskowych w wielu częściach kraju.
Jak wygląda czarna pszczoła?
Czarna pszczoła, czyli zadrzechnia fioletowa, to jeden z najbardziej charakterystycznych owadów, jakie można spotkać w naszej części Europy. Trudno ją pomylić z czymkolwiek innym – zwłaszcza gdy zobaczy się ją z bliska. Jej charakterystyczne cechy to:
- długość ciała dochodząca nawet do 4 cm,
- jednolicie czarne ubarwienie,
- skrzydła z wyraźnym, fioletowo-metaliczny połyskiem,
- gęste, ciemne owłosienie.
Na żywo robi naprawdę duże wrażenie – jest masywna, wyraźna, niemal „egzotyczna”. A jednocześnie zaskakująco spokojna. Mimo swoich rozmiarów nie jest agresywna i nie stanowi zagrożenia dla człowieka, co dla wielu osób bywa sporym zaskoczeniem.
Co lubi zadrzechnia fioletowa?
Jej obecność nigdy nie jest przypadkowa. Pojawia się tam, gdzie znajdzie warunki sprzyjające życiu i rozmnażaniu – a te są dość konkretne.
- ciepłe, dobrze nasłonecznione miejsca,
- bogate w kwiaty ogrody (dokładnie taki jest ogród mojego brata),
- stare, martwe drewno i pnie drzew,
- naturalne szczeliny, dziuple i zakamarki.
To właśnie dlatego coraz częściej można ją zauważyć w ogrodach, które nie są „wypolerowane” do perfekcji, tylko zostawiają przestrzeń naturze.
Owad wraca do polskich ogrodów
Powrót zadrzechni fioletowej nie dzieje się przypadkiem. To efekt zmian, które zachodzą w środowisku – zarówno tych naturalnych, jak i wynikających z większej świadomości ludzi. Coraz częściej odchodzimy od sterylnych ogrodów na rzecz bardziej dzikich, różnorodnych przestrzeni.
Tam, gdzie zostawia się fragmenty starego drewna, gdzie rosną różne gatunki roślin i gdzie nie wszystko jest „pod linijkę”, owady mają szansę wrócić. I właśnie takie miejsca stają się dla nich nowym domem.
Na koniec warto podkreślić jedną rzecz – czarna pszczoła to nie intruz, tylko sprzymierzeniec. To ważny zapylacz, który wspiera funkcjonowanie całego ekosystemu.
Nie niszczy ogrodów, nie atakuje ludzi, nie stanowi zagrożenia dla upraw. Wręcz przeciwnie – jej obecność można traktować jako sygnał, że w danym miejscu przyroda ma się całkiem dobrze.