Wybierz lokalizację
Zrób zdjęcie - wygraj iPoda z HolidayCheck.pl
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

„Rozmiary zwycięstwa zaskoczyły wszystkich”

15 sierpnia 2009, 16:22 Komentarzy: 6

Autor: Bartłomiej Sadowski

Rozmowa z Dr. Jerzym Kijowskim.

„Rozmiary zwycięstwa zaskoczyły wszystkich”
Miałem niewątpliwą przyjemność zrobienia wywiadu dla swojej lokalnej gazety- Tygodnika Ostrołęckiego- z doktorem historii, wybitnym znawcą dziejów Ostrołęki, kontynuatorem pracy Zofii Niedziałkowskiej.

Sama geneza wywiadu była bardzo prosta- historyczne rocznice: obrady Okrągłego Stołu, pierwsze (częściowo) wolne wybory, etc.
Z założenia wywiad miał być pewnym wprowadzeniem, początkiem całego cyklu, dlatego może razić jego statyczność.

Niemniej jednak jestem z niego dumny (chociaż dziś widzę w nim wiele braków), niecodziennie bowiem można przeprowadzić rozmowę z lokalną ikoną nauki. Oprócz spraw ogólnopolskich poruszyłem kwestie swojego regionu- Mazowsza. Biorąc pod uwagę charakter gazety dla której wywiad przeprowadziłem, nie możecie mieć mi tego za złe. Serdecznie zapraszam do czytania.

Podkreślam! Wywiad został przeprowadzony dla Tygodnika Ostrołęckiego, można go przeczytać w jednym z numerów czerwcowych

Jak Pan doktor, okiem historyka, z perspektywy tych 20 lat, ocenia wybory z 4 czerwca 1989 roku?
- Jako historyk specjalizujący się w historii najnowszej, muszę stwierdzić, że było to niezwykle ważne oraz istotne wydarzenie, które nie miało do tej pory miejsca w powojennej historii.
Pierwsze w całym bloku państw wschodnich.
-To nie ulega wątpliwości. Wśród państw socjalistycznych były pierwszym przejawem wolności. Niemcy uzurpują sobie prawo do przejęcia pierwszeństwa w walce z komunizmem. Czesi natomiast szczycą się Aksamitną Rewolucją- swoją drogą bardzo słusznie- ale błędnie ją oceniają i widzą jako pierwszą wśród wszystkich państw będących pod jarzmem Związku Radzieckiego.
Faktów historycznych i chronologii podważyć się jednak nie da.
- Tak, nie ma dyskusji. W Polsce wszystko się zaczęło i możliwe, że gdyby nie wydarzenia z początków roku 89, reszty rewolucji politycznych by nie było. Możemy się cofać i wyliczać zasługi Jana Pawła II, gdybać nad rozwojem sytuacji bez obecności Gorbaczowa…
Aspektów było wiele.
- To prawda. Faktem jest, że te wybory były przełomowe. Niektórzy uważali, że te po 56 roku, po dojściu Gomułki do władzy, takie będą. Niestety, okowy polityczne były jednak zbyt mocne.
Mówi się, że dopiero Gierek odszedł od tej klasycznej polityki proradzieckiej.
- Tak. Swoją drogą ma na koncie kilka zasług- chociażby ulgi dla rolników. Otworzył granicę gospodarczą na Zachód, przecież sam przez wiele lat tam pracował. Uzyskał duże pożyczki, które jednak nie zostały właściwie wykorzystane.
Mimo sentymentu społeczeństwa do Gierka, jego ocena jest raczej negatywna. Długi, o których Pan wspomniał, dopiero niedawno zostały w całości spłacone.
- Zgadza się. Szczególnie zły stan zaczął pojawiać się w drugiej połowie lat 70. Kiedy nadszedł czas spłat zaciągniętych wcześniej pożyczek. Pewną poprawnością polityczną stała się krytyka rządów Gierka. Trzeba pamiętać, że w obecnych czasach każdy szanujący się kraj ma długi.
Właściwie samo branie pożyczek nie jest niczym nagannym…
- Gdyby tylko te środki zostały przeznaczone na rozbudowę którejś gałęzi przemysłu, to państwo by się rozwijało. Wytworzony towar wykorzystalibyśmy m.in. jako produkt na eksport- mielibyśmy piękną rzecz. Ale jakoś trzeba było pozyskać społeczeństwo…
Najlepiej pełnymi półkami w sklepach, złudną wizją dobrobytu.
- Dlatego większość przejedliśmy.
Wracając do wyborów…
- Pierwszy raz społeczeństwo zetknęło się z listami, na których nie ma miejsc pozamandatowych, że nie ma namawiania, że można głosować bez skreśleń. Pojawiła się również początkowa, raczkująca, powiedziałbym nawet „prymitywna”, kampania wyborcza. Każdy, który zrobił sobie zdjęcie z Wałęsą- dostał się do Sejmu bądź Senatu.
Do 89 w trakcie głosowań istniała wyłącznie jedna lista - Front Jedności Narodu…
- Teraz były dwie, przeciwstawne do siebie grupy- rządowa i „Solidarnościowa”. No i najważniejsza rzecz! Po raz pierwszy wyniki nie były znane przed końcem głosowania. Zwykle traktowano je jako formalność- kwestia czy 97%, czy 98%. 4 czerwca wszystko wyglądało inaczej.
Za każdym razem, przy rocznicy wyborów 4 czerwca, powraca temat rzekomej zdrady jaką były obrady Okrągłego Stoły. Nie milkną głosy twierdzące, że całość była umówiona, ustawiona pod dyktando partyjne. Pojawił się odłam- „Solidarność Walcząca”, który porozumienia w Magdalence bardzo mocno krytykował. Twierdził, że wystarczyło wyczekać i postawić własne warunki.
- Osobiście jestem przeciwnikiem takiego myślenia. Ale oczywiście, było coś, za coś.
Mimo wszystko trzeba przyznać, że takich wyników nikt się nie spodziewał, ani jedna, ani druga strona. Nikt nie przypuszczał, że Polacy powiedzą komunistom tak dobitne „precz”.
- Tak, rozmiary zwycięstwa zaskoczyły wszystkich. Teoretycznie PZPR mógł mieć 100% i w Sejmie i w Senacie. A okazało się, że dostali tylko tyle, co przysługiwało im obligatoryjnie.
Faktycznym, miarodajnym wynikiem było głosowanie do Senatu- w pełni wolne.
-Zgoda. Wszyscy konkurowali na jednakowych zasadach. Stokłosa, który jako jedyny na 100 miejsc w Senacie dostał się z ramienia PZPR, był wydarzeniem na owe czasy. Przecież nikt do tej pory nie inwestował takich pieniędzy na kampanię wyborczą- pozyskiwał ludzi festynem, darmową kiełbasą i piwem. Akurat miałem okazję być w Koninie…oczywiście nie dlatego pojechałem, miałem po prostu kilka spraw do załatwienia. (śmiech).
Nie wydaje się Panu doktorowi, że jednak jest trochę prawdy w tym, co mówią przeciwnicy Okrągłego Stołu?
Absolutnie tego nie neguję. Tylko nie uciekajmy ze skrajności w skrajność. Mają natomiast w kilku sprawach rację. Po wyborach 4 czerwca, trzeba było się tą władzą dzielić, otrzymaliśmy zaledwie 1/3 miejsc w Sejmie. Z mocy prawa było zapisane, że 2/3 musi być dla tych „dawnych”. W pierwszej wersji przecież miał być Kiszczak premierem. Jaruzelski został prezydentem, co było bardzo dużym ustępstwem opozycji, na rzecz rządzących. W różnych krajach różnie to przebiegało.
Chociażby w takiej Rumunii. Mord.
- Właściwie tak, można tak powiedzieć. Proces sądowy był farsą, w kilka godzin zapadły wyroki za 30 lat panowania. Wielu z tych, którzy skazali Ceausescu byli wcześniej jego współpracownikami. Nasuwa się pytanie, czy to nie był mord polityczny, żeby za dużo nie powiedział. Po śmierci Stalina Berię też szybko usunęli, żeby się nie wygadał. Proces był fikcyjny, szybciutko go stracono, żeby zamknąć mu usta.
Bardzo często sprowadza się walkę z komunizmem to tych kilku najbardziej rozpoznawalnych osób- symboli: Wałęsy, Kuronia, Michnika, Geremka, Mazowieckiego. Trzeba pamiętać, że cała działalność posuwała się oddolnie. Na naszym terenie działała „Solidarności”- Region Mazowsze.
- Walka na tym terenie nie odbiegała specjalnie od tego, co było przyjęte w skali centralnej. Oczywiście najbardziej znamienny był ruch strajkowy…
Przede wszystkim sierpień, wrzesień w roku 80.
- Tak. Coś nietypowego, czego teoretycznie nie można było wcześniej spotkać. Do tej pory były wyłącznie przerwy w pracy. A od tego czasu zaczęły się ogromne strajki na masową skalę. U nas również były prowadzone w wielu zakładach. Z odmiennym często natężeniem- większym, bądź mniejszym. Przerywano pracę, znów do niej wracano, flagowano.
Ciekawa sprawa wynikła z obchodami 150-lecia bitwy pod Ostrołęką.
Już wtedy zaznaczyły się dwa rodzaje obchodów- państwowe i solidarnościowe- notabene zorganizowane z wielkim rozmachem, z przyjazdem biskupa- nieżyjącego już Mikołaja Sosnowskiego. W ogóle Kościół bardzo mocno oficjalnie się zaangażował. W dużym stopniu poprzez „Solidarność”, co było niezwykle istotne. Wtedy też zaczęto rozwieszać krzyże- w szkołach, w miejscach publicznych. Na Fortach Bema postawiono ogromny krzyż, zrobiony z jednego pnia, z bardzo pięknym tekstem, który się tam znajduje.
A później przyszedł stan wojenny…
- Nadeszły trudne, mroczne czasy. I politycznie i ekonomicznie. Wszystkiego w sklepach brakowało: cukru, mięsa, czekolady, alkoholu, butów. Niczego nie było. Wszystko wyliczone na kartkach.
W połowie lat 80 lokalna Solidarność zaczęła się dzielić. Wyłoniło się stronnictwo z Panem Bednarczykiem, Januszem Domańskim na czele. Inni pozostali z przewodniczącym- Tadeuszem Godlewskim. Niektórzy zupełnie zrezygnowali z działalności związkowej.
- Podobnie sprawę przedstawiają dokumenty. Przyjeżdżała nawet specjalna komisja, która badała wszystko bardzo dogłębnie. Faktycznie taki podział istniał i może nawet istnieje do dzisiaj. Kulminacją były wybory na prezydenta Ostrołęki z 90 roku, kiedy to pierwszy raz ludzie z Solidarności nie zgodzili się na kandydata z własnego obozu solidarnościowego. W ogóle pierwsze wybory na prezydenta Ostrołęki były bardzo dramatyczne- odbywały się aż trzykrotnie. Dopiero przy trzecim podejściu zgodzono się na pana Pieczyńskiego z „Solidarności”.
Był Pan doktor w komisji w lokalu wyborczym 4 czerwca. Wyglądało to trochę inaczej, niż za PRL-u.
- Tak, zupełnie inaczej. Pamiętam dawniej zdarzały się nawet sytuacje, że przyjeżdżał Sołtys i głosował za całą wieś. W 89 komisje były tak dobrane, że zasiadali w niej przedstawiciele z różnych opcji politycznych. Kiedyś to było nie do pomyślenia! A jak 4 czerwca odmówiono pewnemu Panu, który chciał zagłosować za żonę, to był w ogromnym szoku. Sumiennie pilnowano wszystkich liczących głosy i zasiadających w komisjach.
Starano się stworzyć możliwie obiektywną grupę.
- I chyba taka była. Mogę powiedzieć, że nawet na pewno. Był tylko wielki niepokój o wyniki.
Na kogo zagłosuje Pan w najbliższych wyborach 7 czerwca?
- (śmiech) Zawsze byłem człowiekiem lewicy i jestem nim do dziś. Zagłosuję jednak -jak przystało na lokalnego i polskiego patriotę- czyli na kogoś z Ostrołęki.


Dr Jerzy Kijowski- ukończył studia historyczne w Krakowie, nauczyciel historii, pracownik wielu organizacji młodzieżowych oraz wieloletni działacz związkowy i polityczny; były przewodniczący Zarządu Powiatowego Związku Młodzieży Wiejskiej oraz Związku Młodzieży Socjalistycznej; były sekretarz KP PZPR, współzałożyciel Towarzystwa Miłośników Ziemi Ostrołęckiej (1980) i pierwszy jego sekretarz, od 15 lat wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Ostrołęki oraz wiceprezes Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego im. Adama Chętnika.
Od roku akademickiego 2005/2006 wykładowca Wyższej Szkoły Ekonomiczno- Społecznej w Ostrołęce. W 2005 roku obronił pracę doktorską na Wydziale Historii Uniwersytetu w Białymstoku, uzyskując stopień doktora nauk humanistycznych w dziedzinie historii, odznaczony m.in. Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi. Autor wielu publikacji książkowych i artykułów związanych przede wszystkim z Ostrołęką i regionem ostrołęckim.

Ciag dalszy w publikacji: "Zawiodłem się na Solidarności" - rozmowa z Wiktorem Melionem

Tagi: jerzy polityka wywiad kijowski rozmowa okrągły stół

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Komentarze (6)

  • 1)

    BICO15 sierpnia 2009, 18:49


    Artykuł w formie wywiadu z dr. Jerzym Kijowskim, bardzo interesujący. Jako naoczny świadek tych wydarzeń, muszę stwierdzić, że jężeli ci wymienieni z imienia i nazwiska bohaterowie, walczyli o to co w tej chwili w Polsce mamy, to szkoda ich wysiłku i szkoda ich poświęcenia.

  • 2)
    Michał Gąsior

    Michał Gąsior15 sierpnia 2009, 18:53


    Fajna inicjatywa, ale sam wywiad - merytorycznie - to troszke nihil novi.

    Pozwole sobie, skoro juz Pan mi zwracal uwage na brak zrodel, na mala rade. Dobrze przeprowadzony wywiad, to taki wywiad (chodzi oczywiscie o zadawane pytania), w ktorym odpowiedz jest zasadniczo dluzsza niz pytanie. Tu nastomiast czesto pytanie bylo bardziej obszerne niz odpowiedz. No hard feelings, we are learning all life long ;-)

  • 3)
    Michał Gąsior

    Michał Gąsior15 sierpnia 2009, 19:01


    W sumie czepiam sie... Jest okej ;)

  • 4)
    Bartłomiej Sadowski

    Bartłomiej Sadowski15 sierpnia 2009, 19:02


    Jasne, że wywiad nie jest odkrywczy. Generalnie chodziło o przypomnienie zagadnienia, przedstawienie ludziom. Nie robiłem wywiadu do pisma tematycznego, tylko ogólnego. Nie mogę ludzi zarzucać szczegółami. Od tego byli moi następni rozmówcy.

    A co do zwracania uwagi. To absolutnie NIE było zwracanie uwagi, tylko moja prośba. Chciałem poczytać na ten temat trochę więcej. Tak gwoli ścisłości. :)

  • 5)
    Michał Gąsior

    Michał Gąsior15 sierpnia 2009, 19:13


    Ach, wszystko jasne! ;-)

    Polecam, jesli interesuje Cie tematyka Afryki, strony allAfrica.com oraz http://news.bbc.co.uk/2/hi/africa/default.stm

    Pozdrawiam ;-)

    Keep up the good work!

  • 6)

    Adam27 września 2009, 23:18


    Panie Bartku, czy pan wie kim był ten Pana rozmówca? Stał zawsze w pierwszym szeregu "czerwonych brygad". W dodatku mówiąc o wyborach z pamiętnego 4 czerwca, stwierdza, że "mieliśmy tylko 1/3...". Żenada! Proszę wierzyć- on był w gronie tych 2/3!!!! W dodatku ten facet ciągle uczy( jak słyszę) historii!!! Proszę go zapytać o żołnierzy wyklętych. Co on sądzi o Nilu, Pileckim, Łupaszce? Czy dalej uważa ich za bandytów? Nie rozumiem w ogóle dlaczego ten człowiek wypowiada się na temat Solidarności. Melion, Godlewski, czy nawet ten nieszczęsny Bednarczyk- owszem, ale ten komuch?


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System