Prezydentowi Radomia się nudzi
1 kwietnia 2009, 17:15 Komentarzy: 2 |
Ocena: 5.00 (1 głos)
Autor: Damar
Prezydent Radomia Andrzej Kosztowniak pozazdrościł byłemu politykowi PO Janowi Marii Rokicie pracy w gazecie, ponieważ już niedługo na łamach GW będzie pisał felietony. Wypada zatem zapytać się czy w ten sposób chce on poprzez swoje teksty wpływać na potencjalnych wyborców czy może mu się nudzi i chce odpocząć od stresującej i wyczerpującej pracy prezydenta miasta?
Kiedy słyszę o takich pomysłach zastanawiam się czy media zatrudniając polityków pozostają wciąż niezależne? Czy można im ufać, a jednocześnie uważać je za obiektywne i wolne od nacisków z zewnątrz?
Moim zdaniem w ten sposób gazeta czy inne media stają się niewiarygodne i stronnicze, ponieważ zamiast przedstawiać obiektywne fakty i komentarze, piszą teksty, które są inspirowane przez partie polityczne, a nie są osobistymi poglądami ludzi. W ten sposób media stają się zakładnikami polityków, ich ugrupowań, co według mnie nie wróży niczego dobrego zarówno dla mediów jak i dla Polaków, którzy mają dość polityków, o czym mówi najnowszy sondaż OBOP.
Mnie osobiście bardziej od działalności redakcyjnej nowego felietonisty GW interesuje jego praca dla miasta Radomia, która powinna służyć jego rozwojowi i normalizacji życia jego mieszkańców, ponieważ w mieście jest o wiele więcej ważniejszych problemów które powinny bardziej zainteresować prezydenta niż pisanie w gazecie tj. wysokie bezrobocie, brak szybkiej kolei do stolicy, migracja Radomian do dużych miast i zagranicę, pogarszające się warunki życia mieszkańców, z powodu utraty pracy, podwyżek, brak uniwersytetu czy lotniska cywilnego i nowych inwestycji.
Panu Prezydentowi radziłbym przed pisaniem w gazecie najpierw ruszyć w miasto, po to by przyjrzał się codziennemu życiu Radomian i ich prawdziwym problemom, poznał ich opinie na temat miasta i życia w nim. Żeby zobaczył jak pracują urzędnicy i jak się odnoszą do mieszkańców. Poleciłbym mu także odwiedzić dworzec PKP o o godz 5 rano. Niech zobaczy ile jego krajan codziennie dojeżdża do pracy do Warszawy. Może wówczas jego felietony bardziej będą bliskie mieszkańcom miasta, niż jemu samemu i partii, którą reprezentuje.
Na koniec chciałbym zapytać wydawców GW, czy już nie ma innych dziennikarzy, bardziej kompetentnych i znających realia życia zwykłych ludzi, skoro sięga po prezydenta miasta? Czy może sam pomysł jest wynikiem żartu Prima aprilis?