Pracownicy zbrojeniówki walczyli o swoje miejsca pracy w stolicy
6 marca 2009, 16:39 Komentarzy: 0 |
Ocena: 3.50 (2 głosy)
Autor: Damar
Dziś w Warszawie o godz. 11 rozpoczął się protest pracowników przemysłu zbrojeniowego, którzy wyposażeni w gwizdki, race, flagi Solidarności, drewniane atrapy kos i transparenty (m.in. z hasłem "Zbrojeniówka to głodówka") manifestowali przeciwko cięciom MON, powodującym brak zamówień ze strony wojska i policji i grożącym utratą przez nich pracy. Do protestujących pracowników zbrojeniówki dołączyli pracownicy FSO i Ursusa.
Fotyga da Cimoszewiczowi -
zobacz, kogo ugryzł PitbulProtest rozpoczął się spod Ministerstwa Gospodarki przy pl. Trzech Krzyży przed którym protestanci zapalili opony, odpalali wybuchające petardy. Były gwizdy, syreny, dużo czarnego dymu z palonych opon i petard. Niektórzy z protestujących trzymali w rękach drewniane atrapy kos i maczugi. Według manifestantów jest to obraz tego, co czeka zbrojeniówkę jeśli rząd nie pomoże branży przetrwać kryzysu.
Następnie protestujący przeszli przez ulicę Wiejską pod Sejm. Tam delegacja związkowców spotkała się z marszałkiem sejmu Bronisławem Komorowskim, na ręce którego złożyła petycję ze swoimi postulatami. Po wyjściu z jego gabinetu związkowcy nie chcieli zdradzać wyników rozmowy. Ich zdaniem „Wszystko okaże się w praniu.”
Ostatnim punktem manifestacji pracowników zbrojeniówki była siedziba premiera pod którą przemaszerowali ulicą Matejki, Piękną i Al. Ujazdowskimi. Demonstracja zbrojeniówki zakończyła się o 14.30. Pomimo głośnego zachowania protest odbył się w spokojnej atmosferze.
Manifestację zorganizował Krajowy Sekretariat Metalowców NSZZ "Solidarność", który zapowiedział w czwartek, że do stolicy przyjedzie ok. 12 tys. osób. Protest zbrojeniówki został organizowany w ramach kampanii "Solidarność na kryzys", która ma zwrócić uwagę na fakt drastycznych cięć zamówień w branży zbrojeniowej, zatrudniającej ok. 40 tys. pracowników.
Protest pracowników sektora zbrojeniowego, to sygnał że w przemyśle zbrojeniowym od dawna dzieje się źle, bowiem cięcia w MON, to tylko początek problemu przed którym stoi ten sektor, który jest źle zarządzany i kierowany od dawna. I pomimo że kolejne rządy próbują naprawić go, on wciąż przeżywa kolejne trudności. Brak pomysłów, dobrego zarządzania sprawia, że wielu pracowników nie widzi innego wyjścia z tej sytuacji jak wziąć udział protestach. Tym bardziej, że mają oni swoje rodziny, a brak pracy to dla nich i ich rodzin wielka osobista tragedia.
Źródło: gazeta.pl, rp.pl
Czy Polacy stracą swoje oszczędności? -
przeczytaj na Blogbox.com.pl!