Szukamy chłopaka na kebab
21 września 2009, 23:19 Komentarzy: 7 |
Ocena: 4.00 (2 głosy)
Autor: Bartłomiej Sadowski
Z tego, co pamiętam, często bawiłem się w podstawówce z kolegami w „kebab”. Ja byłem zawsze na dole, bo wszyscy bali się połamania kręgów i wstrząsu mózgu, gdybym skakał jako ostatni. Ciekawe… pewnie by mnie nie przyjęli. Skoro szukają chłopca na kebab, to jakąś chudzinę najlepiej. Wiadomo – im większa buła, tym lepiej.

źródło: fot. B.Sadowski
Jestem fanem humoru czarnego i absurdalnego, kocham ludzkie wpadki, nieszczęścia i porażki. Piętnuję natomiast głupotę, debilizm i brak mózgu.
W moim rodzinnym mieście – Ostrołęce nieraz spotkałem się z idiotyzmem. Jako przykład podam ostatnio wybudowaną „restaurację” tuż koło nowopowstałej „Galerii”. „Galeria” sama w sobie jest pastiszem, własnym nagrobkiem, trumną i nekrologiem w jednym.
„Zginęła wyśmiana przez całe miasteczko” – głosi napis na płycie nagrobnej.
Tuż obok umieszczono, bowiem nie wybudowo, przyczepę kempingową, w której NIE sprzedają frytek i hamburgerów, czy innego świństwa! Zapomnijcie o fast foodzie! To jedyne miejsce, gdzie zjecie wspaniałe, przepyszne placki ziemniaczane – „Jak u mamy, panie kapitanie”! Żyć, nie umierać! Nie dość, że mogę zrobić zakupy jak przystało na człowieka nowej ery (mając do wyboru 3 sklepy, lodziarnię i serwis prasowy, w którym sprzedawca nie wie czym jest „Przekrój”), to jeszcze zjeść zdrowo, staropolsko, otoczony wspaniałą atmosferą peerelowskiej białej budki. A jaka cudowna toaleta jest! I NIEWAŻNE, że w pizzerii obok.
Kiedy jeszcze spoglądałem z okna mojego mieszkania na Celulozowej ( zbieżność ze słynną „Pamiątką z Celulozy” Igora Newerlego - przypadkowa) mym oczom ukazywała się wspaniała panorama 2 supermarketów, 3 bloków i pijalni piwa. Nie – byle – jakiej! Doborowej, fantastycznej, „magnificco pifko micco”! - chciałoby się rzecz po włosku i dołączyć do kolegów z browarni. Nie jest to bynajmniej miejsca dla plebsu, tylko – jak nazwa miejsca wskazuje – dla wyższych sfer. Zastanawiacie się pewnie jak brzmi? A bardzo szlachetnie i mitologicznie! - „Pegaz”. I wszystko jasne!
Ale nie o moim byłym miejscu zamieszkania chciałem pisać. Studiować będę w Gdańsku i tam (czyli właściwie tutaj) teraz mieszkam. Oprócz długiego dojazdu do centrum, nie mogę przyczepić się do niczego. Prawie…
Kilka dni temu wybrałem się Z koleżankami na Stare Miasto, które widziałem tylko raz w swoim życiu przez 15 minut. Byłem pod wielkim wrażeniem, piękne miejsce, zwłaszcza letnio – jesiennym popołudniem. Wszystko byłoby w najlepszym porządku gdyby nie pewna knajpka położona tuż obok Starego Miasta, albo nawet i na Starym Mieście mogę rzecz.
Bez znaczenia jak wygląda! Bez znaczenia, że charakter baru nie pasuje nijak do poetyki tamtego miejsca. „Alanya kebap” – głosi szyld wypisany wielkimi jak wół literami - tak żeby wszyscy widzieli. Hm… zastanawia mnie, co w tej restauracji sprzedają? Kebapy? I ciekawe, jak smakują….?