Wybierz lokalizację
Zrób zdjęcie - wygraj iPoda z HolidayCheck.pl
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Joker naśladowcą Zimbardo

27 marca 2009, 20:34 Komentarzy: 0

Autor: mjedziak

Oskary rozdane, emocje powoli acz sukcesywnie opadły, warto więc przyjrzeć się na trzeźwo działalności Jokera. Jednak nie jej czysto przestępczym wymiarom. Przenosząc jej część na grunt naukowy, zastanówmy się chwilę nad wcieleniem klowna – badacza, którym to postanowił być przez jedną chwilę. Pamiętamy jego doświadczenie - wyselekcjonowanie dwu grup ludzi, skazanych na zagładę, których ewentualny ratunek zależałby od wyeliminowania drugiego zespołu. Brutalne, to nieco? Cyniczne, nieludzkie?

Joker naśladowcą Zimbardo
Okazuje się, że mistrz zbrodni nie był pionierem w temacie badań nad ludźmi, wywołującymi skrajne emocje. W historii psychologii nie brak projektów, których nie powstydziłby się sam agent Chaosu. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych eksperymentów było doświadczenie przeprowadzone przez Stanley’a Milgrama. Szczyt to niemalże naukowej inwencji i apetytu na emocje. Przy okazji – doskonała mistyfikacja. Zwerbowani ochotnicy mieli za zadanie przepytywać jednego z uczestników (w rzeczywistości – pomocnika Milgrama) z listy nauczonych wcześniej par słów, zaś w razie pomyłki serwować mężczyźnie wstrząsy elektryczne, wzrastające za każdą błędną odpowiedzią o 15V, aż do 450V. Przekonani o realności całej sytuacji (generator wstrząsów był atrapą) i doświadczaniu cierpienia przez osobę przepytywaną, ochotnicy, poddając się autorytetowi badacza nadzorującego całą operację, aż w 65% wykonali zadanie do końca!
Prywatnym moim bogiem w kwestii równania ludzi z doświadczalną menażerią jest Philip G. Zimbardo. Chcąc zaobserwować „zmiany relacji interpersonalnych w warunkach symulowanego więzienia”, wybudował takowe w piwnicach Uniwersytetu Stanforda, zaludnił, po czym pozostawił na pastwę inwencji własnej badanych. Wszystko było oczywiście poddawane permanentnej obserwacji. A było co obserwować. Zaangażowanie się w role zarówno odgrywających więźniów, jak i strażników, pogłębiało się z każdym dniem, prowadząc do wykształcenia się u tych pierwszych – w większości: biernej, uległej postawy, u drugich z kolei – zachowań brutalnych, autorytarnych. Czas trwania badania skrócono radykalnie z powodu nasilania się reakcji patologicznych.

Pytanie w tym miejscu o etykę, gdy mowa o badaniach nad psychiką ludzką, to rzecz tak naturalna, jak trudna do jednoznacznej oceny. Ciekawa jest tak skłonność uczonych do sięgania po radykalne metody, jak i badanych – do ulegania im w sposób bezwarunkowy, krwiożerczy, odhumanizowany.

Pytanie o efekt filmowego doświadczenia, nasuwa się mimochodem. Eksperyment Jokera zakończył się fiaskiem na wielkim ekranie, niosąc wizję dobrego ducha społeczności Gotham. Tyle świetlaną, co naiwniutką. Śmiem przypuszczać, że na przekór idealistycznym zapędom twórców zza oceanu, eksperyment taki udałby się.

Tagi: joker milgram psychologia zimbardo

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Komentarze

Artykuł nie posiada komentarzy.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System