Wybierz lokalizację
Zrób zdjęcie - wygraj iPoda z HolidayCheck.pl
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Załamanie uniwersalnej misji Benedykta XVI ?

17 lutego 2009, 14:05 Komentarzy: 20 | Ocena: 4.38 (8 głosów)

Autor: Dominika Hraish

Benedykt XVI od pewnego czasu staje się obiektem krytyki . Największą aktywność przejawia episkopat Austrii . Podejmowane decyzje personalne oraz wypowiedzi biskupów Watykanu m. in. na temat konfliktu w Gazie stawiają Papieża w bardzo niekorzystnym świetle. Zasada bezwzględnego posłuszeństwa i hierarchii jak widać przestaje istnieć. Władzę duchowne poszczególnych państw wyłamują się zarzucając Papieżowi błędne decyzje oraz zaniechanie ‘uniwersalnej misji papieskiej’.

 Załamanie uniwersalnej misji Benedykta XVI ?
Ostatnim powodem do ataków stała się - jak podaje włoska gazeta
„La Repubblica” - nominacja Gerharda Marii Wagnera na stanowisko biskupa pomocniczego w Linzu uważanego za "homofoba", który wywołał w przeszłości liczne kontrowersje krytykując książki o Harrym Potterze i nazywając huragan Katrina karą za niemoralność Nowego Orleanu.

Spora presja austriackich władz kościoła oraz opinii publicznej spowodowała ustąpienie biskupa ze stanowiska.

Załamanie uniwersalnej misji papieskiej – nie bardzo rozumiem istoty, czy władze Kościoła pragną jednomyślności oraz iluzorycznej demokracji czy jesteśmy świadkami początkowej fazy poważnych przemian wewnętrznych w hermetycznych i homogenicznych strukturach Kościoła ?

Jeżeli chodzi o decyzje personalne w pełni się zgadzam z krytyką episkopatu Austrii, natomiast odnośnie ekskomuniki czy zajmowania stanowiska w sprawach politycznych uważam, że Papież jest upoważniony do tego typu posunięć jako głowa Kościoła . Kościół od wieków nie był apolityczny i nigdy nie będzie. To jest toksyczna zależność.

Problem dotyczy zdecydowanie nie decyzji Papieża ani jego aktywności lecz zajmowanie stanowiska po jednej lub drugiej stronie niezgodnej z interesami tych , którzy najgłośniej ‘protestują’ .

W dobie polityki międzynarodowej i przemian układu sił na świecie XXI wieku będzie niezwykle trudno zachować neutralność. Bycie jałowym i obojętnym już nie daje bezpieczeństwa , stawia w potrzasku nie gorszym niż zajęcie stanowiska w danej sprawie.

Z pewnością przedstawiciele konserwatyzmu będą starali się dyskredytować decyzje Papieża dopóty dopóki nie opamięta się i wróci do neutralnej i archaicznej polityki .

Pragnę wspomnieć z sentymentu , że Jan Paweł II nie miał z tym absolutnie problemu, stworzył złoty środek w swojej polityce wewnętrznej i międzynarodowej , która do dziś budzi szacunek i podziw .


Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Komentarze (20)

  • 1)

    Anzelm17 lutego 2009, 15:47


    Skandaliczny list biskupów austriackich!!
    Jeśli doniesienie o treści listu wystosowanego przez biskupów austriackich nie zostało przekłamane, mamy do czynienia z negacjonizmem jeszcze szkodliwszym dla Kościoła niż ten w wykonaniu bpa Williamsona. Na podstawie doniesień pisma „La Repubblica” można bowiem sformułować zarzut, że hierarchowie austriaccy zanegowali autorytet Ojca Świętego. Należy przy tym zapytać o niepowtarzanie jakich błędów przeszłości chodzi części biskupów austriackich, którzy podpisali list. Skandal związany z wystąpieniem hierarchów austriackich wykazuje bowiem, że jeżeli można Janowi Pawłowi II zarzucić błędy przeszłości w polityce obsadzania stolic biskupich w Austrii, to błędy te dotyczą raczej obsadzenia ich przez sygnatariuszy oświadczenia.

  • 2)

    katolik17 lutego 2009, 16:02


    Skoro Benedykt XVI cokolwiek zrobi dla Tradycji, natychmiast odzywają się wrogowie Kościoła.
    Pozdrawiam. Tadeusz katolik
    http://tradycja-2007.blog.onet.pl/

  • 3)

    Dominika Hraish17 lutego 2009, 17:59


    Katolik
    Proszę o rozwinięcie swojej myśli.

  • 4)

    Marek Matuszak17 lutego 2009, 18:31


    Ja myślę, że nie może być miło na linii świat - kościół. Porządek liberalny nie ma za wiele wspólnego z religią katolicką. Chyba, że w wersji kościoła anglikańskiego....Po prostu konflikt wpisany jest w tą relację. Pisał o tym ciekawie niedawno Zdort w "Rz"

  • 5)

    Dominika Hraish17 lutego 2009, 19:23


    Marek Matuszak
    Kościół nie może przekraczać pewnej granicy , nie może ingerować w niektóre sfery. Dobrze jednak wiemy, że w praktyce bywa różnie. Liberalny nie będzie nigdy. Kościół to odrębne ciało , odrębne państwo w państwie. Tam rządzą inne prawa i zwyczaje oraz obowiązuje system hierarchiczny.
    Zależy jeszcze o czym mówimy, konkretny przykład. Zbyt rozległy temat , generalne ujęcia są zbyt wieloznaczne.

  • 6)

    Artur17 lutego 2009, 20:04


    Benedykt XVI wyraźnie oddziela się od Soboru Watykańskiego II i polityki JPII. Niemal każdą decyzją daje temu dowód. Czy to dobrze? trudno ocenić, okaże się po jego pontyfikacie. Zobaczymy jak będzie wyglądała liczba wiernych nie tylko na świecie ale głównie w zlaicyzowanej Europie.

  • 7)

    Dominika Hraish17 lutego 2009, 20:12


    Ewentualnie można wyciągnąć taki wniosek co do jego polityki . A co do wiernych, to oni powinni mieć swój rozum i wierzyć w Boga a nie w politykę Watykanu. Ma to z pewnością wpływ, dobrze wiemy jak społeczeństwo potrafi być ograniczone i podatne .

  • 8)

    Artur17 lutego 2009, 20:38


    Czy twoim zdanem Benedykt XVI bardziej manipuluje ludźmi niż JPII?

  • 9)

    Dominika Hraish17 lutego 2009, 20:47


    Do czego zmierzasz ? natomiast abstrahując od tego nie użyłabym słowa manipulacja . Póki co każde działania określiłabym w kategorii kontrproduktywności.
    Co do pytania, uważam , że Benedykt XVI nie podejmuje decyzji samodzielnie mimo zarzutów episkopatu Austrii, że nie podejmuje konsultacji ws np obsady stanowisk .

  • 10)

    Artur17 lutego 2009, 21:24


    Ok, źle Cię może zrozumiałem gdy mówiłaś o "ograniczeniu" społeczeństwa i jego "podatności" na wpływy.

  • 11)

    Dominika Hraish17 lutego 2009, 21:44


    Miałam na myśli wiarę w autorytet, ślepą wiarę. Zapominając o istocie wiary. - to było odnośnie spadku liczby wiernych o których wspomniałeś.
    Pzdr.

  • 12)

    Marek Matuszak18 lutego 2009, 00:29


    B16 prowadzi taką samą "politykę" jak JP2 - tworzenie jakiś różnic między tymi dwoma teologiami jest bezsensem. Medialność JP2 przykrywała realne konflikty pomiędzy kościołem a światem liberalnym. A teraz ten spór się pokazuje, bo lewacy chcą coraz więcej - nie tylko małżeństw gejowskich, ale powszechną eutanazję. Co ma robić kościół? Nie ma innej drogi jak obrona doktryny - i nie obchodzi mnie czy spod znaku vaticanum secundum czy rytu trydenckiego. "Poza Kościołem nie ma zbawienia" i tylko to się liczy. JP2 czytał Frondę.

  • 13)

    Dominika Hraish18 lutego 2009, 09:23


    Zgadzam się z drugim zdaniem Twojej wypowiedzi. Bardzo trafna uwaga. Odnośnie reszty pozostawiam bez komentarza nie w związku z przeczącą opinią ale ostrożnością.

  • 14)
    Lord Belfegor

    Lord Belfegor18 lutego 2009, 16:55


    Kościół przetrwał te 2000 lat z czego jakieś 1600 jako struktura zorganizowana. Dlatego myślę, że spór o lefebrystów też wytrzyma :]

  • 15)
    Artur

    Artur18 lutego 2009, 17:34


    Marek, Kościół ma te same cele, ale sposoby do jego dochodzenia są różne (czyli polityka jest różna). JPII wierny Soborowi Wat II, był np bardziej otwarty na dialog z innymi religiami i odłamami chrześcijaństwa. Był gorącym zwolennikiem zbliżenia prawosławnych z katolikami itp. Widac to tez przy nominacjach biskupich.

  • 16)

    Marek Matuszak19 lutego 2009, 15:56


    nominacje są takie same jak za JP2 i tyle. To Marco Politi i inni "przychylni" watykaniści piszą takie bzdury, ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością...

  • 17)

    Teresa Krystyńska19 lutego 2009, 16:07


    Zgadzam się z Markiem. Przypominam, że w kwestiach wiary Ojciec Święty jest z definicji nieomylny. Dym szatański nie wedrze się do budynku Kościoła.

  • 18)

    Dominika Hraish19 lutego 2009, 16:17


    Bardzo ważną kwestią jak tutaj wspomniano są działania , które przyćmiewały realne problemy Kościoła. Benedykt nie prowadzi takiej polityki, JPII prowadził ją intensywnie . A jakie były oraz są realne problemy w Kościele to trudno jasno określić kiedy polityka i interesy biorą górę, Wydaje mi się , że Benedykt w przeciwieństwie do poprzednika stracił autorytet , który na dodatek jest publicznie. podważany.

  • 19)

    emjot21 lutego 2009, 19:21


    Ale Benedykt ma za to realne zasługi jeśli chodzi o jednoczenie Kościoła. Wrócili lefebryści, wróci część anglikanów, a poza tym, w porównaniu z JPII lepiej mu idzie dialog z Cerkwią. Nie żebym potępiał polskiego papieża, ale obecny wygląda, jakby mniej mówił a więcej działał.

  • 20)

    mahatma20 maja 2009, 17:22


    i teraz benka opieprzyli zydzi. ale za co? za to ze nie przeprosil w imieniu kosciola za holokaust. naprawde papiez jest moze konserwa ale roszczenia niektorych srodowisk sa idiotyczne.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System