Od ręki Boga do francuskiego przekrętu, czyli piłkarskich oszustw krótka historia
20 listopada 2009, 21:00 Komentarzy: 0 |
Ocena: 4.67 (3 głosy)
Autor: Pit
Piłkarska burza jaka rozpętała się po barażowym meczu Francji i Irlandii wyniosła po raz kolejny temat uczciwości i zasad fair play w piłce nożnej na pierwsze miejsce najczęściej dyskutowanych tematów. Ręka Henry'ego niewątpliwie wpisze się do annałów współczesnego futbolu, jednak nie był to odosobniony przypadek kiedy nieuczciwe zagranie decyduje o losach spotkania, bulwersując piłkarski świat. Prześledźmy zatem te największe piłkarskie oszustwa, wzbudzające do dzisiaj wiele kontrowersji.

źródło: www.tvp.pl
Najsłynniejszego futbolowego kantu nie trzeba specjalnie reklamować. Od tego zagrania naprawdę rozpoczęła dyskusja jak daleko może się posunąć zawodnik aby oszukać sędziów. Diego Armando Maradona dla Argentyńczyków piłkarski Bóg, natomiast dla Anglików od czasu tamtego feralnego dla nich ćwierćfinału mundialu 1986, zwykły łajdak i oszust. Wszyscy oprócz sędziego wiedzieli, że wyskakujący do piłki Diego mierzący zaledwie 165 cm wzrostu, nie może strącić futbolówki wyższemu o 20 cm golkiperowi Albionu Peterowi Shiltonowi. Boski Diego położył jednak rękę na głowie angielskiego bramkarza a ten bezradny mógł tylko obserwować piłkę wtaczającą się do bramki. Tunezyjski arbiter uznał gola i tak powstała legendarna „ręka Boga”, dokładając Maradonie kolejną cegiełkę do jego popularności. Argentyński as strzelił w tym meczu drugą bramkę, która jest uznawana za najpiękniejszą w historii futbolu jednak ta pierwsza jest do dzisiaj najsłynniejsza.
W meczach o najwyższą stawkę bardzo często dochodzi do oszustw zawodników, głównie ze względu na atmosferę i rangę takich spotkań, której sędziowie często nie potrafią sprostać. Jednym z takich spotkań, gdzie sędzia wyraźnie nie wytrzymał ciśnienia był finał Euro 1992. Fantastycznie spisujący się na tamtej imprezie „duński dynami” pokonał wtedy faworyzowanych Niemców jednak strzelec drugiej bramki na Duńczyków Kim Wilford powinien s raczej spróbować swoich sił w koszykówce gdyż kozłowanie piłki ma opanowane do perfekcji.
W 1993 roku reprezentant Polski Jan Furtok pokazał, że jeżeli chodzi o manualną stronę piłkarskiego rzemiosła to nie ustępuje Maradonie wcale. Do 70 minuty zawodnicy trenera Strejlaua niemiłosiernie męczyli się z amatorami z San Marino, którzy byli bliscy osiągnięcia jednego z najlepszych rezultatów w swojej historii. My mieliśmy jednak po swojej stronie napastnika Hamburgera SV, oraz trochę szczęścia i nieuwagi sędziego. Gol Furtoka zapobiegł blamażowi na europejską skalę, jednak w ostatecznym rozrachunku niewiele dał gdyż Polacy nie awansowali do finałów MŚ w USA.
W przyrodzie nic jednak nie ginie, o czym przekonała się w 1997 roku S-kadra Janusza Wójcika. Katem reprezentacji okazał się wtedy Paul Scholes. Do dzisiaj pozostaje chyba jedynym piłkarzem, który w jednym meczy strzelił 3 bramki, a każdą z nich inną częścią ciała. Gdyby gol dla Anglii na 2:0 ewidentnie wepchnięty ręką, nie został uznany, to kto wie jaki przebieg miałby ten mecz i czy z Wembley nie udałoby się przywieźć wtedy korzystnego wyniku ? Parafrazując jednak Kazimierza Górskiego po tamtym spotkaniu „Nie upilnowaliśmy tego rudzika…” i porażka 3:1 stała się faktem. Scholes w swojej późniejszej karierze niejednokrotnie jeszcze wykazywał się boiskowym cwaniactwem, oszukując arbitrów i zdobywając bramki po nieczystych zagraniach.
Innym dramatycznym spotkaniem, w którym zagranie piłki ręką odegrało główną rolę był półfinał Euro 2000 pomiędzy Francją a Portugalią, kiedy to w dogrywce trafiony futbolówką w dłoń został portugalski obrońca Abel Xavier asekurujący pustą bramkę, a że miało to dodatkowo miejsce w polu karnym sędzia odgwizdał jedenastkę. Na nic zdały się protesty Portugalczyków, doszło nawet prawie do rękoczynów. Sędzia pozostał nieugięty w swojej decyzji a bramkę pieczętującą awans trójkolorowych do finału strzelił Zinedine Zidane.
Przypadki oszustw zdarzały się również na poziomie piłki klubowej. Prym wiodą tu także Argentyńczycy, wspominając tu chociażby zagranie ręką Leo Messiego w derbach Barcelony, czy Sergio Aguero w spotkaniu Atletico Madryt z Recreativo Huelva. Przypadki takie jak wyżej wymienione lub podobne są w piłce noznej na porządku dziennym. Są różne sposoby na ich eliminowanie poczynając od nakładania kar na zawodników a kończywszy na możliwości obejrzenia powtórki przez sędziów w trakcie meczu. Piłkarskie federacje powinny jednak pamiętać aby wprowadzane zmiany nie zabijały piłki nożnej, tylko wykorzeniały nieuczciwe współzawodnictwo.