Wybierz lokalizację
Zrób zdjęcie - wygraj iPoda z HolidayCheck.pl
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Jest sens - Kościół młody, żywy i radosny!

17 listopada 2009, 15:25 Komentarzy: 0

Autor: Beata Kozakiewicz

„Nie chcemy katechizować, używać formułek. Głosimy Miłość Bożą której doświadczamy przez nasze osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem.” - tak mówi Joanna o dziele Nowej Ewangelizacji jakiej Kościół, już od kilkudziesięciu lat, podejmuje się, aby nawiązać szczerą relację z wiernymi i dać im szansę zrozumienia nauki pierwszych apostołów.

Jest sens - Kościół młody, żywy i radosny!
Nowa Ewangelizacja naucza tego co pierwsi apostołowie, ale w nowy sposób. W zlaicyzowanym świecie, aby dotrzeć do wiernego ewangelizatorzy stosują techniki dostosowane do naszych czasów. Poruszając temat wiary sięgają po niestandardowe, jak na Kościół, środki wyrazu – plakaty, pantomimy, filmy, piosenki, ulotki, happeningi, kursy. Jedną z takich akcji niektórzy z nas mieli szansę zobaczyć podczas Juwenaliów Warszawskich. Była to inicjatywa, z którą bezpośrednio związany jest portal Jezus.waw.pl. „Młodzi ludzie mają wiele pytań, wątpliwości. Przychodzą i dzielą się nimi. Coraz częściej odczytuję z rozmów z ludźmi, że w ich życiu pojawia się pustka, brak miłości, zanika sens życia. Stąd wzięło się hasło akcji - „Jest sens”. Wystawiliśmy pantomimę o tym jak Jezus zmienia nasze życie, że to my sami musimy podjąć decyzję. Ludzie przystawali i pytali się co to. Niektórzy śmiali się, obrażali nas. To normalne. Inni byli ciekawi i dziwili się, że to Kościół katolicki robi coś takiego. Nie mogli uwierzyć, w to, że jest on tak młody, żywy i radosny”. - mówi Joanna.

Nie raz mamy okazję przekonać się jak brutalny i skierowany jedynie na konsumpcję jest nasz świat. Pogoń za pieniądzem, wyścig szczurów. Czy w świecie konsumpcjonizmu i powszechnego zaniku moralności jest szansa na to, aby w jakikolwiek sposób dotrzeć do człowieka z przykurzoną nauką z Pisma Świętego? Jak w dobie zdejmowania krzyży ze ścian szkół publicznych działa Kościół? Człowieka trzeba szokować, aby zwrócił uwagę na to co wie od dawna, aby przyjął to do siebie. „Przystanek Jezus” to kolejna z inicjatyw podobno zmurszałego i zawładniętego klerem Kościoła. Młodzi świeccy i duchowni jadą na Woodstock, aby dotrzeć do ludzi. Dać im, to czego oczekują i pokazać, że modlitwa, to nie tylko odklepywane formułek, ale szczera relacja z człowiekiem i Bogiem. Ktoś, kto zagubił sens w swoim życiu i nie wie co ze sobą zrobić nie pójdzie do swojej parafii porozmawiać z księdzem. Na „Przystanku Jezus” liczy na to, że znajdzie kogoś kto go nie oceni, nie potępi, nie zbluzga, mimo że sam będzie wyrażać się do niego z pogardą. "Przyszedł do mnie człowiek i powiedział, że świat mu mówi, że ważne jest to co się ma, a nie to kim się jest. Nie trudno po czymś takim zwariować. Wiem jak to jest, bo sama tego doświadczałam. Co mogę wtedy zrobić? Powiedzieć prawdę. Bóg kocha Cię bezwarunkowo, dokładnie takiego jakim jesteś! Łatwiej jest zaufać komuś, kto jest dokładnie taki jak ty. Ludzie się zmieniają. Cieszę się z tego, że wypełniłam zadanie, które do mnie, jako osoby wierzącej, należy, że mam szansę głosić Jezusa jako mojego Pana.” - opowiada Joanna.

Jednak takie formy niosą też pewne zagrożenia. Wyjście do ludzi, którzy całymi sobą zaprzeczają istnieniu jakiejkolwiek moralności i etyki, pokazujących jak wygląda zepsucie w czystej postaci, jest nie lada wyczynem. „Kiedyś rozmawiałem z pewną dziewczyną i mówiłem jej o miłości Boga. O mało nie dostałem w twarz.” - mówi ksiądz Jacek. Agresja i niebezpieczeństwo zagrażające ewangelizującym ze strony ludzi, którym chcą przekazać Dobrą Nowinę jest nieuniknione w tej misji. Odwaga, spontaniczność i wiara, to cechy, którymi powinien odznaczać się ewangelizator. Co jeśli już z kimś porozmawiamy, zewangelizujemy go? „Nie można spocząć na laurach. Trzeba pamiętać, że wypełniamy misję i zasługi nie są przypisane nam, ale Bogu. Takiego człowieka trzeba podprowadzać pod Kościół, wspólnotę. Niebezpieczne jest gdy ewangelizujący zapomni o tym, że głównym miejscem spotkania z Bogiem i głoszenia Ewangelii jest właśnie Kościół. Bez wspólnoty człowiek dużo łatwiej się pogubi i wróci do punktu wyjścia. Wtedy łatwo zepsuć, to do czego doszliśmy z trudem. ” - podsumowuje ksiądz Jacek.

Wniosek jest prosty. Droga, którą mają do przebycia katolicy nie jest łatwa i nigdy nie będzie, ale warto walczyć i głosić w to co się wierzy. Skoro inni ubiegają się o swoje prawa, głoszą swoje nauki, dlaczego Kościół nie mógłby wyjść i z nową, młodą siłą pokazać się światu, przekazać, to czego naucza od wieków? Dlaczego w dzisiejszym świecie wszystko co mówi jest od razu krytykowane. Naprawdę warto dostrzec starania ludzi z nim związanych, dać szansę na dotarcie do nas, bo mogą one okazać się niezapomnianymi chwilami i zmienić nasze życie. Musimy tylko powiedzieć „TAK” i otworzyć się na nowe doświadczenia, bo może to my w marudzeniu o konserwatyzmie Kościoła sami staliśmy się starzy w swoim myśleniu i zostaliśmy w miejscu, podczas gdy wspólnota katolicka poszła dalej.

Tagi: katolicyzm nowa jezus kościół przystanek ewangelizacja pj

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Komentarze

Artykuł nie posiada komentarzy.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System