Echo pokolenia JP II i czas próby dla samozwańców
8 kwietnia 2008, 11:58 Komentarzy: 0 |
Ocena: 3.00 (3 głosy)
Autor: Ordalia
…Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa; Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi, Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi…
Adam Mickiewicz
Świętowanie rocznic, hołd wydarzeniom, upamiętnianie chwili-to pomost jaki trzyma przeszłość z teraźniejszością. Większe lub mniejsze zaangażowanie wyraża się w aprobacie lub zaprzeczeniu przynależności do grupy-także religijnej. Dla jednych ,wykreowane pokolenie JP II na potrzeby chwili dziś ma szansę hucznie przypominać o dekalogu. Jednak o tym czy demonstrowanie poczucia przynależności do „grupy” podtrzymuje pomost z tradycją jest już kwestią wątpliwą.
W obliczu zmiany społecznej, podejmowanie koncepcji pokoleniowej jest krótkotrwałe z uwagi na kryterium użyteczności zmieniającej się rzeczywistości. Jednak szybko zmieniająca się codzienność nawet w obliczu zaawansowanej technologii i zapośredniczonych interakcji jest w stanie kreować trwałe więzi i tożsamości grupowe. Pomimo silnych zróżnicowań wewnątrz grupowych (jak wizerunek młodzieży) w Polsce, odwoływanie się do kategorii pokolenia, definicyjnie wiąże się z dziedzictwem narodowym, zakorzenionym w tradycji narodowo-religijnej. To co Polacy określają „dumą narodową” utożsamianą z autorytetem Jana Pawła II, ukazuje(ukazywało?) relację względem podmiotu. Co więcej, długofalowy wpływ papieskiego autorytetu jako kontekst – zwiastował zmierzch materializmu państwowo-socjalistycznego do 1989 i potępienie merkantylnego kapitalizmu co stało się istotnym momentem dla znaczenia wspólnot zorientowanych na wartości postmaterialistyczne czy duchowe.
O tym jak Pokolenie JP II i jego sojusznicy, odnajdują się w dialogu społeczeństwo- kościół, ukazują nadal trwałe podziały. „Praktykujący” i „Nie praktykujący” w dychotomicznych opiniach zainteresowanych, skutecznie ukazując codzienność po żałobnego krajobrazu. Jednak analizując sytuację poszukiwania tożsamości wspólnotowej po roku 1989 i wykreowanie JP II, to realny brak jedności kościoła katolickiego odzwierciedlił się w pluralizmie moralnym Polaków i etyce sytuacyjności.
Z racji określenia zasięgu wpływu osoby Jana Pawła II , głównym problemem definicji w podziale populacji na tych-na których autorytet wywarł wpływ, a na których nie wywarł (wspominając o 96% zadeklarowaniu Polaków jako katolików i jednocześnie 94% deklaracji, że w życiu starają się kierować zasadami Dekalogu w opozycji do 53% badanych, deklarujących, że nie ma jasnych zasad i absolutnych prawd by określać co jest dobre a co złe ) .Jak wobec tych liczb ma się Dekalog głoszony przez Jana Pawła II-wartość uznawana ale nie odczuwana ?
Przypomnienie tych mało optymistycznych statystyk, ma jednak znaczenie dla powiązania wiary w tle polskiego patriotyzmu, tradycji i konserwatyzmu. Co więcej, propagowanie haseł umiłowania człowieka w kontekście stworzenia, w obliczu skrajności pomiędzy komercyjnym JP II-o który toczyły się spory a polskim Watykanem-mieszczącym się w Toruniu, dość słabo przekonują do kontynuowania misji papieskich homilii.
Pomijając wątpliwości, oczekiwania od samozwańców kreujących wzorzec Polaka-Katolika są równie rzetelnie spisywane, co obrazoburcze anegdoty pomiędzy podmiotami „prądów katolickich ”, (niezależnie od miasta)jakie umiłowały sobie na siedzibę.
Nie mniej jednak, podziały w ramach jednej religii wydawały się dotychczas możliwe w wykonaniu fundamentalizmu islamskiego. Wprawdzie Hamas kontra Hezbollach przybiera radykalniejsze formy walki, ale aprobata dla polskich podziałów, sprzyja subtelnie wyrafinowanej sztuce świętej wojny.
Dla polskiej tradycji i kultury narodowej, aktualne odwołania do autorytetu kościoła w sytuacji utraty zaufania wiernych, mogą być ryzykowne. Istotne jest jednak zarówno dla samozwańczego JPII i innych, znaczenie czasu. Proces, jakim był pontyfikat papieża i tym samym włączenie jednostek w różnym wieku, doświadczających znaczenia pozycji Jana Pawła II i kontekstu społeczno-politycznego dają szansę na pokoleniowe wyciąganie wniosków. Istotne jest jednak, że działania aktywizujące świadomość religijną rozkwitły nie tylko wraz z rozwojem i możliwościami technologii(komunikacja wirtualna, marketing idei) ale także w odzewie na deklarowany brak autorytetów przez młodych Polaków, którzy propagują idee przez nieformalne wspólnoty. Zjawisko masowej afiliacji społeczeństwa w czasie choroby papieża w roku 2005 (ale i mam nadzieję po jego śmierci), stało się wspólnotą opartą o autorytet i dziedzictwo ponad religijne. Jednak trzeba pamiętać, że obligatoryjna żałoba była dla wielu sposobem na bezbolesne przetrwanie oczekiwań względem manifestowania wiary. Z nadzieją na wyciąganie wniosków z historii (także kościoła), ale i wykorzystaniem afiliacji ku krzewieniu tolerancji (będącej tradycją), z radością pozostaje czytelnikowi patrzeć na nowe pokolenie-wprowadzające JPII z wirtualnej sieci na realne interakcje.