Wybierz lokalizację
Zrób zdjęcie - wygraj iPoda z HolidayCheck.pl
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Maltretowanie zwierząt - nasz chleb powszedni

25 sierpnia 2009, 16:49 Komentarzy: 5

Autor: Aleksandra Jusińska

Odpowiednie traktowanie zwierząt to zarówno obowiązek prawny, jak i etyczny każdego człowieka. Tymczasem Towarzystwo Ochrony nad Zwierzętami alarmuje, że drastycznie wzrasta okrucieństwo wobec czworonogów. Coraz więcej pseudo-hodowców w wyzyskiwaniu i maltretowaniu zwierząt widzi czysty zysk.

Maltretowanie zwierząt - nasz chleb powszedni
W mediach głośnym tematem była niedawno sprawa konia wiozącego turystów nad Morskie Oko, który padł z przemęczenia. Niewiele później - 23 sierpnia podobna sytuacja miała miejsce na warszawskiej Starówce – wg weterynarza, który na miejscu badał zwierzę, przyczyną śmierci było przeciążenie układu krwionośno-oddechowego spowodowane złymi warunkami pogodowymi. Jeśli sekcja zwłok to potwierdzi, sprawa trafi do prokuratury. Koń był gruby i ociężały, ostatnio niewiele się ruszał i tak duży wysiłek prawdopodobnie okazał się śmiertelny w skutkach. Właściciel nie miał żadnych dokumentów, nie wiadomo też czy koń był szczepiony. Podobny przypadek zdarzył się na trasie z Zakopanego do Kuźnic. Koń, ciągnący dorożkę z dziewięcioma osobami, słaniał się na nogach. Turyści powiadomili straż miejską. Wg nieoficjalnych danych konie wożące turystów nad Morskie Oko mają do udźwignięcia nawet ok. 2 ton, przy czym jeden koń waży ok. 600 kg – wynika z tego, że ciężar dorożki wraz z pasażerami, którą ciągną dwa konie, nie powinien przekraczać 1,2 tony. Warto sobie uswiadomić, że przewożenie turystów bryczką to niestety nie tylko element folkloru, lecz przede wszystkim zysk dla woźnicy. Kilka dni temu poznaliśmy kulisy kolejnej afery związanej z maltretowaniem zwierzaąt – kilkadziesiąt koni czystej krwi arabskiej trzymano w stadninie w Łódzkiem w tragicznych warunkach. Zwierzęta były wychudzone, stały we własnych odchodach sięgających do pół metra, a źrebięta miały wrośnięte w skórę kantary. Podobnych przypadków w Polsce jest bardzo dużo, wiele dotąd nieujawnionych, a konie nie są jedynymi poszkodowanymi w tym okrutnym procederze.

Coraz częściej młodzież z nudów maltretuje zwierzęta. W czerwcu w Warszawie nieznany sprawca podpalił psa, cocker spaniela, zamknął go w windzie bloku, którą puścił na 10. piętro. Pies cudem uniknął śmierci, dzięki szybkiej interwencji mieszkańców. Do sądu trafiła też sprawa znęcania się nad młodym kotem przez 16-latka, który wrzucał pupila do dmuchawy na zboże. Natomiast w Kaniowie pod Kielcami ktoś zakopał w ziemi żywego miesięcznego kundelka. W czasie wakacji podobne sytuacje zdarzają się niezwykle często, a najbardziej powszechne jest wyrzucanie niechcianych psów z samochodu. Ludzie wywożą czworonogi za miasto i odjeżdżają. Na podmiejskich terenach bez problemu można spotkać psy, które wałęsają się i nie mogą znaleźć domu. Zazwyczaj są to psy zadbane, nieraz rasowe. Jednak bardzo rzadko można ustalić sprawcę, ponieważ właścicieli porzuconych zwierząt bardzo trudno złapać na gorącym uczynku. Większość takich czworonogów trafia do schroniska, jeśli oczywiście ktoś się nimi zainteresuje. Ale nie zawsze będzie im tam lepiej ponieważ schroniska pękają w szwach -szczególnie w okresie wakacyjnym. Nie brakuje też placówek, w których zwierzęta są trzymane w fatalnych warunkach. Tragiczna sytuacja jest m. in. w przytulisku w Nowej Ligocie koło Wrocławia - ok. 200 zwierząt biegało po terenie brudnym i pełnym odchodów. Większość zwierząt wymagała natychmiastowej pomocy weterynarza. Były wycieńczone, brudne, głodne, wychudzone i chore.

Ze szczególnym okrucieństwem wobec zwierząt można spotkać się także na wsi. Mediami wstrząsnęła wiadomość o wysmażaniu smalcu z psów. Jak dotąd ujawniono dwa takie przypadki: w Brodach-Malinie koło Kłobucka i w Radoszycach. Smalec z psów, czyli tzw. majonez babuni, według jego zwolenników jest doskonałym i często niezastąpionym lekarstwem na schorzenia płucne, zwłaszcza gruźlicę i przeziębienie. Jeszcze inni twierdzą, że to dobry sposób na pozbycie się bezpańskich psów. Jednak większość jest tym tak zbulwersowana, że nie chce o tym rozmawiać. Na posesjach handlarzy psim smalcem znaleziono szczątki uśmierconych zwierząt. Najgorszy w całej sprawie był jednak sposób mordowania zwierząt. Psom wkładano przewód elektryczny do gardła i odbytu. W Radoszycach stosowano tzw. chirurgiczne cięcie, czyli wycinano najbardziej otłuszczoną część ciała zwierzęcia w kształcie kwadratu.

Nieciekawa sytuacja jest też w sklepach zoologicznych, gdzie zbyt dużo zwierząt, szczególnie gryzoni, trzyma się w za małych klatkach czy terrariach. Często też brakuje świeżej wody i pokarmu, a chore zwierzęta trzymane są razem ze zdrowymi. Zdarza się też, że sami nieświadomie narażamy naszych pupili na dręczenie, nie ucząc dzieci jak powinny postępować ze swoim zwierzęciem, ponieważ traktują je jak zabawkę. Nie wiedzą na przykład, że bite przez nich stworzenie cierpi. Prawdopodobnie każdemu bedzie znajomo brzmiał przykład z jednego z warszawskich osiedli, gdzie 5-letnia dziewczynka dostała od rodziców yorka. Mała właścicielka nosi go na rękach cały dzień "bo jest mały i śliczny", dlatego już kilka razy zwierzak ją obsikał. Nie obeszło się bez kary. Jeden z internautów z kolei skarżył się na forum na swojego sąsiada – Byłem świadkiem znęcania się nad psem. Właściciel bił go gałęzią sosnową, bo poszedł do kurnika. To było straszne, pies aż piszczał. Zwierzę jest przywiązane metrowym łańcuchem do budy, nie ma nawet wybiegu.

Co gorsza, człowiek wymyśla coraz to nowe wynalazki mające pomóc w szkoleniu psów. Pewien sklep proponuje m.in. elektryczne obroże antyszczekowe. To tylko jedno z wielu urządzeń, które ma sprawić, żeby pies nie szczekał, nie kopał dołków i najlepiej nie biegał. Są to tzw. elektroniczne systemy treningowe. Obroża w trybie gotowości czeka na dźwięki wydawane przez psa. Po pierwszym zaszczekaniu emituje sygnał dźwiękowy. Jeżeli pies szczeka nadal, urządzenie dołączy do sygnału dźwiękowego impuls korekcyjny. Mimo, że urządzenie powoduje zbędny ból zwierzęcia, jest całkiem legalne i można ją dostać w wielu sklepach zoologicznych. Takie obroże kosztują od 300 do ponad 3 000 tys. złotych! Innym sposobem na uciszenie swojego psa jest wycięcie mu strun głosowych. Metoda ta jest dostępna już w Polsce, choć niewiele weterynarzy podejmuje się przeprowadzenie tego zabiegu.

Niestety, bardzo popularne są także nielegalne walki zwierząt, głownie psów (przede wszystkim amstafów) i kogutów. Psy często są głodzone, co wzmaga agresję, odnotowano również przypadki karmienia zwierząt żywymi królikami. Walkami psów rządzi najczęściej mafia, dlatego stawki są bardzo wysokie, a więc atrakcyjne – sięgają nawet do 25 tys. złotych. Policja jest praktycznie bezsilna, bo środowisko, które bierze udział w zwierzęcych zawodach jest wyjatkowo hermetyczne. Adrenalina u psa szkolonego do walki jest tak ogromna, że może on wytrzymać każdy ból. Jeśli przeżyje, staję się kaleką nie tylko ze względu na fizyczne obrażenia. To zabójca, którego doprowadzenie do normalnego funkcjonowania jest wg treserów praktycznie niemożliwe.

Podobnie jest z walkami byków - Corridą. Co roku ponad 30 tys. tych zwierząt umiera na arenach w Hiszpanii, Francji, Portugalii, Meksyku i Ameryce Południowej. Wszystko to w imię sportu i rozrywki. Zwolennicy walk byków z człowiekiem usprawiedliwiają je tradycją: od stuleci matadorzy walczą z rozeźlonymi bykami na oczach publiczności. Zanim byk trafi na arenę, oznakowuje się go gorącym żelazem i przebija się mu ucho blachą. Ponadto przetrzymuje się go w małym i ciemnym pomieszczeniu. Przechodzi sadystyczne treningi, które mają sprowokować u niego agresję np. brutalne bicie, obciążenie szyi ciężarami, wbijanie kołków w górny odcinek ogona podczas pościgu, nacinanie rogów powodujące zaburzenia równowagi, odurzanie narkotykami, nacieranie oczu wazeliną powodujące brak ostrości widzenia i częściową ślepotę, a także wiele innych zabiegów, by byk był mniej groźny dla matadora i łatwiej można było go zabić.

Problem znęcania się nad zwierzętami istnieje również w cyrkach. Zwierzęta cyrkowe trzyma się w zbyt małych pomieszczeniach w izolacji od innych zwierząt tego samego gatunku. Opuszczają swoje klatki tylko w czasie ćwiczeń i występów. Traktuje się je przedmiotowo. Niedźwiedzia nauczono tańczyć, ponieważ zmuszano go do chodzenia po płycie elektrycznej lub na rozżarzonym żelazie. Tygrysy, lwy i lamparty, które siadają na tylnych łapach, uprzednio skuwano łańcuchami i gorącym szpikulcem dźgano pod gardłem, aż odchylały się do tyłu i podnosiły przednie łapy, próbując uniknąć nowego ciosu. Treserzy stosują zasadę „zmusić biczem do uległości”. Wykorzystywanie szoku elektrycznego w celu przeprowadzenia tresury jest czymś normalnym, a czyni każde zwierzę posłusznym. Zwierzęta pozbawione towarzystwa, odosobnione oraz przewożone w cyrkowych klatkach, zachowują się nienormalnie, np.: kołyszą się, odrzucają głowy w tył, żują własne ciała. Badania wykazały, że niedźwiedzie polarne, które w latach 50. przeniesiono z cyrku do Bastle Zoo, chodziły w kółko i wydeptywały okrąg przypominający rozmiary wagonów cyrkowych, mimo że przebywały na otwartym terenie.

Bardzo mało natomiast mówi się o zoofilii, której w Internecie jest naprawdę sporo, ale ciężko ja wyłowić. Zoofilia to zaburzenie na tle seksualnym, gdzie osiągnięcie podniecenia seksualnego u danej osoby następuje przez kontakt ze zwierzęciem. Wg badań kontakty seksualne z ludźmi oraz wykorzystywanie niższej świadomości i inteligencji zwierząt dla własnej przyjemności powoduje ich cierpienie zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Niestety nie jest to już zjawisko marginalne. W ostatnich latach krąg zoofilów dramatycznie sie powiększył. Zoofile to głównie mężczyźni w wieku 20–45 lat, którzy często mają żony i dzieci. Rodzina zoofila na ogół nie ma pojęcia o jego zainteresowaniach. Natomiast kobiety są bardziej ostrożne, ich działanie na czatach zoofilskich jest zdecydowanie bardziej zakamuflowane. Często robią to dla pieniędzy lub pod wpływem partnera, który zachęca je do eksperymentów seksualnych ze zwierzęciem. W Polsce istnieją dwa tego typu czaty, które ułatwiają wymianę informacji, filmów, zdjęć itd. Użytkownicy poszukują tam nowych wrażeń, których mogliby doznać z kobietą lub mężczyzną lubiącymi seks ze zwierzęciem. Najczęściej wykorzystywane są psy ras średnich i dużych. Największym powodzeniem "cieszą się" konie, lecz te są trudniej dostępne. Na stronach zoofilskich można znaleźć osoby uprawiające seks z wężami, rybami, małpami, psami, kotami, krowami, kozami, a nawet wielbłądami. Takie witryny prowadzi się na zagranicznych serwerach i tam też ze względu na bezpieczeństwo umieszcza się polskie filmy. W filmach porno ze zwierzętami występują polskie aktorki oraz polskie zwierzęta (głównie psy), które wyuczone są odpowiednich zachowań. Fora zoofilskie dobrze kamuflują się także w wyszukiwarkach. Aby je znaleźć trzeba naprawdę dobrze szukać lub otrzymać link od osoby wprowadzającej. Dla niektórych osób zachowania zoofilskie są bardzo dochodowym biznesem. Najbardziej lukratywnym zajeciem jest m.in. kręcenie filmów porno z udziałem zwierząt czy wypożyczanie ich do uprawiania seksu.

Problem znęcania się nad zwierzętami leży przede wszystkim w edukacji społecznej. Mimo że od kilku lat stale rośnie liczba skazanych za okrutne traktowanie zwierząt, to sądy rzadko orzekają kary bezwzględnego więzienia. Często wiele zależy od tego, czy dany prokurator lub sędzia jest wrażliwy na cierpienia zwierząt, a także od policji. Ponadto organizacje, których statutowym celem jest ochrona zwierząt, straciły prawo do występowania w charakterze oskarżyciela. Brak odpowiedniej kary jest przyzwoleniem na patologię. Ostatnie głośne sprawy pokazują jednak, że wzrasta społeczna wrażliwość na przypadki znęcania się nad zwierzętami. A to już pierwszy krok do uzdrowienia patologicznych zjawisk. Skuteczność w egzekwowaniu prawa zależy przecież także od właściwej postawy każdego człowieka.

Tagi: znęcanie zwierzęta psy przemoc konie

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Komentarze (5)

  • 1)

    AV-MYŚLIWY28 grudnia 2009, 17:45


    po co znęcają sie nad zwierzętami,zwierzęta są nie winne,
    było by komuś miło jak by zwierze sie znęcało nad człowiekiem,uszanujcie każde zwierze,od małego do dużego

  • 2)

    pogromca zwierząt 28 grudnia 2009, 17:51


    nie wiem kim jesteś myśliwy , ale masz wielką racje, ty nie jestes czasem policją dal zwierząt????

  • 3)

    pet28 grudnia 2009, 17:52


    potwierdzam. Tylko różnica jest w tym, że zwierze zawsze wybacza człowiekowi, cokolwiek mu zrobi jest jemu oddany :(

  • 4)

    AV-MYŚLIWY28 grudnia 2009, 17:56


    nie jestem policjantem tylko młodym myśliwym który pomaga zwierzętom, P.S żal mi ludzi znęcających sie nad zwierzętami.miło mi że pan też pomaga.

  • 5)

    pogromca zwierząt 28 grudnia 2009, 17:58


    mi też jest miło,nie rozumiem ludzi którzy sie znęcają,,,,, to k***a chore jest.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System