Wybierz lokalizację
Zrób zdjęcie - wygraj iPoda z HolidayCheck.pl
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Larry Flynt - Pornograf. Skandalista. Bohater - cz. II

31 maja 2009, 20:46 Komentarzy: 0 | Ocena: 5.00 (2 głosy)

Autor: AdrianS

Druga część szkicu o Larrym Flyncie. Dalszy ciąg procesów, skandali i... walki o wolność słowa.

Larry Flynt - Pornograf. Skandalista. Bohater - cz. II
W 1988 r. Larry Flynt odniósł zwycięstwo, które jest dotychczas jego największym osiągnięciem. W numerze z listopada 1983 r. „Hustler” zamieścił parodię reklamy włoskiego aperitifu Campari. W prawdziwej reklamie sławne osobistości opowiadały o swoim „pierwszym razie”. Żart opierał się na podwójnym znaczeniu – najpierw osoba mówiła o swoim pierwszym stosunku seksualnym, potem przechodziła do pointy, która wyjawiała, że cała opowieść dotyczyła tak naprawdę pierwszego spożycia drinku Campari. Zgodnie ze swoim zwyczajem „Hustler” podkręcił trochę żart i tak w parodii reklamy Jerry Fallwell, prominentny protestancki pastor, opowiadał o seksualnej inicjacji, którą odbył z własną matką w wychodku, oczywiście po spożyciu sporej ilości Campari. Ogłoszenie zawierało co prawda druczek „parodia reklamy – nie brać na poważnie”, ale pastorowi i tak nie było do śmiechu. Falwell pozwał, „Hustlera”, Flynta oraz jego firmę dystrybucyjną za oszczerstwo, pogwałcenie prywatności i umyślne spowodowanie szkód emocjonalnych (dwa ostatnie zarzuty na wniosek oskarżonego połączono w jeden). Sąd uniewinnił Flynta z zarzutów o oszczerstwo na podstawie założenia, że zaprezentowanych treści i tak nikt poważnie myślący nie mógł wziąć na poważnie. Drugi punkt oskarżenia sąd rozstrzygnął na korzyść Falwella, zasądzając 150 tysięcy dolarów odszkodowania. Flynt mógł zapłacić te pieniądze, był przecież milionerem. Ale odwołał się od wyroku, bo, jak twierdził, sprawa dotyczyła zasad. W końcu obaj stanęli przed Sądem Najwyższym. Orzeczenie było zaskakujące - sąd uznał, że twórcy parodii dotyczących osób publicznych są chronieni przez Pierwszą Poprawkę, chyba że parodia zawiera świadomie wyartykułowane fałszywe stwierdzenia, które mają uchodzić za prawdziwe.

Czy Falwell miał prawo być urażony? Z pewnością. Parodia, w której został przedstawiony była w bardzo złym guście. Czy Flynt miał prawo ją wydrukować? Sąd Najwyższy zdecydował, że tak – że prawo do swobody wypowiedzi to także prawo do obrażania. Bo co decyduje, że coś jest obraźliwe? Jest to sprawa subiektywnych odczuć poszczególnych ludzi, a to nie może być regulowane ani definiowane prawem.

Wyrok Sądu w tej sprawie stał się obiektem ataków, ale trzeba się zastanowić nad jedną fundamentalną rzeczą. Gdyby Falwell wygrał proces, gazety (i nie tylko gazety!) w Stanach byłyby zupełnie inne – osoby urażone jakąkolwiek wzmianką o sobie mogłyby oskarżać tytuły i dziennikarzy, a precedens Falwella (gdyby wygrał sprawę Flynta) spowodowałby, że większość spraw mogłaby być osądzana na korzyść powodów. Przykłady z czubka góry lodowej - komik Mike Caliendo nie mógłby udawać prezydenta Busha (ani Oliver Stone nie mógłby nakręcić o nim filmu), obsada programu Saturday Night Live nie mogłaby nabijać się John McCaina, Howard Stern dawno siedziałby w więzieniu, a sam Larry Flynt nie mógłby wydawać takich filmów takich jak na przykład jego dzieło pt. „Who’s Nailin’ Paylin” [sic], w którym porno gwiazda podobna do republikańskiej kandydatki na wiceprezydenta z poprzednich wyborów prezydenckich uprawia seks z rosyjskimi żołnierzami. Nawet Falwell musiałby uważać, aby jego kazania nie uraziły ateistów. Noam Chomsky powiedział kiedyś, że mówiąc o wolności słowa powinno się mieć na myśli wolność do wypowiadania rzeczy, których sami nie chcemy słuchać. Nikt przecież nie chce zakazać głoszenia poglądów, z którymi się zgadza. Okazało się, że akurat w tej materii nawet amerykański Sąd Najwyższy zgadza się z Chomskym.

Ale to jeszcze nie wszystkie zasługi naczelnego „Hustlera”. W 2001 r., gdy rozpoczęła się wojna w Afganistanie, Flynt pozwał Departament Obrony i jego szefa Donalda Rumsfelda. Podstawą oskarżenia był brak pozwolenia Departamentu na to, aby żołnierzom na afgańskim froncie towarzyszył korespondent „Hustlera”. Nie jest to pierwszy raz, kiedy Flynt zaangażował się w sprawę dotyczącą prawa dziennikarzy do opisywania działań wojennych. Już w 1983 pozwał rząd Stanów Zjednoczonych za zakaz wysłania korespondentów do Grenady, gdzie właśnie zaczynała się inwazja amerykańskich wojsk. Wtedy przegrał. 18 lat później jego wniosek znowu odrzucono, ale tym razem w końcu postawił na swoim – w filmie dokumentalnym z 2007 r. pt. „The Right to Be Left Alone” Flynt z dumą mówi o tym, że jego korespondenci są w Afganistanie. I to na froncie, a nie „pochowani w bezpiecznych dziurach”, jak korespondenci innych mediów.

Kim jest więc Larry Flynt – bohaterem czy złoczyńcą? Łatwo powiedzieć, że jest zboczeńcem, wydaje plugawe pismo, że zarobił miliony wykorzystując kobiety i niezdrowe podejście amerykanów do seksualności, ale prawda jest taka, że zrobił bardzo dużo dla obrony wolności słowa, a wcale nie musiał. Mógł zapłacić Falwellowi, kiedy sąd przyznał mu 150 tysięcy dolarów odszkodowania i nawet nie zauważyłby ubytku na swoim koncie. Tak samo mógł od razu zdradzić swoje źródło informacji w sprawie kasety DeLoreana i nie narażać się na stratę 100 tysięcy dolarów dziennie. Dlaczego zatem nie dawał za wygraną? Być może był to ośli upór nihilistycznego cynika, ale chyba chodziło o coś więcej. W filmie Milosa Formana „Skandalista Larry Flynt” odtwórca tytułowej roli Woody Harrelson wypowiada słowa, które dobrze oddają istotę rzeczy – „Jeżeli prawo chroni takie bydlę jak ja, Was też ochroni”. Cóż więcej można dodać? Ameryka to naprawdę dziwny kraj.

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Komentarze

Artykuł nie posiada komentarzy.


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System