Wybierz lokalizację
Wyniki konkursu na najlepszą recenzję filmu oscarowego
Zrób zdjęcie i wyślij MMSemWyślij temat!
Newsletter

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz e-mail:

Dane teleadresowe

AWR WPROST
ul. Domaniewska 39a
02-676 Warszawa
tel. (22) 529 11 69
fax (22) 852 90 16
email redakcja@infotuba.pl

Chcę być księdzem, jak mój tata

8 stycznia 2010, 16:40 Komentarzy: 3 | Ocena: 4.00 (1 głos)

Autor: Magdalena Stasiak

Wierzą, że każdy człowiek ma prawo być szczęśliwy „tu i teraz”. Wierzą, że można jednocześnie być dobrym kapłanem i dobrym mężem. Chcą walczyć o swoje prawo do miłości, nie rezygnując przy tym z drogi, którą wybrali, decydując się na seminarium.

Chcę być księdzem, jak mój tata
Kapłani, którzy „zrzucili sutannę” dla kobiety, zwykle funkcjonują w polskim społeczeństwie niczym wyklęci, pariasi, o których nawet się nie mówi. Zjawisko jest szczególnie intensywne w małych miejscowościach i wsiach, gdzie parafianie wciąż traktują księży jako wyrocznie w każdej dziedzinie życia. Tym większy później wybucha skandal, jeśli taka lokalna wyrocznia stan duchowny zamieni na małżeński.

Stowarzyszenie Żonatych Księży

Gdy przed ponad dziesięcioma laty media postanowiły przyjrzeć się losom księży, którzy zrezygnowali z posługi przed ołtarzem, odzew z całej Polski był ogromny. Na tyle ogromny, że jeden z takich księży, Józef Streżyński, wraz z żoną, postanowili o problemie zacząć rozmawiać. Liczyli na to, że w ten sposób nawzajem można sobie pomóc, podzielić się doświadczeniami, wesprzeć radą. Tak powstało Stowarzyszenie Żonatych Księży i Ich Rodzin. Czym się zajmują?

- Nikomu nie sugerujemy jakichkolwiek rozwiązań życiowych. Pomagamy jedynie trzeźwo spojrzeć na zaistniałą w ich [księży i ich żon] życiu sytuację, aby mogli podjąć godziwe i służące prawdziwemu szczęściu decyzje – mówi Józef Streżyński, współzałożyciel Stowarzyszenia i obsługującego je serwisu www.prezbiter.pl - Nie służymy przy tym jakąkolwiek pomocą materialną, albowiem każdy musi stanąć pod tym również względem na własnych nogach. Doświadczenia starszych są tutaj znaczącym wsparciem.

Ksiądz też człowiek

Streżyński wskazuje na jeszcze jeden problem, ten który budzi najwięcej kontrowersji w Kościele Katolickim – celibat. Na stronie internetowej Stowarzyszenia możemy przeczytać: „naszym zdaniem, celibat jest cenną pomocą w realizacji tych [chrześcijańskich] wartości, lecz jednak nie stanowi wartości samej w sobie”. Właśnie to zagadnienie rozgrzewa do czerwoności fora internetowe. Internautka o nicku „Elżbieta”, pisze: „jak to jest, że po kilku, kilkunastu latach kapłaństwa, miejsce rozumu zajmuje rozporek?”. Przecież księża ślubowali czystość, ale jakim mogą być autorytetem, jeśli śluby te łamią? Z drugiej strony, często usprawiedliwia się ich słowami „ksiądz to też człowiek i swoje potrzeby ma”. I nie chodzi tu o potrzeby cielesne, ale przede wszystkim o prawo do bycia z drugim człowiekiem, o prawo do uczucia.

W sutannie i z alimentami

A co jeżeli ksiądz, najważniejszy autorytet moralny dla wielu parafian, zwłaszcza tych starszej daty i z mniejszych miejscowości, sprzeniewierzy się temu, co głosi w każdą niedzielę z ambony? Co jeśli, mówiąc wprost, prześpi się z dziewczyną? I co jeśli ta dziewczyna zajdzie w ciążę? Pomińmy już takie przypadki, kiedy ksiądz dalej pełni posługę w Kościele a jednocześnie, na boku, ma rodzinę, o której pobożnym parafianom się nawet nie śniło. Ale rodzi się pytanie – czy lepiej zrezygnować z kapłaństwa i założyć rodzinę, czy też zachować status quo i się w nim męczyć (dodatkowo płacąc alimenty)? Na tym polu dochodzi do swoistej hipokryzji w społeczeństwie.

- Przecież chociażby samo stawianie wierności celibatowi ponad miłość i powinność rodzicielską wobec poczętego dziecka, kłóci się z duchem Ewangelii – mówi Streżyński. – A przecież z reguły ksiądz, zwalniający się z obowiązków duszpasterskich, widziany jest w Kościele bez porównania gorzej od tego, który płaci jedynie alimenty, trwając w celibacie. – dodaje.

Tym samym wierni przyjmują jednocześnie rolę kata i ofiary. Kata, bo bezlitośnie piętnują człowieka, który śmiał zachwiać ogólnie przyjętym porządkiem. Ofiary, bo czują się oszukani – ktoś, kto był ich przewodnikiem, zawiódł ich zaufanie. Tylko gdzie w tej schizofrenicznej rzeczywistości miejsce na dramat człowieka, który dla bliskości drugiego człowieka porzucił to wszystko, na co pracował całe życie? Kto mu pomoże? Były parafianin? Kolega ”po fachu”? Niestety, póki co, zepchnięci na margines społeczny, żonaci księża i ich rodziny muszą sami radzić sobie z adaptacją do całkiem nowych warunków. Stowarzyszenie Żonatych Księży ma im w tej adaptacji pomóc.



źródło: "PDF"

Tagi: kościół ksiądz alimenty ciąża

Dodaj do ulubionychWyślij znajomemuZgłoś naruszenie regulaminu

Komentarze (3)

  • 1)

    smd14 stycznia 2010, 16:32


    Problem niewątpliwi istnieje. Lecz jak wszystkie, wynika z wolności wyboru. Złamanie ślubów świadczy wyłącznie o słabości człowieka. Braku jego dojrzałości tak w sferze emocjonalnej, jak i duchowej. Szukając przyczyn zjawiska, nie zaś uzasadnienia niewątpliwie żałosnego postępowania takich księży, należy zastanowić się nad postępującym relatywizmem postaw, przesuwaniem granic między sakcrum i profanum, zacieraniem i ośmieszaniem norm moralnych, propagowaniem konsumpcjonizmu.... Tak, tacy księża często mają problemy. Te problemy często przenoszą na swoje rodziny. To nie sprzyja szczęściu. Lecz są to konsekwencje ich WOLNOŚCI wyboru i SŁABOŚCI. Słabości w wymiarze ludzkim i duchowym. Przede wszystkim muszą pomóc sobie sami.
    Temat, który Pani poruszyła jest niewątpliwie aktualny, ale odnoszę wrażenie, że jest próbą usprawiedliwiania postępku, które według mnie jest godzien krytyki i potępienia. Lecz jakich postaw można oczekiwać w społeczeństwie, w którym większość mówi tylko JA i CHCE "szybko, łatwo i przyjemnie", a słowa Bóg i honor są jedynie hasłami w słownikach (i to też nie wszystkich!)? Droga Pani Redaktor - ślizga się Pani po powierzchni tematu pisząc poprawnego politycznie gniota. Moja ocena to 3=.

  • 2)

    soren14 stycznia 2010, 16:37


    moim zdaniem wcale nie gniot i wcale nie taki poprawny politycznie. Jesli ktos tu jest poprawny to własnie *smd

  • 3)

    smd25 stycznia 2010, 20:34


    Do "soren" - byłem przekonany, że dyskusja dotyczy problematyki publikacji i faktów, a nie osób. Widocznie jestem w błędzie. "Dodyzm" sorena też ma swoje prawa ;)


RSSArtykuły | Wydarzenia


© 2007 AWR Wprost

Projekt i wykonanie: Agencja Interaktywna Janmedia Interactive

Za pozycjonowanie tego serwisu odpowiada Sunrise System