„Pokolenie”, „Kanał”, „Popiół i diament” - te filmy tworzą wojenną trylogię Andrzeja Wajdy, opus magnum polskiej szkoły filmowej. Środkową część tryptyku, „Kanał”, uznaję się za najważniejsze dokonanie całego nurtu. Pierwsza część - „Pokolenie” - jest pomijana i deprecjonowana. Krytycy zarzucają obrazowi koniunkturalizm, historyczne przekłamania i komunistyczną agitację. Czy debiut Wajdy to film socrealistyczny? Łatwo tu o proste i powierzchowne sądy.

źródło: http://www.wjff.pl/
Andrzej Wajda ukończył studia w łódzkiej filmówce w 1952 r. Dwa lata później asystował przy produkcji „Piątki z ulicy Barskiej” Aleksandra Forda. W tym samym roku nakręcił swój debiut - „Pokolenie” (na podstawie powieści o tym samym tytule). Scenariusz napisał twórca literackiego pierwowzoru filmu – Bohdan Czeszko. Zdjęcia kręcono we Wrocławiu, w tamtejszej Wytwórni Filmów Fabularnych. Wytwórnia powstała w 1952 r., przede wszystkim ze względów politycznych – żeby pokazać światu, że Polska nie tylko na dobre przyłączyła do siebie tzw. Ziemie Odzyskane, ale i że polscy artyści tworzą tam narodową kulturę. Debiut Wajdy był jednym z pierwszych filmów, którego czołówkę otwiera napis „Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu przedstawia...”.
Akcja „Pokolenia” rozgrywa się w 1952 r. w okupowanej stolicy . Jego głównym bohaterem jest Stanisław Mazur (Tadeusz Łomnicki), młody chłopak, któremu – tak jak jego rówieśnikom – przyszło dorastać w burzliwych czasach wojny. W pierwszej scenie filmu Stach wraz z kolegami (jednego z nich gra Zbigniew Cybulski) okrada niemiecki transport węgla. Mały sabotaż kończy się tragicznie – jeden z chłopców ginie od kuli. Niedługo potem Stach poznaje Sekułę (Janusz Paluszkiewicz), robotnika z zakładu fabrykanta Berga. Sekuła załatwia Stachowi praktykę. Zaprzyjaźniają się: „Mów do mnie 'wy', nie mów do mnie 'pan'. Panowie uciekli zaleszczycką szosą” - mówi młodemu Sekuła (zaleszczycka szosa była wykorzystywanym przez komunistyczną propagandę symbolem ewakuacji sanacyjnego rządu we wrześniu 1939r). W zakładzie działa komórka AK, ale nie przeszkadza to Bergowi kolaborować z Niemcami. Sekuła opowiada Stachowi o Marksie, wyzysku klasy robotniczej i mobilizuje go do nauki. W szkole Stach zauważa Dorotę (Urszula Modrzyńska), młodą aktywistkę. Po zajęciach Dorota rozrzuca ulotki Związku Walki Młodych, młodzieżowej przybudówki Polskiej Partii Robotniczej. „Jest z nami Armia Czerwona!” - krzyczy, wyrzuca w górę bibułę i ucieka. Zauroczony dziewczyną i wykładami Sekuły młodzieniec zgłasza się do Gwardii Ludowej, zbrojnego ramienia PPR-u. Dorota nadaje mu nom de guerre - „Bartek” i przyjmuje jego przysięgę. Stach obiecuje pozyskać dla Gwardii kolegę z zakładu. Jasio Krone jednak odmawia. Mówi, że jest komunistą, ale boi się angażować ze względu na rodziców. „- Dudek jesteś, nie komunista! Komunista walczy!” - odpowiada mu wściekły Stach. Wkrótce chłopak zostaje oskarżony przez Niemców o kradzież drewna i brutalnie pobity. Rozgniewany łamie zasady konspiracji i wraz z kolegami (wśród nich jest młody Roman Polański) dokonuje na Niemcu samosądu. Broń kradną ze skrytki AK w zakładzie Berga. Za spust pociąga Jasio. Niedługo potem w getcie wybucha powstanie. Stary robotnik Sekuła i młodzi bojownicy z grupy Stacha idą na pomoc walczącym Żydom. W akcji ginie Jasio. Dorotę następnego dnia aresztuje gestapo. Film kończy się sceną, w której Stach przejmuje odpowiedzialność za następną grupę młodych konspiratorów. On już wie, że te dzieci idą na niemal pewną śmierć. Dlatego płacze.
Debiutancki film Wajdy wciąż wzbudza wiele kontrowersji. Adam Michnik, którego trudno posądzić o wrogi stosunek do Wajdy, w okolicznościowym szkicu poświęconemu reżyserowi pt. „Popiół, ułan, polonez”, opublikowanym w 1994 r. w Gazecie Wyborczej (którą – notabene – razem z Wajdą zakładał) napisał, że największy z polskich filmowców „zaczynał tyleż typowo, co paskudnie”. Michnik skrytykował „Pokolenie” za „historyczne kłamstwo, bolszewicki moralizm, sentymentalizm i artystyczną tandetę”. Tylko połowa z tych zarzutów jest prawdziwa.
Prawdą jest, że „Pokolenie” fałszuje historię. Głównym przekłamaniem w filmie jest wyolbrzymienie wkładu, jaki w walce z Niemcami mieli komuniści. W „Pokoleniu” Armia Krajowa to zgraja podejrzanych typów, którzy stoją z bronią u nogi kiedy dzielni chłopcy z ZWM walczą z okupantem, a współpracujący z nią kapitalista-wyzyskiwacz Berg bierze pieniądze również od Niemców. Po akcji w getcie AK-owcy dowiadują się, że Stach zabrał broń z ich skrytki w zakładzie Berga. Przychodzą do jego domu i wypytują o współpracę z komunistami. „- Trzymam z tymi, którzy są dla mnie ludzcy!” - odpowiada im Stach. Kiedy do domu wpada sąsiadka, każe jej zwołać resztę mieszkańców kamienicy, bo „łobuzy ich w domu naszli”. AK-owców odprowadzają wrogie spojrzenia ludu.
Promowanie jedynej słusznej wersji historii to bodaj jedna z naczelnych cech filmów socrealistycznych. Obrazy te, kręcone według reguł skodyfikowanych w ZSRR i przeniesionych pod koniec lat 40. na polski grunt, spełniały dwojaką funkcję: dydaktyczną i konserwującą. Były one przede wszystkim nośnikiem propagandy: każdy z nich był częścią swoistej kampanii reklamowej socjalizmu – jego wizji świata, historii i wzorców osobowych. Oprócz tego filmy spod znaku sierpa i młota były narzędziem przemocy symbolicznej - jednostka otoczona zewsząd indoktrynacją miała żyć w przekonaniu o trwałości i nieusuwalności ustroju. Dotyczy to nie tylko filmów, ale pozostałych dziedzin sztuki socrealistycznej: malarstwa, literatury, a nawet muzyki, architektury i rzeźby. Kluczem do zrozumienia zadań, jakie dysponenci polityczni (bo to oni byli mecenasami nowej sztuki) stawiali przed artystami jest to, że „realizm” w „realizmie socjalistycznym” oznaczał przede wszystkim zgodność między światem przedstawionym a doktryną.
Najważniejszym aspektem filmu socrealistycznego był jego bohater pozytywny. Miał on być przede wszystkim optymistyczny, zaangażowany i gotowy na poświęcenia w walce o Sprawę, którą była budowa socjalizmu. Czy Stach przystaje do wzorca typowego socrealistycznego bohatera? Nie do końca.
Stach jest idealistycznym i nieco naiwnym młodzieńcem. Na początku filmu nie wie nic o komunizmie, nie wie kim był Marks, nie wie o wyzysku i walce klas. Uczy go tego Sekuła. Motyw nauczyciela i ucznia to częsty topos w filmach socrealistycznych. Jednak scena, w której Sekuła mówi Stachowi o Marksie była jednym z powodów, dla którego cenzura miała wobec filmu zastrzeżenia.
W scenie inicjacji Sekuła opowiada jeszcze nieuświadomionemu klasowo młokosowi o pewnym „mądrym, brodatym człowieku, który nazywał się Karol Marks”. „On kiedyś napisał, że robotnikowi płaci się tylko tyle, aby mógł odnowić swe siły do pracy. Teraz nawet i tego nam nie płacą” - mówi młodzieńcowi Sekuła. Wcześniej stary robotnik dokładnie wyliczył w jaki sposób Berg go wyzyskuje. Na drzwiach, które Stach robił dwie godziny, Berg zarabia 42 złote. A za dzień pracy ten kapitalista-kolaborant spod ciemnej gwiazdy daje chłopakowi tylko 6 zł.
Na pierwszy rzut oka wszystko zgodnie z wymogami doktryny. Ale nie zupełnie. W jednym z wywiadów Wajda wyjawił, że scena o mały włos by przepadła za sugestię, że takie drzwi, które zakłada Stach, mają wartość handlową. Czujnych cenzorów zaniepokoiło również to, że Sekuła uczy Stacha, że czas, który spędza w pracy, również ma swoją wartość pieniężną.
Palący się do czynu chłopak zgłasza się do Gwardii Ludowej. Wyznaje wprowadzającej go do organizacji Dorocie, że nie wie dokładnie, czym jest Gwardia, ale to czuje – to charakterystyczne dla filmów tej epoki wyznanie. Na początku konspiracja mu się podoba. Wreszcie ma szansę walczyć z okupantem. Nie podbierając mu węgiel, tylko naprawdę – z bronią w ręku. Dopiero gdy ginie jego kolega Jasio, a Dorota zostaje pojmana przez gestapo, Stach dostrzega, czym jest dla jego pokolenia ta straszliwa wojna. Kiedy przychodzi do niego następna grupa młodych bojowników, ten płacze.
Koniec historii Stacha i jego przyjaciół jest pesymistyczny. Wajda łamie tym samym jedną z podstawowych zasad konstrukcji filmu socrealistycznego. Główny bohater nie patrzy w przyszłość z ufnością, nie wypatruje jutrzenki. Jak powiedział sam reżyser, Stach i jego przyjaciele „nie są wykrojeni na miarę bohaterów”. „Pokolenie” to przede wszystkim historia o tragizmie pokolenia kolumbów. To właśnie dlatego debiut Wajdy broni się po latach, pomimo jego dydaktycznego zapędu i komunistycznej retoryki.
Bardzo ciekawa jest też postać Jasia Kronego, uważanego przez wielu krytyków za alter ego reżysera. Jaś samą obecnością na ekranie łamie dominujące w ówczesnym kinie schematy. Jest niezdecydowany, targają nim sprzeczności – rzecz nie do pomyślenia w typowych filmach socrealistycznych. Jasio mówi, że jest komunistą, ale boi się walczyć. Zabija Niemca, by po chwili powiedzieć, że brzydzi się swoim czynem. Ze strachu nie daje schronienia zbiegłemu z getta Żydowi, ale potem, odmieniony świadomością swojego lęku, idzie walczyć. Ścigany przez niemieckich żołnierzy wybiera samobójstwo, rzucając się ze szczytu schodów. Chłopak chce uciekać wyżej, ale drogę zagradza mu stalowa krata. W następnym filmie Wajdy ta sama przeszkoda odetnie drogę uciekającym kanałami powstańcom. Sugestywność symboliki scen z pierwszych filmów Wajdy to kolejna cecha, która różni je od filmów socrealistycznych – o ile te ostatnie operowały głównie słowem (płomiennymi mowami bohaterów i komentarzem spoza kadru), tak nośnikiem treści w obrazach nurtu polskiej szkoły filmowej był przede wszystkim obraz.
Pierwszy film Wajdy tworzyli amatorzy. Sam reżyser miał wtedy 27 lat. Większość obsady „Pokolenia” to młodzi aktorzy, będący świeżo po debiucie. To była forpoczta nowej generacji twórców. Nudziła ich sztampa i monotonia produkcyjniaków. Szukali inspiracji za granicą. Wajdę fascynował włoski neorealizm. Wpływy tego nurtu są w „Pokoleniu” widocznie niemal jak na dłoni – od konstrukcji postaci (jednostka i jej rozterki), przez odbiegająca od standardów grę aktorów, aż po warsztat techniczny i scenografię. Wielu widzów chwaliło film za wierne oddanie realiów okupowanej stolicy – obskurnych warsztatów, ostrzelanych kamienic i pogrążonych w ciemności kryjówek konspiratorów. W jednej ze scen pojawia się nawet sławna karuzela, stojąca w czasie wojny na placu Krasińskich, tuż przy murze warszawskiego getta (to ją opisał Czesław Miłosz w wierszu „Campo di Fiori”). Także sposób montażu i operowania kamerą były dla wielu widzów nowością.
Przez długi czas władza nie wiedziała, co z filmem zrobić – czy puścić, czy zakazać. Na naradzie w Komitecie Centralnym film zakwestionowali Jakub Berman i Edward Ochab. Swoje uwagi miała cenzura. Na kolaudacji debiut Wajdy poparł Aleksander Ford – mentor reżysera i kierownik artystyczny filmu. Pod koniec stycznia 1955 roku, po kilku miesiącach zakulisowych rozmów, „Pokolenie” w końcu dostało zielone światło. Postępująca odwilż robiła swoje – Tadeusz Janczar (Jasio Krone), Tadeusz Łomnicki (Stach), Jerzy Lipman (autor zdjęć) i Andrzej Wajda otrzymali wyróżnienia w corocznym konkursie Nagrody Państwowej.
W następnych latach Wajda wykorzystał sprzyjającą koniunkturę. Zresztą nie tylko on – druga połowa lat 50. to czas narodzin zupełnie nowej jakości w polskiej kinematografii. Wtedy powstały takie filmy jak „Eroica” Andrzeja Munka, „Krzyż Walecznych” i „Nikt nie woła” Kazimierza Kutza, „Ostatni dzień lata” Tadeusza Konwickiego i „Pożegnania” Wojciech Hasa. Ich głównymi tematami były społeczne i psychologiczne skutki II wojny światowej. Filmowcy nowej fali podejmowali dyskusję z historią i zakorzenionymi w narodowej świadomości mitami o „polskości” - romantyczną „bohaterszczyzną” i mesjanistycznym męczeństwem. Robili to w sposób zupełnie nowatorski jak na polskie warunki. Podobnie jak „Pokolenie”, cały nurt czerpał z inspiracji z kina europejskiego – włoskiego neorealizmu i francuskiego ekspresjonizmu.
Następne filmy Wajdy definitywnie zerwały z poetyką sztuki okresu stalinizmu. Dopiero one zapisały się w historii polskiego kina jako dzieła przełomowe. Jednak nieśmiałym początkiem i zapowiedzią nowych tendencji było „Pokolenie”. Nie jest to film bez skazy, ale warto o nim pamiętać i – co najważniejsze – oceniać go sprawiedliwie.
Adrian Stachowski